Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Półfinał: Anwil przegrywa 2:3

Niedziela, 06 Maja 2007, 1:00, Michał Fałkowski

Po spotkaniach we Włocławku było 2:2, niestety w dzisiejszym pojedynku w Sopocie, Anwil przegrał z miejscowym Prokomem Trefl 71:57 (20:13, 18:16, 21:14, 12:14). Tym samym aktualni wicemistrzowie Polski przegrywają w rywalizacji do czterech zwycięstw z ekipą Eugeniusza Kijewskiego 2:3, więc aby uzyskać awans do finału DBE, rottweilery z Kujaw muszą wygrać dwa kolejne spotkania w rywalizacji z sopockim klubem. Najbliższe spotkanie obu drużyn już w czwartek we włocławskiej hali Mistrzów (10.05.2007) o godz. 20:30.


Dzisiejsze spotkanie różniło się znacznie od poprzednich czterech pojedynków obu drużyn. Poprzednie potyczki Anwilu z Prokomem obfitowały w efektowne akcje ofensywne, zaś obrona była nieco w dalszym planie. Dziś było inaczej – obie drużyny postawiły na defensywę i zdecydowanie lepiej wyszedł na tym Prokom.
Podopieczni Eugeniusza Kijewskiego już od początku spotkania narzucili włocławianom swój styl gry i szybko uzyskali kilkopunktowe prowadzenie, którego, jak się później okazało, nie oddali do końcowej syreny meczu.


Świetne zawody w zespole sopockim rozegrał Huseyin Besok. Turecki środkowy ponownie, w tym półfinale, udowodnił, że zasługuje na miano „najdroższego zawodnika w historii polskiej koszykówki”. Besok z dorobkiem 19-punktów był najskuteczniejszym graczem Prokomu, ponad to „sopocianin” zebrał z tablic aż 11 piłek i 4-krotnie blokował rzuty Rottweilerów.


Po dzisiejszym meczu wiele osób zadaje sobie pytanie – to Prokom tak dobrze bronił, czy Anwil zagrał tak słabo? Na pewno odpowiedź tkwi gdzieś pośrodku… Z jednej strony włocławianie trafili tylko 13 z 55 rzutów z gry, co daje w efekcie fatalną skuteczność (niespełna 24%) – tak słabo rottweilery nie trafiali już dawno. Z drugiej strony wiadomo, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Sopocianie postawili najlepszą i najbardziej szczelną obronę w tej rywalizacji półfinałowej. Co na to Anwil? Trener Ales Pipan ma czas do czwartku, miejmy nadzieję, że słoweński szkoleniowiec ekipy włocławskiej wyciągnie swój zespół z dołka i po kolejnym meczu będzie remis – 3:3. Wtedy do wyłonienia finalisty będzie potrzebny mecz numer siedem a przecież wiele osób mówi, wówczas wszystko może się zdarzyć…


Wniosek jest jeden – nie wolno załamywać się i składać broni. Anwil przegrał bitwę, ale wojna nadal trwa! Póki piłka w grze, wszystko jest możliwe. Tak, jak było wspomniane już wcześniej, kolejny mecz już w najbliższy czwartek, kiedy to obie drużyny zmierzą się we włocławskiej hali Mistrzów. Dla Prokomu to gra o finał, dla Anwilu walka o być, albo nie być. Nie załamujmy więc rąk, przyjdźmy i pomóżmy swoim koszykarzom. Sopocianie w tej serii jeszcze we Włocławku nie wygrali, miejmy nadzieję, że i tym razem będzie podobnie.

Prokom Trefl Sopot - Anwil Włocławek  71:57 (20:13, 18:16, 21:14, 12:14)

Prokom: Besok 19 (2x3, 11 zb., 3 bl.), Dalmau 12 (1x3, 5 as.), Wójcik 9, Nordgaard 9 (1x3), Slanina 8 (1x3), Pacesas 4 (1x3, 5 as.), Hukic 3 (1x3), Masiulis 3, Dylewicz 3, Andersen 1.
Anwil: Hill 16 (4 przech.), Jagodnik 14, Białek 13 (9 zb.), Pluta 6, Jahovics 5, Hajric 2, Otasevic 1, Bocevski 0, Wołoszyn 0, Grudziński 0, Thomas 0.

Stan rywalizacji: 3:2 dla Prokomu
Kolejny pojedynek: Czwartek (10.04.2007), godz. 20:30 - hala Mistrzów (Włocławek), transmisja w Polsacie Sport