Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Mistrzowskie emocje w Hali Mistrzów

Piątek, 30 Marca 2012, 1:00, Michał Fałkowski

W sobotni wieczór w Hali Mistrzów pojedynek jakiego nie było tam od roku. Do Włocławka przyjedzie mistrz Polski i największy rywal Anwilu w ostatniej dekadzie, Asseco Prokom Gdynia. Zapowiada się stojące na wysokim poziomie wydarzenie sportowe i atrakcyjne widowisko.

W sobotni wieczór w Hali Mistrzów pojedynek jakiego nie było tam od roku. Do Włocławka przyjedzie mistrz Polski i największy rywal Anwilu w ostatniej dekadzie, Asseco Prokom Gdynia. Zapowiada się stojące na wysokim poziomie wydarzenie sportowe i atrakcyjne widowisko.
Niemal dokładnie rok temu, 27 kwietnia 2011, Anwil Włocławek podejmował na własnym parkiecie drużynę Asseco Prokomu. Goście walczyli o zapewnienie sobie pierwszego miejsca i uczynili to dzięki decydującym rzutom za trzy Rato Vardy i Krzysztofa Szubargi. Dziś bośniackiego środkowego nie ma już w drużynie z Gdyni, a „Szubi” stoi po stronie Anwilu. W naszym zespole gra również Dardan Berisha, który wtedy omal nie zapewnił triumfu Rottweilerom. Może więc tym razem decydujące atuty skumulują się we włocławskim teamie.

- Od dawna próbujemy pokonać Asseco Prokom i z reguły brakuje nam do tego niewiele. Tym razem postaramy się, żeby te małe, decydujące detale przemawiały za nami i żeby dały nam wygraną. Nie mam wątpliwości, że na boisku toczyć się będzie twarda walka. Myślę też, że trybuny ożyją, tak jak to zwykle bywa w meczach przeciw mistrzom Polski. Już nie mogę się doczekać tego spotkania, bo to będzie wielkie widowisko – mówi Dardan Berisha.

Od ubiegłorocznego meczu, Anwil ścierał się z Asseco Prokomem jeszcze dwa razy. Najpierw w meczu towarzyskim na pożegnanie Andrzeja Pluty, a później na inaugurację gry w „szóstkach”. Ten ostatni mecz nie wypadł korzystnie dla włocławian. Nasi koszykarze mieli problem z grą w defensywie, co burzyło wszelkie próby nawiązania równorzędnej rywalizacji. Ostatecznie, tak jak w 11 wcześniejszych meczach gdynianie okazali się lepsi.

Teraz ma być jednak inaczej i to mimo, że forma rywali poszła w górę. – Oni grają bardzo twardą, męską koszykówkę. Po wygranej z nami zaliczyli jedną wpadkę i trzy przekonujące zwycięstwa – zauważa Lorinza Harrington, który 2 lata temu grał w ekipie znad morza. Rozgrywający dodaje: - My zrobiliśmy jeszcze większy krok naprzód. Gramy dużo lepiej niż miesiąc temu. Wreszcie mamy szczelną obronę, potrafimy przeprowadzić szybki atak, ale też rozegrać rozsądną, poukładaną akcję. No i nasza ambicja. Podrażniona na początku gry w „szóstkach”, teraz procentuje wielkim zaangażowaniem i sportową złością. Tego wszystkiego nie zabraknie nam w sobotę.-

Największymi gwiazdami Asseco Prokomu są Donatas Motiejunas i Jerel Blassingame. Wśród Polaków wyróżniają się Przemysław Zamojski i Adam Hrycaniuk. Anwil chcąc wygrać musi tą czwórkę zatrzymać. Na szczęście, do tego zadania aż palą się najbardziej waleczni z włocławskich koszykarzy. Pod tablicami można liczyć na Seida Hajricia, a na obwodzie swoje zrobią Dardan Berisha z Krzysztofem Szubargą. Na pewno nie odpuszczą również Lorinza Harrington z Johnem Allenem. Niewiadomą pozostaje Corsley Edwards, który ostatnio zanotował lekkie wahnięcie formy. Szczęśliwie Amerykanin dobrze zna swoją wartość i wie jak potrzebny będzie w tym trudnym meczu. Jego koledzy zapewniają, że podrażniona ambicja centra może być dla rywali nie lada problemem.

Mecz Anwilu Włocławek z Asseco Prokomem Gdynia rozpocznie się w sobotę o godz. 17.00. Transmisja w TVP Sport i Radio GRA.