Niezbyt udanie Anwil Włocławek rozpoczął przygodę z tegorocznym Eurocup. Włocławianie mierzyli się na własnym parkiecie z wicemistrzem tych rozgrywek z poprzedniego sezonu i przegrali 74:86. O porażce Anwilu zadecydowała trzecia kwarta, w której Alba zacieśniła obronę i w konsekwencji wygrała aż 31:14.
Niezbyt udanie Anwil Włocławek rozpoczął przygodę z tegorocznym Eurocup. Włocławianie mierzyli się na własnym parkiecie z wicemistrzem tych rozgrywek z poprzedniego sezonu i przegrali 74:86. O porażce Anwilu zadecydowała trzecia kwarta, w której Alba zacieśniła obronę i w konsekwencji wygrała aż 31:14.
Zaledwie dwóch minut potrzebował Andrzej Pluta by rzucić niemieckiemu zespołowi aż siedem punktów. Kapitan Anwilu grał wyśmienicie i do perfekcji wykorzystywał swój największy atut, czyli rzut. Po jego akcjach wicemistrzowie Polski prowadzili 9:2, a gdy po chwili za trzy trafił Nikola Jovanović było 12:4. Berlińczycy w końcu obudzili się. Skuteczny w swoich akcjach podkoszowych był Derrick Allen i to m.in. dzięki niemu goście zniwelowali straty do czterech punktów, 16:12 dla Anwilu.
Goście próbowali grać pod kosz, gdzie mieli przewagę fizyczną, ale nieudane akcje w pobliżu obręczy zmusiły ich do częstszego decydowania się na rzuty z dystansu. Właśnie z zza linii 6,75 m trafił Brice Taylor, a w następnej akcji faulowany Yassin Idbihi dwa razy trafił z linii rzutów osobistych i było tylko 21:20 dla włocławian. Przewagę gospodarzy sekundę przed końcem powiększył ten, który rozpoczął punktowanie dla naszego zespołu. Andrzej Pluta faulowany był przy rzucie za trzy, w konsekwencji czego wykorzystał trzy rzuty osobiste i było 26:22.
Trener Alby Berlin widząc, że na parkiecie przebywa Eric Hicks, który ma tylko 198 cm wzrostu desygnował do gry wielkiego Patricka Femerlinga, który przewyższał Amerykanina o 15 centymetrów. Niemiec nie był jednak w stanie zatrzymać skutecznego pod koszem Hicksa. Podkoszowy Anwilu trzy razy z rzędu dobrze znalazł się pod obręczą, a dwukrotnie ograł samego Femerlinga i po jego punktach było 35:28 dla gospodarzy.
Siedmiopunktowa strata ekipy naszych zachodnich sąsiadów ponownie podziałała na nich bardzo mobilizująco. Niecelne podanie Stipe Modricia przechwycił Immanuel McElroy, popędził na kosz i zdobył dwa punkty, będąc przy tym faulowany przez Dardana Berishę. Szybo jednak odpowiedział na to Paul Miller. Środkowy Anwilu trafił za trzy punkty i przewaga włocławian ponownie się zwiększyła.
Alba po przerwie zaczęła grać lepiej w obronie, czego efektem było wyjście na prowadzenie berlińczyków po trzech minutach trzeciej kwarty. McElroy powtórzył akcję z pierwszej połowy, w której biegnąc sam na sam z koszem trafił i był do tego faulowany. Po tym zagraniu goście prowadzili 46:44. Do zdobywania punktów włączył się dodatkowo doświadczony Sven Schultze, który dwa razy z rzędu trafił za trzy i przewaga Niemców wzrosła do pięciu punktów.
Ekipa trenera Luki Pavicevicia odskakiwała z minuty na minutę, ale sygnał do ataku dał Tomasz Celej. Pozyskany niedawno przez Anwil skrzydłowy trafił za trzy punkty i gospodarze przegrywali już tylko trzema punktami 54:57. Alba jednak nie dała się dogonić. Bardzo dobrze grał Immanuel McElroy, który łatwo ogrywał swoich vis a vis i to właśnie po dwóch akcjach tego zawodnika berlińczycy prowadzili już 64:54. Mimo tego, że Nikola Jovanović w dwóch kolejnych akcjach zdobył cztery punkty, to Alba potrzebowała zaledwie kilku sekund przed końcem trzeciej kwarty by dwa razy trafić za trzy! Było już 70:58 dla drugiej ekipy Eurocup poprzedniego sezonu.
Wysoka strata nie podłamała włocławian. Punkty zaczął zdobywać Paul Miller, a tradycyjnie efektywny był Nikola Jovanović. Jednak cztery minuty i 30 sekund przed końcem swoją drugą z rzędu trójkę, tym razem aż z dziewiątego metra, trafił Brice Taylor. Po jego rzucie było ponownie ponad 10 punktów przewagi Alby (66:79) i nadzieje na zwycięstwo powoli malały.
Ostatecznie Alba zwyciężyła w inauguracyjnym meczu Eurocup Anwil Włocławek 86:74. W drugiej kolejce tych rozgrywek wicemistrzowie Polski pojadą do Włoch by zagrać z Pepsi Caserta, drużyną Łukasza Koszarka.
Anwil Włocławek - Alba Berlin 74:86 (26:22, 18:17, 14:31, 16:16)
Anwil: Jovanović 20, Miller 16, Thomas 14, Pluta 12, Hicks 6, Celej 3, Berisha 2, Majewski 1, Modrić 0, Thompson 0.
Alba: McElroy 20, Allen 13, Schultze 11, Taylor 11, Price 7, Jenkins 7, Dragicević 6, Marinović 5, Idbihi 4, Femerling 2, Staiger 0.
Goście próbowali grać pod kosz, gdzie mieli przewagę fizyczną, ale nieudane akcje w pobliżu obręczy zmusiły ich do częstszego decydowania się na rzuty z dystansu. Właśnie z zza linii 6,75 m trafił Brice Taylor, a w następnej akcji faulowany Yassin Idbihi dwa razy trafił z linii rzutów osobistych i było tylko 21:20 dla włocławian. Przewagę gospodarzy sekundę przed końcem powiększył ten, który rozpoczął punktowanie dla naszego zespołu. Andrzej Pluta faulowany był przy rzucie za trzy, w konsekwencji czego wykorzystał trzy rzuty osobiste i było 26:22.
Trener Alby Berlin widząc, że na parkiecie przebywa Eric Hicks, który ma tylko 198 cm wzrostu desygnował do gry wielkiego Patricka Femerlinga, który przewyższał Amerykanina o 15 centymetrów. Niemiec nie był jednak w stanie zatrzymać skutecznego pod koszem Hicksa. Podkoszowy Anwilu trzy razy z rzędu dobrze znalazł się pod obręczą, a dwukrotnie ograł samego Femerlinga i po jego punktach było 35:28 dla gospodarzy.
Siedmiopunktowa strata ekipy naszych zachodnich sąsiadów ponownie podziałała na nich bardzo mobilizująco. Niecelne podanie Stipe Modricia przechwycił Immanuel McElroy, popędził na kosz i zdobył dwa punkty, będąc przy tym faulowany przez Dardana Berishę. Szybo jednak odpowiedział na to Paul Miller. Środkowy Anwilu trafił za trzy punkty i przewaga włocławian ponownie się zwiększyła.
Alba po przerwie zaczęła grać lepiej w obronie, czego efektem było wyjście na prowadzenie berlińczyków po trzech minutach trzeciej kwarty. McElroy powtórzył akcję z pierwszej połowy, w której biegnąc sam na sam z koszem trafił i był do tego faulowany. Po tym zagraniu goście prowadzili 46:44. Do zdobywania punktów włączył się dodatkowo doświadczony Sven Schultze, który dwa razy z rzędu trafił za trzy i przewaga Niemców wzrosła do pięciu punktów.
Ekipa trenera Luki Pavicevicia odskakiwała z minuty na minutę, ale sygnał do ataku dał Tomasz Celej. Pozyskany niedawno przez Anwil skrzydłowy trafił za trzy punkty i gospodarze przegrywali już tylko trzema punktami 54:57. Alba jednak nie dała się dogonić. Bardzo dobrze grał Immanuel McElroy, który łatwo ogrywał swoich vis a vis i to właśnie po dwóch akcjach tego zawodnika berlińczycy prowadzili już 64:54. Mimo tego, że Nikola Jovanović w dwóch kolejnych akcjach zdobył cztery punkty, to Alba potrzebowała zaledwie kilku sekund przed końcem trzeciej kwarty by dwa razy trafić za trzy! Było już 70:58 dla drugiej ekipy Eurocup poprzedniego sezonu.
Wysoka strata nie podłamała włocławian. Punkty zaczął zdobywać Paul Miller, a tradycyjnie efektywny był Nikola Jovanović. Jednak cztery minuty i 30 sekund przed końcem swoją drugą z rzędu trójkę, tym razem aż z dziewiątego metra, trafił Brice Taylor. Po jego rzucie było ponownie ponad 10 punktów przewagi Alby (66:79) i nadzieje na zwycięstwo powoli malały.
Ostatecznie Alba zwyciężyła w inauguracyjnym meczu Eurocup Anwil Włocławek 86:74. W drugiej kolejce tych rozgrywek wicemistrzowie Polski pojadą do Włoch by zagrać z Pepsi Caserta, drużyną Łukasza Koszarka.
Anwil Włocławek - Alba Berlin 74:86 (26:22, 18:17, 14:31, 16:16)
Anwil: Jovanović 20, Miller 16, Thomas 14, Pluta 12, Hicks 6, Celej 3, Berisha 2, Majewski 1, Modrić 0, Thompson 0.
Alba: McElroy 20, Allen 13, Schultze 11, Taylor 11, Price 7, Jenkins 7, Dragicević 6, Marinović 5, Idbihi 4, Femerling 2, Staiger 0.