Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Najważniejszy mecz sezonu zasadniczego

Sobota, 28 Grudnia 2013, 6:34, Michał Fałkowski

Święta Bożego Narodzenia czy Święta Wojna? Co ważniejsze? Sacurm czy profanum? Koszykarze Anwilu musieli pogodzić te dwie sfery. Pierwszy bożonarodzeniowy dzień spędzili z rodzinami, drugiego trenowali już w Hali Mistrzów. Najważniejszy mecz sezonu zasadniczego już w poniedziałek, 30 grudnia!

Dieta przy wigilijnym stole, krótki wypoczynek w gronie rodzinnym i szybki powrót do zajęć na parkiecie i w siłowni. Stretching, rzuty, przygotowanie taktyczne i steki kilogramów przerzuconych za pomocą atlasów i sztang. Skąd taka mobilizacja przed meczem z beniaminkiem, którego w pierwszej ligowej kolejce Anwil pokonał we Wrocławiu 73:61? Wszystko oczywiście przez wspaniałą historię pojedynków włocławsko – wrocławskich z lat 90. i w nowym Milenium. Maciej Zieliński, Adam Wójcik, Dominik Tomczyk, Kamil Chanas, a także Igor Griszczuk, Tomasz Jankowski, Roman Prawica, Seid Hajrić, to zawodnicy, którzy rozgrzewali serca kibiców obydwu drużyn i zachodzili sobie wzajemnie mocno za skórę. 

W 88 meczach 50 razy górą był Śląsk, a 33-krotnie wygrywał Anwil. Przez 15 lat nie brakowało w tej rywalizacji momentów chwały włocławian, ale i bezapelacyjnych triumfów Śląska. Bywały mecze jednostronne, choć częściej o wyniku decydowały końcowe akcje. Rodziły się wielkie talenty, ale i obnażana była słabość tych, którzy nie potrafili sobie poradzić z presją ważnych starć. W 2008 roku wrocławianie popadli w kłopoty finansowe i wycofali się z ligi. Siedemnastokrotny mistrz Polski na 5 lat zniknął z koszykarskiej mapy kraju. Paradoksalnie, nigdzie nie tęskniono za nim tak bardzo jak we Włocławku…

W poniedziałek, 30 grudnia, Święta Wojna powróci na Kujawy. Odrodzony Śląsk zagra z rewelacyjnie spisującym się Anwilem i znów będziemy mieli pełen emocji, podtekstów i szczególnego znaczenia mecz. Koszykarze z Włocławka zapraszają: - Przyjdźcie, a nie pożałujecie. Zamierzamy dać z siebie wszystko i pokonać Śląsk. Wiemy, że na trybunach panuje pełna mobilizacja. Wiedzcie wy zatem też, że nasza drużyna dostosuje się poziomem do dopingu i zagra najwaleczniej jak tylko potrafi – mówi Seid Hajrić, kapitan Anwilu.

I właśnie Hajrić będzie współtworzył najciekawszy pojedynek meczu. Przeciw niemu zagra Paul Miller, były zawodnik Anwilu, który ma aspiracje wprowadzić Śląsk do górnej części tabeli. Amerykanin to mistrz ataku, Hajrić lepiej bilansuje swoją grę. Bez wątpienia obaj będą musieli się mocno napracować, żeby dać przewagę jednej z drużyn. – Paul to bardzo dobry zawodnik i jego przyjście do Śląska oznacza jeszcze więcej pracy dla nas, podkoszowych. Postaramy się, żeby nie rozwinął zbytnio skrzydeł – zapewnia Seid Hajrić. 

Inne ciekawe starcie szykuje się na obwodzie. Tam powracający do formy Dusan Katnić musi stawić czoła Robertowi Skibniewskiemu, rozgrywającemu, który jest mózgiem i charakterem Śląska. – W pierwszym meczu we Wrocławiu udało nam się go zatrzymać i to było kluczem do zwycięstwa. Teraz też na pewno wiele będzie zależało od niego i dlatego postaramy się utrudnić mu życie – mówi Dusan Katnić.

W meczu z Anwilem Śląsk dowodzony będzie przez trenera Jerzego Chudeusza. Polski szkoleniowiec był dotąd asystentem zwolnionego przed Świętami Milivoje Lazicia. Czy to może być element zaskoczenia? Z pewnością tak. W tym sezonie Anwil grał już przeciw drużynie, która debiutowała z nowym trenerem (AZS Koszalin) i niestety przegrał. Wnioski zostały jednak wyciągnięte, w kolejnych ośmiu meczach Rottweilery wygrały siedmiokrotnie i nic dziwnego, że teraz znajdują się w znakomitej dyspozycji psychicznej. O przygotowanie fizyczne też dbają (o czym pisaliśmy we wstępie), więc ostatnie godziny do pojedynku ze Śląskiem należy odliczać z niecierpliwością. 

Mecz Anwil Włocławek – Śląsk Wrocław w poniedziałek o 18:00 w Hali Mistrzów.