- Jestem zadowolony ze swojej gry. Powoli forma idzie w górę, wykorzystuję minuty, które dostaję od trenera i myślę, że będzie tylko lepiej – mówi po meczu z Polonią 2011 Warszawa, skrzydłowy Anwilu, Mujo Tuljković.
- Jestem zadowolony ze swojej gry. Powoli forma idzie w górę, wykorzystuję minuty, które dostaję od trenera i myślę, że będzie tylko lepiej – mówi po meczu z Polonią 2011 Warszawa, skrzydłowy Anwilu, Mujo Tuljković.
Jacek Seklecki: Hala Mistrzów nadal jest dla was szczęśliwa. Na własnym parkiecie jeszcze nie przegraliście w tym sezonie.
Mujo Tuljković: Zgadza się, we własnej hali nadal pozostajemy niepokonani. W domu gra się zdecydowanie lepiej. Kibice są po naszej stronie, stąd czujemy się silniejsi niż na wyjeździe, gdzie w wielu obiektach jest bardzo ciężko wygrać. Myślę, że podobnie ciężko gra się innym zespołom u nas.
Co zadecydowało o waszym zwycięstwie nad Polonią 2011?
Bez wątpienia o naszym zwycięstwie zadecydowała trzecia kwarta, w której zacieśniliśmy naszą obronę, zaczęliśmy zastawiać pod tablicami, w ataku kilka ważnych rzutów trafił Andrzej Pluta, wykończyliśmy wiele kontrataków i stąd to wysokie prowadzenie w tej części meczu.
Przed tą dobrą trzecią kwartą była pierwsza, w której graliście słabiej i Polonia 2011 dyktowała warunki gry.
Myślę, że nasza koncentracja na początku meczu nie była taka, jak należy. To sprawiało, że warszawianie dobrze czuli się w grze z kontry i przez kilka minut zdobyli kilkanaście punktów grając właśnie szybką koszykówkę. Później jednak trener dał nam w szatni kilka wskazówek, posłuchaliśmy go, zastosowaliśmy się do jego rad i dało to pozytywny efekt.
Jeśli chodzi o kontrataki to trzeba przyznać, że w tym meczu brylował Pan w takiej koszykówce.
Oczywiście, to nie tylko ja grałem kończyłem kontrataki w naszej drużynie. Cały zespół w pewnym momencie spiął się i przycisnął. Andrzej Pluta trafił kilka trójek, Rashard Sullivan skończył dwie piłki z góry, Krzysztof Szubarga dobrze rozdzielał piłki i w końcu wyszło tak, jak miało wyjść. Taka jest właśnie nasza gra. Niektórzy biegają do kontr, inni czają się na rzuty i stąd taki wynik.
10 punktów w Pana wykonaniu. Można powiedzieć, że Mujo Tuljković powoli wraca do formy ?
Jestem zadowolony z takiego wyniku. Powoli forma idzie w górę, wykorzystuję minuty, które dostaję od trenera i myślę, że będzie tylko lepiej. Zaczęła się druga runda i najważniejsze w tym momencie, aby wygrywać i nie zaliczać żadnych wpadek.
Graliście bez Alexa Dunna i przez to sporo krzywdy robił wam, szczególnie w obronie swoimi blokami, Leszek Karwowski. Miało to jakieś znaczenie, że nie było Dunna?
Musimy sobie radzić w każdych warunkach, bez względu na to czy ktoś wypadł ze składu z powodu urazu, czy nie. Przeciwko Polonii 2011 nie było Alexa, my życzymy mu dużo zdrowia, aby już w następnym meczu był z nami w składzie.
Ponownie waszym mankamentem była przegrana walka na tablicach.
Przeciwnicy skakali nam trochę po głowach, ale na szczęście w porę się otrząsnęliśmy, zaczęliśmy zastawiać i dzięki temu wygraliśmy to spotkanie.
Jacek Seklecki: Hala Mistrzów nadal jest dla was szczęśliwa. Na własnym parkiecie jeszcze nie przegraliście w tym sezonie.
Mujo Tuljković: Zgadza się, we własnej hali nadal pozostajemy niepokonani. W domu gra się zdecydowanie lepiej. Kibice są po naszej stronie, stąd czujemy się silniejsi niż na wyjeździe, gdzie w wielu obiektach jest bardzo ciężko wygrać. Myślę, że podobnie ciężko gra się innym zespołom u nas.
Co zadecydowało o waszym zwycięstwie nad Polonią 2011?
Bez wątpienia o naszym zwycięstwie zadecydowała trzecia kwarta, w której zacieśniliśmy naszą obronę, zaczęliśmy zastawiać pod tablicami, w ataku kilka ważnych rzutów trafił Andrzej Pluta, wykończyliśmy wiele kontrataków i stąd to wysokie prowadzenie w tej części meczu.
Przed tą dobrą trzecią kwartą była pierwsza, w której graliście słabiej i Polonia 2011 dyktowała warunki gry.
Myślę, że nasza koncentracja na początku meczu nie była taka, jak należy. To sprawiało, że warszawianie dobrze czuli się w grze z kontry i przez kilka minut zdobyli kilkanaście punktów grając właśnie szybką koszykówkę. Później jednak trener dał nam w szatni kilka wskazówek, posłuchaliśmy go, zastosowaliśmy się do jego rad i dało to pozytywny efekt.
Jeśli chodzi o kontrataki to trzeba przyznać, że w tym meczu brylował Pan w takiej koszykówce.
Oczywiście, to nie tylko ja grałem kończyłem kontrataki w naszej drużynie. Cały zespół w pewnym momencie spiął się i przycisnął. Andrzej Pluta trafił kilka trójek, Rashard Sullivan skończył dwie piłki z góry, Krzysztof Szubarga dobrze rozdzielał piłki i w końcu wyszło tak, jak miało wyjść. Taka jest właśnie nasza gra. Niektórzy biegają do kontr, inni czają się na rzuty i stąd taki wynik.
10 punktów w Pana wykonaniu. Można powiedzieć, że Mujo Tuljković powoli wraca do formy ?
Jestem zadowolony z takiego wyniku. Powoli forma idzie w górę, wykorzystuję minuty, które dostaję od trenera i myślę, że będzie tylko lepiej. Zaczęła się druga runda i najważniejsze w tym momencie, aby wygrywać i nie zaliczać żadnych wpadek.
Graliście bez Alexa Dunna i przez to sporo krzywdy robił wam, szczególnie w obronie swoimi blokami, Leszek Karwowski. Miało to jakieś znaczenie, że nie było Dunna?
Musimy sobie radzić w każdych warunkach, bez względu na to czy ktoś wypadł ze składu z powodu urazu, czy nie. Przeciwko Polonii 2011 nie było Alexa, my życzymy mu dużo zdrowia, aby już w następnym meczu był z nami w składzie.
Ponownie waszym mankamentem była przegrana walka na tablicach.
Przeciwnicy skakali nam trochę po głowach, ale na szczęście w porę się otrząsnęliśmy, zaczęliśmy zastawiać i dzięki temu wygraliśmy to spotkanie.