Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Półfinał: Anwil nie dał szans Prokomowi

Sobota, 28 Kwietnia 2007, 1:00, Michał Fałkowski

W rozegranym dziś trzecim półfinałowym spotkaniu Dominet Bank Ekstraligi, Anwil Włocławek nie dał szans Prokomowi Trefl Sopot, pokonując gości 87:67 (28:18, 24:14, 23:23, 12:12). Dzięki dzisiejszemu triumfowi włocławianie przegrywają w rywalizacji do czterech zwycięstw, już tylko 2:1.

Po nieudanych bitwach w Sopocie, gdzie Anwil przegrał oba, półfinałowe spotkania przyszedł czas na występy we włocławskiej hali Mistrzów. Ekipa rottweilerów przegrywała przed dzisiejszym pojedynkiem już 2:0, więc spotkanie to miało ogromne znaczenie, dla całej walki o finał DBE.
Z powagi sytuacji świetnie zdawali sobie sprawę kibice włocławscy, którzy ponownie, poprzez swój ubiór (niemal cała hala ubrana była w białe koszulki) oraz gorący i ogłuszający doping, stanowili szóstego zawodnika Anwilu.

Anwil od początku spotkania był bardzo skoncentrowany i świetnie wykorzystywał każdy błąd sopockiej drużyny. Włocławianie szybko osiągnęli kilkopunktową przewagę, którą z minuty na minutę systematycznie powiększali. Nawet najwięksi optymiści kibicujący ekipie kierowanej przez Alesa Pipana, nie spodziewali się jednak tak dużej przewagi rottweilerów. Pod koniec pierwszej połowy meczu Anwil osiągnął 20-punktową przewagę i mało, kto wierzył, może poza kibicami Prokomu, że goście są w stanie wyjść z dzisiejszego pojedynku obronną ręką.
Ci, którzy tak myśleli, tuż po rozpoczęciu drugiej części, trzeciego spotkania półfinałowego, zrozumieli szybko, że byli w błędzie. Anwil grał spokojnie i konsekwentnie w ataku, skutecznie w obronie i to pozwoliło utrzymać zaliczkę z pierwszych dwudziestu minut meczu, aż do ostatniej syreny. Ostatecznie aktualny wicemistrz Polski pokonał mistrza 87:67, udowadniając, że wciąż liczy się w walce o finał – kto wie, może mistrzostwo kraju?

W obu zespołach najlepiej zaprezentowali się rozgrywający. W ekipie Anwilu był to Chris Thomas, który rządził i dzielił na parkiecie. Amerykanin z Włocławka niemiłosiernie ogrywał swoich rywali, szukał kolegów z zespołu na lepszych pozycjach oraz sam zadawał rywalom decydujące ciosy.
W drużynie Eugeniusza Kijewskiego najlepiej wypadł Tomas Pacesas. Litwin, który był wysyłany przez niektórych kibiców Prokomu na przedwczesną emeryturę udowodnił, że wciąż, wie jak gra się w koszykówkę na wysokim poziomie. Rozgrywający sopocki dwoił się i troił, aby to jego zespół wyszedł zwycięsko z dzisiejszego pojedynku, jednak jeden Pacesas to za mało na Anwil.

W dzisiejszym spotkaniu włocławianie zagrali na wysokiej skuteczności (53% za 2, 35% za 3), choć byłaby ona znacznie lepsza, gdyby nie ostatnia kwarta meczu.
Anwil wyciągnął wnioski z dwóch, minimalnie przegranych, pojedynków w Sopocie - podopieczni Alesa Pipana poprawili zdecydowanie obronę (67 punktów gwiazd Prokomu mówi samo za siebie) oraz ograniczyli liczbę błędów w ataku – dziś włocławianie stracili tylko 5 piłek!
Choć wiadomo, że w play-off nie liczy się, jak duże odniesie się zwycięstwo, gdyż każdy wynik oceniany jest tak samo – triumf w meczu to tylko jeden punkt w całej rywalizacji półfinałowej, a w tej nadal prowadzą sopocianie. Po dzisiejszym meczu jednak to właśnie podopieczni Eugeniusza Kijewskiego mają nad czym się zastanawiać, gdyż Anwil jest wyraźnie na fali wznoszącej i tak naprawdę tylko gracze Prokomu mogą rottweilerów z niej zrzucić.

Warto na koniec podkreślić, że w ekipie włocławskiej z powodu urazu nie zagrał Seid Hajrić. Mimo absencji swojego podstawowego podkoszowego zawodnika, Anwil odniósł cenne zwycięstwo, dzięki któremu wciąż liczy się w walce o finał DBE. Kolejny pojedynek Anwilu z Prokomem już w poniedziałek. Czekają nas na pewno wielkie emocje, sopocianie będą chcieli zmazać z siebie niekorzystny obraz po dzisiejszym meczu, zaś podopieczni Alesa Pipana będą chcieli zrobić wszystko, aby po dwóch meczach we Włocławku, stan rywalizacji wyglądał następująco - 2:2. Miejmy nadzieję, że tak też właśnię się stanie.


Anwil Włocławek - Prokom Trefl Sopot 85:65 (28:18, 24:14, 23:23, 12:12)
Anwil: Thomas 23, Jagodnik 15, Białek 9, Pluta 9, Otasevic 7, Jahovics 6, Grudziński 6, Bocevski 4, Soskic 4, Hill 4, Wołoszyn 0.
Prokom: Pacesas 13, Andersen 12, Besok 10, Slanina 8, Dylewicz 7, Nordgaard 5, Wójcik 4, Hukic 3, Masiulis 3, Dalmau 2.