Ponad 20 punktów przewagi z pierwszej połowy na tyle rozluźniły zawodników Anwilu, że kibice zgromadzeni w Hali Mistrzów byli świadkami emocjonującej końcówki. W tej więcej zimnej krwi zachowali gospodarze, którzy wygrali swój 12 mecz z rzędu we własnej hali.
Ponad 20 punktów przewagi z pierwszej połowy na tyle rozluźniły zawodników Anwilu, że kibice zgromadzeni w Hali Mistrzów byli świadkami emocjonującej końcówki. W tej więcej zimnej krwi zachowali gospodarze, którzy wygrali swój 12 mecz z rzędu we własnej hali.
Znicz Jarosław to drużyna, w składzie której, pomijając juniora Dariusza Wykę, jest tylko jeden dwumetrowy zawodnik (Tomasz Zabłocki, 203 cm). Nic więc dziwnego, że Anwil już od samego początku dominował na tablicach mając po trzech minutach spotkania sześć zbiórek, przy zerowym dorobku ze strony jarosławian. To oczywiście musiało być widocznie po wyniku spotkania, a dwunastopunktowa przewaga po nieco ponad pięciu minutach meczu tylko to potwierdzała (16:4).
Dominacja Anwilu w klasyfikacji zbiórek z minuty na minutę powiększała się. Dość powiedzieć, że po pierwszej kwarcie meczu sam podkoszowy gospodarzy, Alex Dunn miał ponad dwukrotnie więcej zebranych piłek od całej drużyny Znicza Jarosław. Amerykanin dziesięć razy łapał piłkę po niecelnych rzutach, podczas gdy ekipa z Podkarpacia zaledwie cztery. To najwyraźniej wprowadziło nieco rozluźnienia w poczynaniach włocławian, co skutkowało tylko dziewięciopunktową przewagą po pierwszej części gry (19:10).
Spokojniejsza gra gospodarzy trwała jeszcze do połowy drugiej kwarty, kiedy to przewaga Anwilu była identyczna, jak po pierwszych 10 minutach (24:15). Później jednak miejscowi spięli się, rozegrali kilka szybszych akcji i prowadzili już 34:15! Jedynym zawodnikiem, który stwarzał drużynie trenera Igora Griszczuka problemy był Keddric Mays. Filigranowy rozgrywający Znicza do przerwy miał na swoim koncie 11 z 20 punktów całej drużyny.
Drugą połowę zdecydowanie lepiej rozpoczęli goście. Podrażnieni słabą postawą z pierwszej części meczu w cztery minuty zdobyli aż 14 punktów, przy zaledwie dwóch ze strony Anwilu, co błyskawicznie zmniejszyło stratę Znicza do dziewięciu oczek (34:43). To nie był koniec pogoni jarosławian. Kolejne pięć punktów z rzędu zdobył Keddric Mays, dwa z wolnych dołożył Tomasz Zabłocki i było już tylko 46:41 dla Anwilu.
Włocławianie przed ostatnią kwartą mieli siedem punktów przewagi (55:48). Roztrwonienie ponad 20 oczek zaliczki można zrzucić na karb kompletnego rozkojarzenia w szeregach Anwilu i pozwoleniu Zniczowi grać ich koszykówkę. Jeremy Chappel i Keddric Mays przejęli stery po stronie przyjezdnych i indywidualnymi zagraniami powiększali konto punktowe swojej drużyny, na co gospodarze niemal nie reagowali.
Nerwowo było już do samego końca. Na nieco ponad dwie minuty przed końcem spotkania za trzy trafił Dru Joyce, dając Anwilowi prowadzenie 69:59. Jednak w odpowiedzi siedem kolejnych punktów zdobył Znicz i na minutę przed końcową syreną było tylko 69:66. W ostatnich 60 sekundach trafiali jeszcze Pluta i Zabłocki, jednak celny rzut wolny Kamila Chanasa na cztery sekundy przed końcem zapewnił Anwilowi wygraną 72:68.
Anwil Włocławek - Znicz Jarosław 72:68 (19:10, 22:10, 14:28, 17:20)
Anwil: Joyce 16, Tuljković 12, Chanas 11, Winkelman 9, Pluta 8, Szubarga 5, Dunn 4, Sullivan 4, Wołoszyn 3.
Znicz: Mays 24, Chappel 22, Zabłocki 11, Sarzało 7, Wyka 2, Moralewicz 2, Witos 0, Urban 0, Diduszko 0.
Znicz Jarosław to drużyna, w składzie której, pomijając juniora Dariusza Wykę, jest tylko jeden dwumetrowy zawodnik (Tomasz Zabłocki, 203 cm). Nic więc dziwnego, że Anwil już od samego początku dominował na tablicach mając po trzech minutach spotkania sześć zbiórek, przy zerowym dorobku ze strony jarosławian. To oczywiście musiało być widocznie po wyniku spotkania, a dwunastopunktowa przewaga po nieco ponad pięciu minutach meczu tylko to potwierdzała (16:4).
Dominacja Anwilu w klasyfikacji zbiórek z minuty na minutę powiększała się. Dość powiedzieć, że po pierwszej kwarcie meczu sam podkoszowy gospodarzy, Alex Dunn miał ponad dwukrotnie więcej zebranych piłek od całej drużyny Znicza Jarosław. Amerykanin dziesięć razy łapał piłkę po niecelnych rzutach, podczas gdy ekipa z Podkarpacia zaledwie cztery. To najwyraźniej wprowadziło nieco rozluźnienia w poczynaniach włocławian, co skutkowało tylko dziewięciopunktową przewagą po pierwszej części gry (19:10).
Spokojniejsza gra gospodarzy trwała jeszcze do połowy drugiej kwarty, kiedy to przewaga Anwilu była identyczna, jak po pierwszych 10 minutach (24:15). Później jednak miejscowi spięli się, rozegrali kilka szybszych akcji i prowadzili już 34:15! Jedynym zawodnikiem, który stwarzał drużynie trenera Igora Griszczuka problemy był Keddric Mays. Filigranowy rozgrywający Znicza do przerwy miał na swoim koncie 11 z 20 punktów całej drużyny.
Drugą połowę zdecydowanie lepiej rozpoczęli goście. Podrażnieni słabą postawą z pierwszej części meczu w cztery minuty zdobyli aż 14 punktów, przy zaledwie dwóch ze strony Anwilu, co błyskawicznie zmniejszyło stratę Znicza do dziewięciu oczek (34:43). To nie był koniec pogoni jarosławian. Kolejne pięć punktów z rzędu zdobył Keddric Mays, dwa z wolnych dołożył Tomasz Zabłocki i było już tylko 46:41 dla Anwilu.
Włocławianie przed ostatnią kwartą mieli siedem punktów przewagi (55:48). Roztrwonienie ponad 20 oczek zaliczki można zrzucić na karb kompletnego rozkojarzenia w szeregach Anwilu i pozwoleniu Zniczowi grać ich koszykówkę. Jeremy Chappel i Keddric Mays przejęli stery po stronie przyjezdnych i indywidualnymi zagraniami powiększali konto punktowe swojej drużyny, na co gospodarze niemal nie reagowali.
Nerwowo było już do samego końca. Na nieco ponad dwie minuty przed końcem spotkania za trzy trafił Dru Joyce, dając Anwilowi prowadzenie 69:59. Jednak w odpowiedzi siedem kolejnych punktów zdobył Znicz i na minutę przed końcową syreną było tylko 69:66. W ostatnich 60 sekundach trafiali jeszcze Pluta i Zabłocki, jednak celny rzut wolny Kamila Chanasa na cztery sekundy przed końcem zapewnił Anwilowi wygraną 72:68.
Anwil Włocławek - Znicz Jarosław 72:68 (19:10, 22:10, 14:28, 17:20)
Anwil: Joyce 16, Tuljković 12, Chanas 11, Winkelman 9, Pluta 8, Szubarga 5, Dunn 4, Sullivan 4, Wołoszyn 3.
Znicz: Mays 24, Chappel 22, Zabłocki 11, Sarzało 7, Wyka 2, Moralewicz 2, Witos 0, Urban 0, Diduszko 0.