Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Niekompletna układanka Trefla

Piątek, 23 Listopada 2012, 1:00, Michał Fałkowski

W najbliższą niedzielę, 25 listopada, Anwil Włocławek zmierzy się na własnym parkiecie z Treflem Sopot. – Wszyscy czekamy na ten mecz. Trefl ma w tej chwili najlepszy bilans meczów w lidze, a my wygraliśmy pięć spotkań z rzędu. To będzie pojedynek dwóch mocnych ekip – mówi Marcus Ginyard.

W najbliższą niedzielę, 25 listopada, Anwil Włocławek zmierzy się na własnym parkiecie z Treflem Sopot. – Wszyscy czekamy na ten mecz. Trefl ma w tej chwili najlepszy bilans meczów w lidze, a my wygraliśmy pięć spotkań z rzędu. To będzie pojedynek dwóch mocnych ekip – mówi Marcus Ginyard.
Sześć dni przed meczem Anwilu z Treflem, koszykarską Polskę obiegła informacja, że z pracy w Sopocie zrezygnował Aťan Tabak. Szkoleniowiec, którego na początku tego sezonu laicy rozpoznawali tylko ze względu na swój wzrost (213 cm), szybko udowodnił, że dyrygować drużyną potrafi nie gorzej niż grać na boisku. Kiedyś Chorwat wygrywał NBA i Euroligę, teraz poprowadził Trefl na szczyt tabeli Tauron Basket Ligi. Pod jego wodzą sopocianie nie przegrali żadnego meczu na własnym boisku i prezentowali najskuteczniejszą koszykówkę początku sezonu. Aťan Tabak zostawił jednak swój team i udał się do Hiszpanii, by tam zająć się słynnym Caja Laboral Vitoria.

To duży cios dla najbliższego rywala Anwilu, bo jak wiadomo, zwycięskiego składu się nie zmienia. Wyjęcie jednego z najważniejszych elementów układanki Trefla, na pewno zmusi drużynę do poszukiwań pomocy u lidera, Filipa Dylewicza. Polak, od lat utożsamiający się z sopockim zespołem, z pewnością zrobi wszystko, żeby uspokoić sytuację i nie dopuścić do kryzysu. W Anwilu ma jednak solidnego adwersarza, Seida Hajricia. Bośniak gra co prawda na pozycji centra, ale ze względu na swoją szybkość i mobilność często desygnowany jest do pilnowania kapitana Trefla. Niestety, w ostatnim meczu Hajrić rozciął rękę i jego występ zależy od tego, jak szybko rana będzie się goić.

Z Hajriciem, czy też bez niego, Anwil na pewno będzie maksymalnie zmobilizowany na niedzielny mecz. Animuszu koszykarzom dodały ostatnie zwycięstwa i teraz każdy chciałby pomóc w podtrzymaniu dobrej passy. Włocławianie mają już na swoim koncie wygrane z dwiema ekipami z Gdyni, teraz pora na sopocian. – Szykujemy się na ciężki mecz. Trefl w myśl zasady „co nas nie zabije, to nas wzmocni” może być naprawdę groźny. W tej drużynie jest potencjał, żeby wyjść z najgorszych opresji, ale my też udowodniliśmy, że potrafimy się podnieść. Z meczu na mecz gramy co raz lepiej, jesteśmy bardziej waleczni w obronie i skuteczni w ataku. To dobrze rokuje na niedzielę – mówi Marcus Ginyard.

Kluczową kwestią w pojedynku Anwilu z Treflem będzie ograniczenie opcji ataku rywala. Lubiący dużo rzucać sopocianie gubią się, gdy natrafiają na twardo broniących rywali. Zagrożeniem na obwodzie jest zwłaszcza Frank Turner, ale z nim Krzysztof Szubarga powinien sobie poradzić. Kibice zgromadzeni w Hali Mistrzów z większym niepokojem będą patrzeć na grę Przemysława Zamojskiego i szukać w szeregach Anwilu kogoś, kto powstrzyma jego rzuty za trzy i dynamiczne penetracje pod kosz. Z kolei Trefl powinien obawiać się Marcusa Ginyarda, bo Amerykanin potrafi robić to, czego nie lubią – łamać zagrywki i przebojowymi akcjami wdzierać się pod kosz. Czy to będzie jego mecz? Przekonamy się w niedzielę. Początek spotkania o 17:30.

Mecz Anwilu Włocławek z Treflem Sopot na żywo pokaże TVP Sport. Relacja również w Radio GRA. Widowisko rozgrzeją występy cheerleaders i show maskotki drużyny. Fani otrzymają darmowe sobotnie wydanie „Gazety Pomorskiej” i magazyn meczowy „Anwil Team”. Jak zwykle odbędzie się konkurs rzutów z połowy, którego stawką jest bon o wartości 2000 zł na wycieczkę zagraniczną.