Anwil Włocławek przegrał ze Śląskiem Wrocław 82:89, ale nie pozostawił po sobie złego wrażenia. Rottweilery okazały się słabsze na parkiecie od odwiecznego rywala, ale kibice, którzy zgromadzili się w Hali Mistrzów, docenili postawę zespołu i pomimo porażki nagrodzili drużynę brawami po zakończeniu starcia.
Anwil Włocławek przegrał ze Śląskiem Wrocław 82:89, ale nie pozostawił po sobie złego wrażenia. Rottweilery okazały się słabsze na parkiecie od odwiecznego rywala, ale kibice, którzy zgromadzili się w Hali Mistrzów, docenili postawę zespołu i pomimo porażki nagrodzili drużynę brawami po zakończeniu starcia.
Gdy zespół notuje powyżej 20 asyst w spotkaniu, często z ust koszykarzy czy trenerów da się słyszeć sformułowanie, że wobec takich okoliczności, nie da się przegrać meczu. W środowy wieczór Anwil Włocławek miał aż 24 asysty (przy 17 Śląska Wrocław), lecz mimo to musiał uznać wyższość odwiecznego rywala. Co jednak bardziej bolesne – Rottweilery miały również więcej przechwytów (10-3), niż przeciwnicy, więcej zbiórek w ataku (11-7), a także popełniły mniej strat (8-19).
- Rzeczywiście, te straty są niepokojące i na pewno będę rozmawiał o tym z moim zespołem. Dlaczego zatem wygraliśmy mecz, skoro statystycznie wypadliśmy gorzej, niż gospodarze? Dlatego, że pomimo tych błędów udało nam się zagrać na bardzo dobrej skuteczności – powiedział opiekun wrocławian, Emil Rajković. Jego koszykarze trafili aż 62 procent swoich rzutów za dwa (21/34) i 48 za trzy (12/25). Włocławianie w obu elementach zaprezentowali się słabiej: odpowiednio 47 (10/31) i 32 (10/31) procent.
Była 35. minuta spotkania, gdy po rzucie Deonty Vaughna Anwil zbliżył się do wrocławian na cztery punkty (72:76) i wydawało się, że pójdzie za ciosem. Tym bardziej, że w kolejnych akcjach goście popełnili dwie straty: najpierw Denis Ikovlev, a następnie Robert Tomaszek zgubił piłkę. Jak się jednak okazało – było zupełnie odwrotnie. Vaughn nie trafił swojej następnej próby z gry, a jego pomyłkę wykorzystał wspomniany Ikovlev. Ukrainiec najpierw popisał się efektownym wejściem na kosz, a następnie trafił dwie trójki w przeciągu zaledwie minuty. I goście objęli prowadzenie 84:76.
Mimo to, zawodnicy Marcina Woźniaka nie zamierzali się poddawać i choć rywalizowali nie tylko z rywalami, ale również z własnym zmęczeniem oraz liczbą przewinień, kilka skutecznych akcji wlało nadzieję w serca kibiców. Na niespełna trzy minuty przed końcem rozgrywający solidny mecz Hrvoje Kovacević (siedem punktów, siedem asyst, sześć zbiórek, cztery przechwyty) zaliczył akcję dwa plus jeden, po chwili podał celnie do niepilnowanego Vaughna, a ten przymierzył z rogu parkietu. Było zatem tylko 82:84 dla gości, a dodatkowo – amerykański playmaker wymusił przewinienie w ataku Vuka Radivojevicia!
Na dwie minuty przed ostatnią syreną włocławianie mieli zatem piłkę w rękach i akcję rozegrali bardzo dobrze: po serii podań na pozycję wyprowadzony został Greg Surmacz. Silny skrzydłowy, który w całym sezonie notuje blisko 40-procentową skuteczność zza łuku, tym razem jednak się pomylił, a w odpowiedzi Radivojević wymusił dwa przewinienia gospodarzy i trafiając pięć rzutów wolnych, ustalił wynik meczu.
- Chcę podziękować za walkę moim zawodnikom i za to, że zostawili serce na parkiecie. Mieliśmy swoje założenia na to spotkanie i udało się je zrealizować: zanotowaliśmy dużą liczbę asyst, zdominowaliśmy walkę na atakowanej tablicy i z tego można się cieszyć. Chciałem, by moi zawodnicy zagrali bez presji, tak jak w poprzedniej kolejce zrobiła to przeciwko nam ekipa Jeziora Tarnobrzeg. Do pełni szczęścia zabrakło tylko zwycięstwa – skomentował mecz trener Woźniak.
Śląsk Wrocław był faworytem środowej rywalizacji i wiele osób typowało murowane, wysokie zwycięstwo rywali. Włocławianie pokazali jednak charakter i wolę walki i za tę postawę zostali docenieni przez kibiców zgromadzonych w Hali Mistrzów. Porażka sprawiła jednak, że Rottweilery formalnie straciły szansę na udział w fazie play-off.
Anwil Włocławek - Śląsk Wrocław 82:89 (27:25, 14:21, 23:23, 18:20)
Anwil: Simon 20, Vaughn 18, Witliński 15, Wysocki 14, Kovacević 7, Surmacz 5, Raczyński 3
Śląsk: Mladenović 18, Dłoniak 15, Ikovlev 14, Radivojević 13, Kinnard 8, Trice 8, Tomaszek 7, Wiśniewski 5, Gabiński 1