Aťadnych złudzeń nie pozostawili włocławianie gospodarzom dzisiejszego meczu. Po spotkaniu, które wyrównane było tylko w pierwszej kwarcie pokonali Polonię Azbud 54:103. Choć o dominacji Anwilu świadczy sam wynik, to i tak warto podkreślić nieprzejednaną postawę podopiecznych Igora Griszczuka. Warszawianom nie odpuścili oni ani na moment i jako pierwsi w lidze mogą świętować awans do półfinału.
Aťadnych złudzeń nie pozostawili włocławianie gospodarzom dzisiejszego meczu. Po spotkaniu, które wyrównane było tylko w pierwszej kwarcie pokonali Polonię Azbud 103:54. Choć o dominacji Anwilu świadczy sam wynik, to i tak warto podkreślić nieprzejednaną postawę podopiecznych Igora Griszczuka. Warszawianom nie odpuścili oni ani na moment i jako pierwsi w lidze mogą świętować awans do półfinału.
Pierwsza dobra informacja napłynęła już na przed meczem. Licznie zgromadzeni i bardzo głośni kibice z Włocławka mogli bowiem z entuzjazmem powitać Dru Joycea. Amerykanin, który po załatwieniu spraw rodzinnych dołączył do drużyny Anwilu pierwszą kwartę obejrzał z ławki, ale dobrą formą błysnął w kolejnej odsłonie. Od początku na boisku szalał natomiast jego krajan, Alex Dunn. Środkowy Anwilu przechwytywał, zbierał i punktował. I nie zniechęciły go nawet dwa szybko odgwizdane przewinienia (na Aleksie Perce i Hardingu Nanie).
Mimo, że na początku gra Anwilu nie wyglądała jeszcze płynnie, to wszelkie niedociągnięcia skutecznością z dystansu nadrabiał Andrzej Pluta. To właśnie po jego trójce włocławianie wyszli na pierwsze prowadzenie w tym spotkaniu (6:8). Później kapitan Anwilu trafił jeszcze dwa razy pomagając utrzymać niewielką przewagę (13:16). Słabo w tym fragmencie grał Nikola Jovanović, który po pięciu niecelnych rzutach, swoje konto punktowe otworzył dopiero w 12. minucie, trafiając z linii osobistych. Anwil prowadził wtedy 25:17 i ciężko pracował na powiększenie tej zaliczki.
Pomógł w tym wspomniany na wstępie Dru Joyce. Amerykański rozgrywający swoją obecność na boisku zaakcentował rzutem za trzy już 30 sekund po włączeniu się do gry. Gdy wyczyn ten powtórzył w 14. min. dał Anwilowi prowadzenie 29:21. Zaznaczyć należy, że w tym momencie gospodarze nie mieli jeszcze na swoim koncie żadnej „trójki”, a Anwil zaliczył ich sześć (na 11 prób). To właśnie było podstawą prowadzenia „Rottweilerów”, bo w pozostałych elementach koszykarskiego rzemiosła Poloniści nie ustępowali.
Jednak z każdą kolejną minutą dominacja gości stawała się coraz wyraźniejsza. Anwil zaczął funkcjonować jak najwyższej klasy szwajcarski zegarek. Zdominował grę na tablicy (w pięć minut zebrał 8 piłek przy 2 gospodarzy), poprawił skuteczność rzutów spod kosza i z półdystansu (ponad 50%), a także niemal bezbłędnie wykorzystywał osobiste (9/10). Mówiąc bardziej obrazowo: po wsadzie Rasharda Sullivana prowadził 37:22, po wejściu pod kosz Dru Joycea 41:25, a po punktach Bartka Wołoszyna i Kamila Chanasa zamknął połowę rezultatem 47:28.
Skuteczność Anwilu nieco zacięła się na początku trzeciej kwarty, gdy trzeba było czekać prawie trzy minuty na powiększenie jego stanu punktowego. Warto było jednak pozostać cierpliwym, bo kolejne kilkadziesiąt sekund to prawdziwa bomba odpalona przez podopiecznych Igora Griszczuka. Najpierw akcję 2+1 przeprowadził Andrzej Pluta. To wyraźnie rozochociło kapitana włocławian, który w dwóch kolejnych akcjach trafiał za trzy wyprowadzając Anwil na prowadzenie 56:31. Po chwili kolejną trójkę dorzucił Mujo Tuljković i jasne stało się, że powtórka scenariusza z ostatniego meczu nie będzie możliwa. Co więcej, serię z dystansu kontynuował Andrzej Pluta. Po jego szóstej trójce było 64:35.
Anwil bawił się grą. Były piękne asysty Krzyśka Szubargi, wsady Alexa Dunna i wejścia na kosz Nikoli Jovanovicia. Akcję meczu przeprowadził w 28. min. rozgrywający Anwilu i reprezentacji Polski. Po dynamicznym wejściu pod kosz odbił piłkę od tablicy, by z góry dobić mógł ją Rashard Sullivan. Wszystko to działo się przy głośnym aplauzie licznie przybyłej z Włocławka publiczności.
Trzecia kwarta wygrana 29:14 i ogólny rezultat 76:42 dawały powody do optymizmu przed ostatnią odsłoną. W niej włocławianie zagrali już na dużym luzie. Gra dalej się „kleiła”, zarówno w ataku, jak i w obronie. Na pięć minut przed końcem po trójce Kamila Chanasa i wsadzie Bretta Winkelmana włocławianie niezagrożenie prowadzili 86:48. Kolejną, trzynastą trójkę dla gości trafił Bartek Wołoszyn, a po jego akcji 2+1 konto punktowe Anwilu zamknęło się na liczbie 103.
W ten efektowny sposób Anwil Włocławek zakończył ćwierćfinałowe zmagania z bilansem 3:0. Tym samym jedyną niewiadomą przed kolejną rundą rozgrywek pozostaje rywal włocławian. Będzie nim oczywiście zwycięzca pary Polpharma Starogard Gdański – AZS Koszalin (2:1).
Polonia Azbud Warszawa – Anwil Włocławek 54:103 (15:18, 13:29, 14:29, 10:24)
Polonia Azbud: Nana 14, Miller 13, Perka 12, Hughes 5, Nowakowski 4, Ludwin 2, Kuźmierz 2
Anwil: Pluta 21, Joyce 14, Wołoszyn 11, Sullivan 11, Dunn 10, Jovanović 9, Chanas 9, Tuljković 8, Winkelman 8, Szubarga 2
Mimo, że na początku gra Anwilu nie wyglądała jeszcze płynnie, to wszelkie niedociągnięcia skutecznością z dystansu nadrabiał Andrzej Pluta. To właśnie po jego trójce włocławianie wyszli na pierwsze prowadzenie w tym spotkaniu (6:8). Później kapitan Anwilu trafił jeszcze dwa razy pomagając utrzymać niewielką przewagę (13:16). Słabo w tym fragmencie grał Nikola Jovanović, który po pięciu niecelnych rzutach, swoje konto punktowe otworzył dopiero w 12. minucie, trafiając z linii osobistych. Anwil prowadził wtedy 25:17 i ciężko pracował na powiększenie tej zaliczki.
Pomógł w tym wspomniany na wstępie Dru Joyce. Amerykański rozgrywający swoją obecność na boisku zaakcentował rzutem za trzy już 30 sekund po włączeniu się do gry. Gdy wyczyn ten powtórzył w 14. min. dał Anwilowi prowadzenie 29:21. Zaznaczyć należy, że w tym momencie gospodarze nie mieli jeszcze na swoim koncie żadnej „trójki”, a Anwil zaliczył ich sześć (na 11 prób). To właśnie było podstawą prowadzenia „Rottweilerów”, bo w pozostałych elementach koszykarskiego rzemiosła Poloniści nie ustępowali.
Jednak z każdą kolejną minutą dominacja gości stawała się coraz wyraźniejsza. Anwil zaczął funkcjonować jak najwyższej klasy szwajcarski zegarek. Zdominował grę na tablicy (w pięć minut zebrał 8 piłek przy 2 gospodarzy), poprawił skuteczność rzutów spod kosza i z półdystansu (ponad 50%), a także niemal bezbłędnie wykorzystywał osobiste (9/10). Mówiąc bardziej obrazowo: po wsadzie Rasharda Sullivana prowadził 37:22, po wejściu pod kosz Dru Joycea 41:25, a po punktach Bartka Wołoszyna i Kamila Chanasa zamknął połowę rezultatem 47:28.
Skuteczność Anwilu nieco zacięła się na początku trzeciej kwarty, gdy trzeba było czekać prawie trzy minuty na powiększenie jego stanu punktowego. Warto było jednak pozostać cierpliwym, bo kolejne kilkadziesiąt sekund to prawdziwa bomba odpalona przez podopiecznych Igora Griszczuka. Najpierw akcję 2+1 przeprowadził Andrzej Pluta. To wyraźnie rozochociło kapitana włocławian, który w dwóch kolejnych akcjach trafiał za trzy wyprowadzając Anwil na prowadzenie 56:31. Po chwili kolejną trójkę dorzucił Mujo Tuljković i jasne stało się, że powtórka scenariusza z ostatniego meczu nie będzie możliwa. Co więcej, serię z dystansu kontynuował Andrzej Pluta. Po jego szóstej trójce było 64:35.
Anwil bawił się grą. Były piękne asysty Krzyśka Szubargi, wsady Alexa Dunna i wejścia na kosz Nikoli Jovanovicia. Akcję meczu przeprowadził w 28. min. rozgrywający Anwilu i reprezentacji Polski. Po dynamicznym wejściu pod kosz odbił piłkę od tablicy, by z góry dobić mógł ją Rashard Sullivan. Wszystko to działo się przy głośnym aplauzie licznie przybyłej z Włocławka publiczności.
Trzecia kwarta wygrana 29:14 i ogólny rezultat 76:42 dawały powody do optymizmu przed ostatnią odsłoną. W niej włocławianie zagrali już na dużym luzie. Gra dalej się „kleiła”, zarówno w ataku, jak i w obronie. Na pięć minut przed końcem po trójce Kamila Chanasa i wsadzie Bretta Winkelmana włocławianie niezagrożenie prowadzili 86:48. Kolejną, trzynastą trójkę dla gości trafił Bartek Wołoszyn, a po jego akcji 2+1 konto punktowe Anwilu zamknęło się na liczbie 103.
W ten efektowny sposób Anwil Włocławek zakończył ćwierćfinałowe zmagania z bilansem 3:0. Tym samym jedyną niewiadomą przed kolejną rundą rozgrywek pozostaje rywal włocławian. Będzie nim oczywiście zwycięzca pary Polpharma Starogard Gdański – AZS Koszalin (2:1).
Polonia Azbud Warszawa – Anwil Włocławek 54:103 (15:18, 13:29, 14:29, 10:24)
Polonia Azbud: Nana 14, Miller 13, Perka 12, Hughes 5, Nowakowski 4, Ludwin 2, Kuźmierz 2
Anwil: Pluta 21, Joyce 14, Wołoszyn 11, Sullivan 11, Dunn 10, Jovanović 9, Chanas 9, Tuljković 8, Winkelman 8, Szubarga 2