Wyszło nasze zmęczenie. Niestety nie poradziliśmy dzisiaj sobie, a wydawało nam się, że to Prokom będzie bardziej zmęczony. Pokazali kawał dobrej koszykówki i dlatego wygrali - tłumaczył porażkę swojej drużyny Marcin Sroka.
To wy mieliście zabiegać i zmęczyć Prokom, a tymczasem dzisiaj było zupełnie na odwrót.
No tak, wyszło nasze zmęczenie przede wszystkim. Niestety nie poradziliśmy dzisiaj sobie, a wydawało nam się, że to Prokom będzie bardziej zmęczony. Pokazali kawał dobrej koszykówki i dlatego wygrali.
Zawodnicy z Sopotu zdominowali walkę na tablicach. Momentami można było mieć wrażenie, że nie potraficie zebrać ani jednej piłki.
Zgadza się. Tak, jak w poprzednim meczu, pozwoliliśmy im na zbiórki w ataku. W tym również popełniliśmy taki sam błąd i mogli z łatwością ponawiać swoje ataki. Trudno mi cokolwiek powiedzieć, wydaję mi się, że tu również jest problem, w tym, że jesteśmy naprawdę zmęczeni. A nie powinno tego być, bo jesteśmy bardzo dobrze przygotowani. Tak to już jest, jak coś nie wychodzi, to wszystko: i zbiórki i rzuty i szybki atak.
Przed Wami prawdopodobnie decydujące spotkanie w Sopocie, komu się będzie ciężej grało? Wam, czy Prokomowi?
Ciężko mi teraz cokolwiek powiedzieć. To będzie nowy mecz- całkiem inny. Jedziemy tam odnieść zwycięstwo, cenne zwycięstwo i to, takie, które pozwoli nam się utrzymać się w grze i walce o złoto. I wydaję mi się, że uda nam się to zrobić.
Naprawdę w to wierzysz?
Tak, wierzę!
rozmawiała: Aleksandra Hupało