- Wiesz, w każdym pojedynku walczymy, staramy się, jesteśmy maksymalnie skoncentrowani. Nikt nie może odmówić nam ambicji, czy zaangażowania. Rywale na nasze nieszczęście w końcowym rozrachunku zawsze okazują się od nas lepsi – mówi Patrick Okafor.
Łukasz Brylski: Anwil przegrał drugie spotkanie z rzędu, tym razem z Polpharmą. Pojawia się więc pytanie, czy wraca kryzys, który nękał zespół w poprzednich meczach?
Patrick Okafor: Ciężko to jednoznacznie stwierdzić. Wiesz, w każdym pojedynku walczymy, staramy się, jesteśmy maksymalnie skoncentrowani. Nikt nie może odmówić nam ambicji, czy zaangażowania. Rywale na nasze nieszczęście w końcowym rozrachunku zawsze okazują się od nas lepsi. Z Prokomem udało nam się wygrać, ale ostatnie osiem spotkań to siedem porażek. Nie wygląda to za dobrze, szczególnie gdy zbliża się faza play-off.
Co więc trzeba zrobić, by zmieniła się sytuacja i wrócił Anwil z początku sezonu, kiedy nie było nas was mocnych?
- Wszyscy w klubie się nad tym zastanawiamy. Tyle porażek nie miało na nas dobrego wpływu. Niekorzystny obrót spraw znacznie obniżył naszą pewność siebie. Kiedy wychodzisz na parkiet i do końca nie jesteś pewny tego co robisz, to nie zawsze człowiek podejmuje dobre decyzje. Te przegrane siedzą w naszych głowach, ciężko pracujemy na treningach, wszystko wygląda naprawdę dobrze.
Jednak czasem nie widać tego na boisku. Brakuje tego „błysku” w waszych oczach.
- Wiesz, to „coś” nadal jest w nas. Tyle tylko, że tak jak już mówiłem, porażki nas przybiły. Zdajemy sobie sprawę z tego, że nie gramy tak jak się tego od nas oczekuje. Szkoda nam publiczności, która zawsze nas wspiera. Między innymi to właśnie dla nich gramy i chcemy zwyciężać. Już niejednokrotnie to właśnie kibice dodawali nam skrzydeł, kiedy byliśmy w ciężkiej sytuacji. Podobnie było w meczu z Polpharmą. W końcówce bardzo się starali nam pomóc, ale to rywale świętowali zwycięstwo.
No właśnie, przed meczem mało kto zakładał, że Anwil zejdzie z parkietu pokonany. Co poszło nie tak?
- W pierwszej połowie kontrolowaliśmy rozwój wydarzeń i wydawało się, że Polpharma nam nie zagrozi. Oni jednak grali o życie, chcieli się utrzymać. W drugiej połowie zrobili wiele szalonych rzeczy, które przyniosły im korzyść. Szkoda, że akurat meczem z nami przedłużyli swoje nadzieje na pozostanie w Dominet Bank Ekstralidze.
Spotkanie zakończyło się w kontrowersyjnych okolicznościach. Mieliście sporo zastrzeżeń do arbitrów.
- W bodajże ostatnich pięciu minutach nie odgwizdano na nas żadnego przewinienia. Rywal nie przebierał w środkach, a jednak umykało to uwadze sędziów. To nie jest jednak żadne wytłumaczenie. W meczu z drużyną z końca tabeli, w dodatku we naszej hali, nie powinno dochodzić do takich sytuacji, że rywal jest blisko nas i w każdej chwili może zadać nam decydujący cios. W drugiej połowie nasza obrona nie funkcjonowała tak jak powinna, pudłowaliśmy też z czystych pozycji.
Teraz przed Anwilem ważny mecz w Ostrowie Wielkopolskim z Atlasem Stalą.
- Zgadza się, będzie to ważny pojedynek, nie tylko dla układu tabeli, ale także dla nas samych. Chcemy zwyciężyć, by się przełamać. Zwycięstwo na gorącym terenie w Ostrowie Wielkopolskim odnieść jest bardzo trudno, ponieważ Atlas u siebie jest niebywale groźny. Na własnej skórze przekonali się o tym zawodnicy Prokomu. My zrobimy jednak wszystko, aby zneutralizować ich liderów i wywieźć z Ostrowa dwa punkty. Wygrana z całą pewnością wleje w nasze serca więcej pewności i przekonania co do naszych umiejętności.
Tym bardziej, że wielkimi krokami zbliża się faza play-off. Tam nawet jedna porażka może zniweczyć cały wysiłek włożony w sezon zasadniczy.
- Słusznie zauważyłeś, dlatego trzeba zachować czujność. Ustrzec się błędów z poprzednich spotkań. W play-off gra się niebywale ciężko. Panuje jeszcze większa mobilizacja. Zespoły z ostatnich, premiowanych grą w tej fazie miejsc, są groźniejsze. Nie można pozwolić sobie nawet na moment dekoncentracji, jeśli chcemy zrealizować cel założony przed sezonem. Wierzę, że pomimo słabszej obecnie dyspozycji, na zakończenie rozgrywek będziemy świętować wywalczenie złotych medali Mistrzostw Polski.
W międzyczasie Anwil wystąpi w Sopocie w turnieju o Puchar Polski. Powtórzycie sukces z zeszłego roku i zdobędziecie to trofeum?
- Jedno już mamy (Superpuchar Polski – red.), miło byłoby wywalczyć kolejne. Konkurencja jednak nie śpi. Każda z drużyn, która pojawi się w Sopocie zrobi wszystko by Puchar zabrać do domu. Mam nadzieję , że to będziemy my!
Wywiad ukazał się w Tygodniku BASKET z dnia 27.03.08