Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Para facetów ze Słupska

Sobota, 28 Marca 2015, 8:04, Michał Fałkowski

Energa Czarni Słupsk zrewanżowali się Anwilowi Włocławek za porażkę w pierwszej rundzie Tauron Basket Ligi i wygrali na własnym parkiecie 85:71. Rottweilery swojej szansy na zwycięstwo szukały w zatrzymaniu Jerela Blassingameą€™a, ale tym razem kluczowi okazali się Karol Gruszecki z Drago Pasaliciem. Duet ten zdobył w sumie aż 59 punktów!

Energa Czarni Słupsk zrewanżowali się Anwilowi Włocławek za porażkę w pierwszej rundzie Tauron Basket Ligi i wygrali na własnym parkiecie 85:71. Rottweilery swojej szansy na zwycięstwo szukały w zatrzymaniu Jerela Blassingame’a, ale tym razem kluczowi okazali się Karol Gruszecki z Drago Pasaliciem. Duet ten zdobył w sumie aż 59 punktów!

Przed meczem ze słupszczanami wiadomym było, że istnieją dwie recepty na pokonanie Energi Czarnych. Pierwsza, pewna jak antybiotyk – stosować szeroką rotację, utrzymywać wysokie tempo gry i zamęczyć gospodarzy. Druga, potencjalnie bardziej ryzykowna – skupić swoją obronę na zatrzymaniu mózgu zespołu, Jerela Blassingame’a. Jako że Anwil nie dysponował długą ławką rezerwowych i potencjałem w rotacji, musiał postawić wszystko na jedną kartę i wybrać drugi z wymienionych wariantów.

Blassingame’a udało się ograniczyć. W całym meczu trafił tylko 2 rzuty (na 9 oddanych), miał 1 zbiórkę i 6 asyst (średnia 8,1). Co z tego, skoro w miejsce jednego lidera, pojawiło się dwóch innych? Mowa oczywiście o Karolu Gruszeckim i Drago Pasaliciu. Obydwaj zagrali niesamowite zawody, będąc nie do powstrzymania na atakowanej połowie. Wybaczyć im można nawet błędy w obronie i dużą liczbę fauli, ponieważ to, jak rzucali, przyćmiło wszystko. Pasalić trafił 12 z 14 rzutów z gry, a Gruszecki 14 z 21. Aťaden nie pomylił się zza linii 6,75.

Mimo ich fantastycznej dyspozycji strzeleckiej Anwil długo był zaledwie o pół kroku za Czarnymi. Najpierw dzięki dobrej grze Andrei Crosariola, a później Deonty Vaughna i Chase Simona. Do przerwy było, co prawda, 45:36, ale przewagę tą słupszczanie zbudowali dosłownie w ostatnich sekundach pierwszej połowy.

Mecz nabrał rumieńców, gdy w 26. minucie Anwil odrobił niemal wszystkie straty do uciekających gospodarzy. Stało się to po celnej trójce ambitnie grającego Krzysztofa Krajniewskiego. Niestety dla włocławian, w kolejnych minutach koszykarze z „Gryfii” pokazali na czym polega prawda o tym, że w specyficznych obiektach gospodarzom pomagają nawet ściany. Gruszecki, Pasalić i Eziukwu trafiali z niewiarygodną skutecznością i kwarta zakończyła się remisem.

W ostatniej odsłonie Anwilowi zabrakło już argumentów, żeby wrócić do gry przeciw rywalowi, który miał w swoich szeregach tak doskonale rzucających liderów. Starali się jeszcze Konrad Wysocki z Deonte Vaughnem, ale byli już zbyt zmęczeni, żeby poważnie zagrozić Enerdze Czarnym. Trzeba tu dodać, że po tym jak początkowo Rottweilery dominowały na tablicach i dużo punktów zdobywały z ponowienia, tak w końcowych minutach walkę o zbiórki wygrywali gospodarze. W tym elemencie zbyt małego wsparcia Andrei Crosariolowi i wspomnianemu Konradowi Wysockiemu udzielili pozostali koszykarze i słupszczanie mogli kontrolować mecz.

Ostatecznie Energa Czarni pokonali Anwil 86:71, rewanżując się za porażkę w Hali Mistrzów. Tym samym w 25. spotkaniu tych drużyn w Słupsku wypracowali korzystniejszy dla siebie bilans zwycięstw do porażek (13-12).

 

Energa Czarni Słupsk – Anwil Włocławek 85:71 (25:21, 20:15, 18:18,22:17)

Energa Czarni: Gruszecki 32, Pasalić 27, Eziukwu 6, Blassingame 5, Śnieg 5, Mokros 3, Nowakowski 3, Cesnauskis 2, Borowski 2, Jakubiak 0

Anwil: Vaughn 19, Simon 12, Wysocki 10, Crosariol 10, Eitutavicius 7, Surmacz 6, Hajrić 4, Krajniewski 3, Kovacević 0

SZCZEGÓŁOWE STATYSTYKI