Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Pogoń, która na nic się zdała

Sobota, 15 Lutego 2014, 7:30, Michał Fałkowski

Sobotę 15 lutego 2014 kibice zapamiętają jako dzień, który przyniósł wielkie uniesienia olimpijskie. Niewiele zabrakło, aby równie dramatyczny scenariusz, jak ten z toru łyżwiarskiego, powtórzył się w małej hali koszykarskiej w Tarnobrzegu. Tamtejszy Stabill stracił w końcowych sekundach niemal całą 17 punktową przewagę nad Anwilem, ale wygrał, bo włocławianie nie potrafili zadać decydującego ciosu.

Już przed pierwszym gwizdkiem wiadomo było, że mecz z teoretycznie dużo słabszym przeciwnikiem nie będzie dla Anwilu spacerkiem. Wszystko przez to, że włocławianie pojechali do Tarnobrzega bez rozgrywającego. W dodatku w bardzo wąskim składzie, liczącym sześciu zawodników ogranych w profesjonalnej koszykówce i czterech nastolatków. Trener rotował więc w sumie tylko siedmioma zawodnikami, którzy starali się jak mogli, by załatać wszelkie dziury w składzie.

Mecz zaczął się od niewielkiego prowadzenia Anwilu, które jednak szybko zostało odrobione przez gospodarzy. Dzięki punktom amerykańskiego trio Fitzgerald – Goffney – Allen, Jezioro odskoczyło na 14:7 i zaczęło kontrolować wydarzenia na boisku. Na szczęście dla włocławian udane wejście z ławki zaliczył Mateusz Kostrzewski, który zbierając 4 piłki na atakowanej tablicy i umożliwiając ponawianie akcji nie pozwolił rywalom zbytnio odskoczyć. Po pierwszej kwarcie było więc 23:17.

Drugą odsłonę Anwil przegrał głównie przez Marcina Nowakowskiego, który zaczął wykorzystywać fakt, iż naprzeciw siebie nie miał żadnego zawodnika z doświadczeniem w grze przeciw rozgrywającemu. Playmaker gospodarzy zdobywał punkty właściwie w każdy możliwy sposób i do przerwy miał ich już 12, a jego drużyna prowadziła 46:36. Co niepokojące, dziesięciopunktową przewagę tarnobrzeżanie wypracowali nawet mimo tego, że dobrze dysponowany z dystansu był Piotr Pamuła (3x3), a Anwil grał jeszcze bez ciążącego zmęczenia.

Wraz z upływem minut słabli jednak gospodarze, a goście pokazywali, że rozumieją się coraz lepiej. Michał Sokołowski, któremu piłka jakoś nie chciała wpaść do kosza, wziął się za asystowanie, Deividas Dulkys w swoim stylu zdobywał punkty po indywidualnych akcjach, a pod koszem przypomniał o sobie Seid Hajrić. Tym sposobem w 28. minucie Anwil tracił do Stabillu już tylko 2 punkty (60:58) i wydawało się, że opanuje sytuację na dobre. Niestety, kolejnych 10 oczek padło łupem rywali i ich przewaga wzrosła do rekordowych wtedy 12 punktów.

Jak się okazało po meczu, kluczowy dla jego losów był faul techniczny Danilo Mijatovicia, z którego gracze Jeziora zdobyli 5 punktów. Ta sytuacja, poparta po chwili trójką Chaissona Allena, dała im najwyższe prowadzenie w meczu, wynoszące 17 punktów (81:64 na 4,5 minuty do końca). I w tym momencie nastąpił zaskakujący zwrot akcji. Gracze Stabillu chyba zapomnieli, że w koszykówce taka przewaga, nawet w końcówce meczu nie oznacza jeszcze pewnego zwycięstwa i zupełnie się rozluźnili. Tymczasem włocławianie nie zamierzali spasować…

Przez cztery kolejne minuty wydarzenia toczyły się bardzo szybko. Dwie trójki trafił Danilo Mijatović, 5 punktów dołożył Michał Sokołowski, po jednym trafieniu zaliczyli Seid Hajrić z Mateuszem Kostrzewskim i na niespełna 2 minuty przed końcem było tylko 83:79 dla gospodarzy! Co więcej, Jeziorowcy dalej nie potrafili skonstruować skutecznej akcji i Anwil miał kolejne szanse na zmniejszenie strat. Niestety, nie tylko kibicom z Tarnobrzega serce podeszło w tym momencie do gardeł. Podobnie stało się z rewelacyjnymi chwilę wcześniej graczami Anwilu. Oni również, jakby nie mogąc uwierzyć, że taki pościg może im się udać, przestali trafiać.

Jedno oczko odrobił jeszcze co prawda rzutem osobistym Michał Sokołowski, ale akurat on zawiódł w końcówce najbardziej. Choć starał się jak mógł, to jednak nie skończył dwóch akcji rzutowych oraz zaliczył fatalne podanie do Seida Hajricia. Po nim właśnie Stabill rękoma Chaissona Allena zwiększył przewagę, a włocławianie zmuszeni byli faulować taktycznie. W ciągu ostatnich 25 sekund tarnobrzeżanie zdobyli 7 punktów i ostatecznie wybili Anwilowi zwycięstwo z głowy. Z wielkiej szansy Rottweilerów nie pozostało nawet dobrego wrażenia, bo ostatecznie Stabill wygrał 90:80.

Stabill Jezioro Tarnobrzeg - Anwil Włocławek 90:80 (23:17, 23:19, 22:22, 22:22)

Stabill Jezioro: Nowakowski 21, Fitzgerald 20, Allen 14, Goffney 9, Krajniewski 7, Doaks 6, Łukasiak 6, Hamilton 5, Patoka 2

Anwil: Dulkys 18, Mijatović 15, Pamuła 14, Hajrić 14, Kostrzewski 10, Sokołowski 8, Witliński 1.

SZCZEGÓŁOWE STATYSTYKI