Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Na Podkarpaciu rządzą gospodarze

Sobota, 11 Kwietnia 2015, 7:50, Michał Fałkowski

Nie udała się Anwilowi Włocławek długa wyprawa do Tarnobrzegu. Koszykarze trenera Marcina Woźniaka prowadzili tylko na początku spotkania, a później, choć nieznacznie, to jednak przegrywali cały czas. Skończyło się wynikiem 83:75 dla Jeziora, a najskuteczniejszymi graczami zostali: Craig Williams (23 pkt.) po stronie gospodarzy i Konrad Wysocki (18 pkt.) w drużynie gości.

Nie udała się Anwilowi Włocławek długa wyprawa do Tarnobrzegu. Koszykarze trenera Marcina Woźniaka prowadzili tylko na początku spotkania, a później, choć nieznacznie, to jednak przegrywali cały czas. Skończyło się wynikiem 83:75 dla Jeziora, a najskuteczniejszymi graczami zostali: Craig Williams (23 pkt.) po stronie gospodarzy i Konrad Wysocki (18 pkt.) w drużynie gości.

 

Po wiosennym, kadrowym tornado, które przeszło przez drużynę Anwilu Włocławek, żadnego meczowego scenariusza nie można już było wykluczyć. Przed ostatnimi pięcioma meczami sezonu zasadniczego pytań było mnóstwo, a pewnik tylko jeden. Chodziło o wzrost rangi Chase’a Simona, który choć od początku był ważnym ogniwem Anwilu, to nie aż tak jak na finiszu rozgrywek. Wiadomym stało się, że jeśli włocławianie marzą o odnoszeniu zwycięstw, to Amerykanin musi być głównym dostarczycielem punktów.

Przed tygodniem, przeciw drużynie z Dąbrowy Górniczej, Simon punktował ale i tak nie udało się wygrać. Jak w takim razie można było odnieść sukces w Tarnobrzegu, gdy rzucający obrońca trafił tylko 3 z 12 rzutów? Odpowiedź jest prosta: nie można było. Zwłaszcza, że gospodarze wyraźnie mieli w pamięci pechową porażkę z Hali Mistrzów i robili naprawdę dużo, żeby odgryźć się Anwilowi. Od początku meczu dobrze funkcjonowali Josh Miller i Craig Williams. To ta para zdobyła pierwszych 13 punktów dla Jeziora, przełamując włocławian i nie pozwalając im już do końca odrobić strat.

Mimo że spotkanie nie miało wysokiej temperatury i nawet jak na warunki Tauron Basket Ligi oglądała je skromna liczba kibiców, to utrzymujący się długo wynik, który tylko nieznacznie premiował Jezioro, pozwalał wierzyć w emocje w końcowych minutach. Zwłaszcza, że koszykarze trenera Zbigniewa Pyszniaka nie mieli w sobie na tyle zimnej krwi, żeby pogrążyć Rottweilery wcześniej. A okazja nadarzyła się w połowie drugiej kwarty. Jezioro prowadziło 30:20 i zamiast przeprowadzić kilka spokojnych i składnych akcji, zdecydowało się na niepewne rzuty z dalekiego dystansu. W kilka minut Anwil odrobił część strat i pierwsza połowa skończyła się wynikiem 44:41.

Pewne nadzieje włocławianom dał początek trzeciej kwarty. Dzięki rzutom Konrada Wysockiego i Grzegorza Surmacza zrobiło się tylko 51:50 i trener Marcin Woźniak zaczął jeszcze mocniej mobilizować drużynę do skutecznego ataku i dobrej obrony. O ile ta druga przez kilka kolejnych minut przynosiła efekty, o tyle ofensywa okazała się kompletną klapą. Nie trafiali Hrvoje Kovacević, Chase Simon, Deonta Vaughn, a Grzegorz Surmacz pomylił się nawet dwukrotnie z linii rzutów osobistych. Strzelecką niemoc zawodników Anwilu po pewnym czasie wykorzystali gospodarze, ponownie budując kilkupunktowe prowadzenie.

Chociaż do końca meczu wynik pozostawał bliski remisu, to jednak włocławianie nie zdołali już go odwrócić. Zwłaszcza, że w końcowych sekundach Chase Simon dopuścił się faulu technicznego, a Hrovoje Kovacević faulu w ofensywie. Ostatnie punkty dla Jeziora zdobyli oczywiście Josh Miller i Craig Williams i mecz zakończył się wynikiem 83:75.

 

 

Jezioro Tarnobrzeg – Anwil Włocławek 83:75 (24:18, 20:23, 22:17, 17:17)

Jezioro: Williams 23, Miller 21, Wysocki 13, Wall 11, Patoka 11, Wojdyr 4, Morawiec 0, Młynarski 0

Anwil: Wysocki 18, Witliński 15, Vaughn 14, Surmacz 11, Kovacević 9, Simon 8, Raczyński 0, Krajniewski 0.

SZCZEGÓŁOWE STATYSTYKI