Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Pluta wypunktował PGE Turów

Sobota, 05 Grudnia 2009, 1:00, Michał Fałkowski

Anwil Włocławek miał słabszy moment na początku czwartej kwarty w meczu z PGE Turowem Zgorzelec, jednak końcówka to już popis kapitana włocławian, Andrzeja Pluty, którego trzypunktowe rzuty dały włocławianom zwycięstwo 76:73.

Anwil Włocławek miał słabszy moment na początku czwartej kwarty w meczu z PGE Turowem Zgorzelec, jednak końcówka to już popis kapitana włocławian, Andrzeja Pluty, którego trzypunktowe rzuty dały włocławianom zwycięstwo 76:73.

Krzysztof Szubarga i Mujo Tuljković wrócili do składu Anwilu, ale trener Griszczuk nie zdecydował się jeszcze desygnować tych koszykarzy do pierwszej piątki. Grali inni i od początku postawili twardą defensywę drużynie PGE Turowa. Oprócz świetnej obrony włocławianie bardzo dobrze spisywali się w ataku, gdzie za sprawą Nikoli Jovanovicia i Andrzeja Pluty wyszli na prowadzenie 10:4. Kapitan Anwilu od początku rozgrywał kapitalne zawody i chwilę później w podkoszowym tłoku zabrał piłkę przeciwnikowi i zapisał na swoim koncie kolejne dwa punkty.

Włocławianie często kierowali podania pod kosz, gdzie środkowy tego zespołu, Alex Dunn, miał sporą przewagę wzrostu nad Michaelem Wrightem. Stąd w dwóch kolejnych akcjach Amerykanin bezproblemowo ograł rywala, a Anwil prowadził już 16:11. Jego vis-a-vis, który w każdym meczu PLK zdobywa średnio blisko 20 punktów nie zamierzał być gorszy, rzucił osiem punktów, czym wyrównał stan meczu po pierwszej kwarcie na 16:16.

Odrobienie strat do Anwilu dodało wiatru w żagle ekipie przyjezdnej, która od początku drugiej części meczu zdobyła pięć punktów z rzędu, wychodząc na prowadzenie 21:16. Sprawy w swoje ręce wzięli obwodowi drużyny trenera Griszczuka, Kamil Chanas i Krzysztof Szubarga. Pierwszy z nich trafił z dystansu, a niedawny rekonwalescent najpierw wybrał piłkę Adamowi Wójcikowi, a po tym dwukrotnie skutecznie wszedł pod kosz, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie 26:23.

Słowa nowego szkoleniowca PGE Turowa, Andreja Urlepa w przerwie meczu, najwyraźniej mobilizująco podziałały na jego zawodników, którzy początek drugiej połowy wygrali 14:6. Włocławianie otrząsnęli się jednak z tej chwilowej niemocy, poprawili zarówno atak, jak i obronę, a akcje napędzane przez Krzysztofa Szubargę przynosiły kolejne punkty kujawskiej drużynie. Mimo tego to goście prowadzili po trzeciej kwarcie 57:53.

Gospodarze nie potrafili powstrzymać świetnego Wrighta, któremu zaczęli wtórować Justin Gray i Konrad Wysocki. Szczególnie ten drugi miał spory wkład w wypracowaną przez jego zespół przewagę w trzeciej kwarcie. Niemiec z polskim paszportem dobrze ustawiał się na obwodzie, gdzie wyszukiwali go partnerzy, a ten celnie egzekwował rzuty z dystansu lub półdystansu, zdobywając osiem oczek w trzecich dziesięciu minutach.

Ostatnia część meczu to walka punkt za punkt obu zespołów. Nie nieco ponad cztery minuty przed końcem spotkania, bo efektownej akcji Alexa Dunna było 66:66. Do świetnej dyspozycji z początku meczu ponownie powrócił Andrzej Pluta, który najpierw w swoim stylu trafił z półdystansu, po czym w kontrze Anwilu celnie egzekwował rzut z dystansu i było 73:69. Po akcji dwa plus jeden Krzysztofa Roszyka kapitan Anwilu ponownie ukuł rywala kolejną trójką i było 76:72 dla gospodarzy na niespełna minutę przed końcem. Tego zgorzelczanie nie byli już w stanie odrobic i przegrali ostatecznie kolejny mecz w tym sezonie 73:76.

Anwil Włocławek - PGE Turów Zgorzelec 76:73 (16:16, 20:15, 17:26, 23:16)

Anwil: Pluta 20, Jovanović 14, Szubarga 11, Dunn 10, Chanas 6, Wołoszyn 5, Sullivan 4, Barycz 2, Tuljković 2, Joyce 2.

PGE Turów: Wright 23, Gray 15, Wysocki 13, Deane 12, Roszyk 6, Witka 2, Wójcik 2, Leończyk 0.

PEŁNE STATYSTYKI