Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

"Musimy jechać i bronić honoru"

Poniedziałek, 19 Września 2005, 1:00, Michał Fałkowski

Rozmowa z Michałem Ignerskim z 8.09.2005

Paweł Gawinecki: Michał mógłbym Ciebie poprosić o krótki komentarz meczu w Talinie? Co spowodowało tak druzgocącą porażkę z Estonią?

Michał Ignerski: Staram się jak najszybciej o tym zapomnieć i nie zastanawiać się nad tym, co się stało. Ta porażka nie ma w ogóle wytłumaczenia, to była kompromitacja. Mogę za siebie powiedzieć, że chyba nigdy nie rozegrałem takiego spotkania.

P.G: To wynikało z tego, że tak dobrze kryli Estończycy, czy mieliście wszyscy słabszy dzień?

M.I: To chodzi na pewno o słabszy dzień, ale w meczu graliśmy kompletnie bez głowy, bez żadnego pomysłu. To wszystko wyglądało tak, jakby ktoś nam wyjął mózgi i kazał biegać za piłką, czuliśmy się jak kadeci w porównaniu z Estonią. To jest niewytłumaczalne. Nie chcę teraz tego roztrząsać, mamy jeszcze mecze przed sobą i nie ma co się dołować. Trzeba o tym zapomnieć, powstać na nogi i myśleć pozytywnie.

P.G: Co powiedział Wam trener Matić po tym spotkaniu?

M.I: Nic nam nie mówił bo tutaj nie było nic do mówienia. Każdy wie co się stało, każdy ponosi odpowiedzialność, każdy z nas powinien zrobić własny rachunek sumienia i to jest sprawa indywidualna. Drużyna zagrała tragicznie, nie istnieliśmy jako drużyna, każdy próbował coś po swojemu. Tutaj nikt nie może mieć pretensji jeden do jednego, tylko wyłącznie można mieć pretensje do siebie.

P.G: Już jutro wyjeżdżacie do Nowego Sadu, nie będzie z Wami Huberta Radke i Krzysztofa Roszyka, którzy są kontuzjowani. Kadrę opuścił Filip Dylewicz, dołączył za to Krzysztof Szubarga. Jak wyglądały przygotowania kadry do turnieju w Nowym Sadzie?

M.I: Bardzo ubolewamy, że Hubert ma kontuzję, wczoraj kontuzję złapał Krzysiek. Radek i Stefan (Marcin Stefański przyp.red.) też mają jakieś drobne urazy, to jest przykre, ale nie ma co oglądać się za siebie. Potrzebujemy pięciu by zagrać mecz i nawet jeśli będziemy w pięciu to zagramy ten mecz, już nic innego nam nie pozostało. Musimy jechać i bronić honoru, walczyć do końca i musimy postarać się wygrać te dwa mecze, bo to konieczność.

P.G: Turniej w Nowym Sadzie musimy wygrać by pozostać w Dywizji A, co się stanie jak spadniemy do Dywizji B – II ligi reprezentacyjnej?

M.I: Nie zastanawiałem się nad tym. Trzeba myśleć pozytywnie i mam nadzieje, że pokażemy tam odpowiedni poziom, czyli wygramy dwa mecze. Staram się nie myśleć o wygranych i przegranych meczach, tak jak ten z Estonią, tak samo nie zastanawiam się nad tym co się stanie, jak spadniemy do drugiej dywizji. Jedziemy tam wygrać i mam nadzieję, że uda nam się to zrobić.

P.G: Dziś Anwil Włocławek zremisował w Pradze z Reprezentacją Czech, grając w okrojonym składzie, wy natomiast przegraliście z Czechami dwukrotnie. Czy nasza Reprezentacja jest aż tak słaba, czy może Anwil jest taki mocny?

M.I: Nie wiem, nie oglądałem meczu, nie wiem jakimi składami grały obydwie drużyny. Cieszę się, że moja drużyna tak dobrze zagrała, ale tutaj nie ma sensu oceniać wyniku i obu sytuacji. My zagraliśmy z Czechami tak, a nie inaczej. W pierwszym meczu toczyliśmy wyrównaną grę i każdy był tym zaskoczony, że gramy na równi. Jednak w drugim meczu wymagania były dużo wyższe. Każdy uważał już, że powinniśmy wygrać dziesięcioma punktami, niestety przegraliśmy sześcioma. Dlatego ten niedosyt był dużo większy, ponieważ cele były większe, wiadomo w miarę jedzenia apetyt urósł, niestety przegraliśmy po raz drugi.

P.G: Po turnieju w Nowym Sadzie udajesz się na krótki odpoczynek, czy dołączysz do kolegów z Anwilu na mecze kontrolne?

M.I: Trudno mi cokolwiek w tej chwili powiedzieć na ten temat, ponieważ nie rozmawiałem jeszcze z trenerem ani z klubem. Myślę, że ta sytuacja szybko się wyjaśni i może też będzie miało znaczenie to, jak nam pójdzie w Nowym Sadzie.