Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Półfinał: Anwil znów lepszy! Mamy remis!

Poniedziałek, 30 Kwietnia 2007, 1:00, Michał Fałkowski

Choć po meczach w Sopocie Anwil przegrywał już 2:0, dziś, po dwóch spotkaniach w hali Mistrzów mamy remis! Stało się tak, gdyż podczas dzisiejszego pojedynku ponownie lepsi okazali się gospodarze. Rottweilery z Kujaw pokonały aktualnych mistrzów Polski – Prokom Trefl Sopot 82:74 (18:16, 24:17, 21:26, 19:15).

Po sobotnim, wysokim zwycięstwie Anwilu nad Prokomem tylko jedno było pewne… że kolejny pojedynek obu drużyn zobaczymy już w poniedziałek. Koszykarscy kibice w Polsce zastanawiali się, co po 20-punktowej klęsce, pokaże ekipa Eugeniusza Kijewskiego oraz czy po tak znaczącym triumfie, rottweilery nie poczują się zbyt pewnie.

Dziś znamy już odpowiedzi na te rozważania. Zespół Prokomu wyszedł na parkiet bardzo zmobilizowany. Aktualni mistrzowie Polski chcieli za wszelką cenę, udowodnić, że tak wysoka porażka z Anwilem to tylko wypadek przy pracy. I rzeczywiście pierwsze minuty podopieczni trenera Kijewskiego rozpoczęli od mocnego uderzenia, co zaowocowało dość zaskakującym prowadzeniem 10:2. Wtedy jednak obudzili się gospodarze i zaczęli gonić rozpędzonych gości. Od wyżej wymienionego stanu swój styl gry narzucili gospodarze, którzy rzucili 16-kolejnych punktów, sopocianie zdołali odpowiedzieć tylko sześcioma oczkami, co spowodowało, że to Anwil był po pierwszych 10-minutach drużyną lepszą, prowadząc 18:16.

Druga kwarta spotkania to popis gospodarzy, którzy wyraźnie znaleźli w tym czasie sposób na Prokom. Koszykarze aktualnego wicemistrza Polski z minuty na minutę rozpędzali się coraz bardziej i niesieni fantastycznym i ogłuszającym dopingiem swoich wiernych fanów powiększyli w drugich 10-minutach spotkania przewagę do 9-oczek. Dzięki świetnej grze ekipy włocławskiej, Prokom musiał schodzić do szatni ze spuszczonymi głowami, przez co to trener Kijewski zmuszony był bardziej ‘pogłówkować’. Co zmienić w grze swojego zespołu, aby ten wyszedł z dzisiejszego pojedynku obronną ręką? Trener Prokomu miał na to 15-minut…

Gdy koszykarze powrócili na parkiet można było odnieść wrażenie, że rzeczywiście szkoleniowiec ekipy sopockiej znalazł pomysł na Anwil. W połowie trzeciej odsłony spotkania koszykarze znad morza doszli podopiecznych Alesa Pipana i na tablicy wyników widniał remis. W tym momencie znów mocno ugryzły rottweilery z Kujaw, powiększając systematycznie przewagę.

Najbardziej widoczne było to w czwartej kwarcie, kiedy to Anwil rzucił 10-punktów z rzędu – trójkę odpalili Białek i Jahovics, pięknym wsadem popisał się niewysoki Chris Thomas i ponownie Białek na linii rzutów wolnych. To było decydujące uderzenie włocławian po którym Prokom już nie zdołał się podnieść. Ostatecznie Anwil Włocławek pokonuje po fantastycznym meczu Prokom Tref Sopot (82:74), dzięki czemu w rywalizacji do czterech zwycięstw mamy remis 2:2 – wszystko zaczyna się od nowa!

Fantastyczne zawody w ekipie włocławskiej rozegrał Zbigniew Białek. Polski skrzydłowy był dziś wszędzie, świetnie walczył na obu tablicach (7 zbiórek), był skuteczny w obronie (3 przechwyty) oraz co chyba najważniejsze, był najlepszym strzelcem Anwilu (26 punktów przy świetnej skuteczności).
Polakowi dzielnie pomagała reszta drużyny, ale na szczególne pochwały zasługują Nikola Otasević (7 asyst) oraz Gatis Jahovićs (za świetną defensywę i walkę o każdą piłkę) i Dusan Bocevski. Macedoński środkowy niemal przez cały sezon zmagał się z kontuzją nogi, teraz powrócił i to w wielkim stylu. Bocevski nie jest może tak skuteczny w ataku, ale w obronie wykonał kawał świetnej roboty przeciwko najdroższemu środkowemu ligi oraz Adamowi Wójcikowi. Postawę Macedończyka doceniła również publiczność zgromadzona dzisiejszego wieczoru w hali Mistrzów, która po 5-przerwinieniu centra Anwilu (na 5min przed zakończeniem meczu), pożegnała go owacją na stojąco.

W ekipie Prokomu na pochwałę zasługuje Christian Dalmau. Portorykańczyk odbudował swoją formę po nieudanym sobotnim występie, jednak nawet jego 24-oczka to za mało na świetnie dysponowanych włocławian.

W rywalizacji do czterech zwycięstw mamy remis – po 2. Kolejne spotkanie w niedzielne popołudnie (godz. 15:00, TV4) w sopockiej hali 100-lecia. Teraz zarówno trener Anwilu – Ales Pipan, jak i szkoleniowiec Prokomu – Eugeniusz Kijewski, mają czas na omówienie i poprawienie błędów. Po pojedynkach we Włocławku więcej do myślenia ma na pewno ten drugi. Czy po raz kolejny, tak jak w latach ubiegłych, trener Prokomu okaże się cwanym lisem? Czy znów znaczenie będzie miała przewaga własnego parkietu? Miejmy nadzieję, że Ales Pipan przechytrzy po raz trzeci z rzędu szkoleniowca z Sopotu a Anwil odniesie kolejne zwycięstwo. Jedno w tym momencie jest pewne, emocji na pewno nie zabraknie. Walka o finał trwa…

Anwil Włocławek - Prokom Trefl Sopot 82:74 (18:16, 24:17, 21:26, 19:15)

 

Anwil: Białek 26 (4x3, 7zb.), Thomas 11 (1x3, 5 as.), Hill 11, Otasevic 9 (2x3, 7as.), Jagodnik 9 (1x3, 7 zb.), Pluta 8, Bocevski 5, Jahovics 3, Grudziński 0.

Prokom: Dalmau 24 (3x3), Slanina 16 (3x3), Wójcik 11 (2x3), Masiulis 10 (8 zb.), Hukic 5 (1x3), Besok 5, Dylewicz 3, Andersen 0, Pacesas 0.

Stan rywalizacji: 2:2

Kolejny pojedynek: Hala 100-lecia, Sopot, niedziela (6.05.2007) godz. 15:00, bezpośrednią relację przeprowadzi TV4.