Zanim Mikołaj Witliński po raz pierwszy założy koszulkę Anwilu Włocławek, musi postawić kropkę nad „i” podczas mistrzostw Europy dywizji B w Macedonii. Polacy awansowali do półfinału, którego stawką jest awans do dywizji A. Zadaniem Witlińskiego w meczu z Belgami będzie zdominowanie strefy podkoszowej.
Zanim Mikołaj Witliński po raz pierwszy założy koszulkę Anwilu Włocławek, musi postawić kropkę nad „i” podczas mistrzostw Europy dywizji B w Macedonii. Polacy awansowali do półfinału, którego stawką jest awans do dywizji A. Zadaniem Witlińskiego w meczu z Belgami będzie zdominowanie strefy podkoszowej.
Przed rokiem, mimo że byłeś młodszy od kolegów, to liderowałeś kadrze U18 na mistrzostwach Europy. Czy to doświadczenie pomaga ci w aktualnie rozgrywanym turnieju?
Mikołaj Witliński: Mówiąc szczerze, to obecne mistrzostwa dość mocno różnią się od tych, w których graliśmy przed rokiem. Jednak Dywizja B to inny poziom - nie ukrywajmy, niższy - niż Dywizja A. Oczywiście walka toczy się na całego i ani na chwilę nie czujemy się zbyt pewni swego. Trzeba jednak przyznać, że drużyny są mniej poukładane niż te z którymi rywalizowaliśmy na mistrzostwach w 2012 roku. Doświadczenie pomaga, ale nie jest decydujące. Ja, tak samo jak koledzy, po prostu staram się grać najlepiej jak potrafię.
Wygraliście wszystkie sześć meczów. Czym dominujecie nad przeciwnikami?
- Wyrównanym składem. Jesteśmy groźni pod koszem i z obwodu. Rywale nigdy nie wiedzą kto skończy kolejną akcję.
Ty szczególnie wyróżniasz się w tych decydujących spotkaniach: przeciw Macedonii i Holandii zdobyłeś double-doulbe. To efekt mobilizacji?
- Tak, mając świadomość, że to były decydujące starcia, mobilizowałem się podwójnie. Tam nie mogło być mowy o jakimś potknięciu. Trzeba było zrobić wszystko, żeby pokonać te drużyny. Macedonia to gospodarz, a więc zespół najbardziej nieobliczalny. Do dobrych wyników niesie go świetna publiczność, która na meczach reprezentacji wypełnia halę po brzegi. Presja jest niesamowita. Z kolei zwycięstwo nad Holendrami zapewniało nam awans do najlepszej czwórki. Nie można było tego meczu przegrać.
Macedończykom zebrałeś z tablic aż 18 piłek. Twój rekord to 20 w meczu z niebywale silnymi Litwinami w 2011 roku. Skoro nadchodzi półfinał, a ciebie to szczególnie mobilizuje, więc może pokusisz się o przebicie swojego najlepszego wyniku?
- Kto wie…? Bicie rekordów to zawsze coś fajnego i wyjątkowego. Tyle, że w grach zespołowych przychodzi przypadkiem. Dany mecz musi się nam po prostu ułożyć. Te mistrzostwa pokazują, że mogę skończyć spotkanie z trzema zbiórkami, a w kolejnym meczu zdobyć ich szesnaście. Wśród powierzonych mi zadań to wcale nie leży na pierwszym miejscu. Po prostu mam dawać z siebie wszystko w każdym elemencie.
Liderem reprezentacji Belgii, z którą zmierzycie się w półfinale, jest Vincent Kesteloot. Czy mimo, że on jest silnym skrzydłowym, a ty pełnisz w kadrze Polski rolę środkowego, to będzie szansa na bezpośredni pojedynek?
- Z pewnością. My gramy tak, że często wymieniamy się pozycjami, więc na pewno będę rywalizował z liderem Belgów. Generalnie, to czujemy, że jesteśmy o krok od sukcesu, jakim byłby ponowny awans do Dywizji A. Trzeba pokonać Belgów i cel zostanie zrealizowany. Będziemy w finale, będziemy mieli upragniony awans w kieszeni i bez obciążenia zagramy o zwycięstwo w całym turnieju.
Na koniec powiedz, czy w takim dniu jak dziś, gdy nie gracie meczu, myślisz o początku swojej profesjonalnej kariery i pierwszym sezonie w Anwilu?
- O swojej przyszłości w Anwilu dużo myślałem zanim rozpoczęły się mistrzostwa. Z chwilą gdy wylecieliśmy do Macedonii obiecałem sobie, że skupię się wyłącznie na mistrzostwach. Dlatego teraz raczej nie wybiegam myślami za daleko w przyszłość.
W takim razie powiedz, jakie wtedy miałeś oczekiwania względem gry we Włocławku?
- Postanowiłem sobie, że będę walczył o każdą minutę na parkiecie. Będę dawał z siebie wszystko i liczę, że to zaowocuje zaufaniem trenera. Chcę wystąpić w jak największej liczbie meczów i zdobyć jak najwięcej doświadczenia.
Reprezentacja Polski podczas mistrzostw Europy w Strumicy pokonała kolejno: Finlandię (64:52), Węgry (83:48), Macedonię (66:59), Danię (74:64), Holandię (66:50) i Estonię (67:52). W półfinale, który zostanie rozegrany w sobotę 27 lipca o 16:30 zmierzy się z Belgią. Dotychczasowe statystyki Mikołaja Witlińskiego: 6m.: 10,2 pkt., 8,5 zb., 1 as., 1 bl. Strona internetowa mistrzostw TUTAJ.
Mikołaj Witliński: Mówiąc szczerze, to obecne mistrzostwa dość mocno różnią się od tych, w których graliśmy przed rokiem. Jednak Dywizja B to inny poziom - nie ukrywajmy, niższy - niż Dywizja A. Oczywiście walka toczy się na całego i ani na chwilę nie czujemy się zbyt pewni swego. Trzeba jednak przyznać, że drużyny są mniej poukładane niż te z którymi rywalizowaliśmy na mistrzostwach w 2012 roku. Doświadczenie pomaga, ale nie jest decydujące. Ja, tak samo jak koledzy, po prostu staram się grać najlepiej jak potrafię.
Wygraliście wszystkie sześć meczów. Czym dominujecie nad przeciwnikami?
- Wyrównanym składem. Jesteśmy groźni pod koszem i z obwodu. Rywale nigdy nie wiedzą kto skończy kolejną akcję.
Ty szczególnie wyróżniasz się w tych decydujących spotkaniach: przeciw Macedonii i Holandii zdobyłeś double-doulbe. To efekt mobilizacji?
- Tak, mając świadomość, że to były decydujące starcia, mobilizowałem się podwójnie. Tam nie mogło być mowy o jakimś potknięciu. Trzeba było zrobić wszystko, żeby pokonać te drużyny. Macedonia to gospodarz, a więc zespół najbardziej nieobliczalny. Do dobrych wyników niesie go świetna publiczność, która na meczach reprezentacji wypełnia halę po brzegi. Presja jest niesamowita. Z kolei zwycięstwo nad Holendrami zapewniało nam awans do najlepszej czwórki. Nie można było tego meczu przegrać.
Macedończykom zebrałeś z tablic aż 18 piłek. Twój rekord to 20 w meczu z niebywale silnymi Litwinami w 2011 roku. Skoro nadchodzi półfinał, a ciebie to szczególnie mobilizuje, więc może pokusisz się o przebicie swojego najlepszego wyniku?
- Kto wie…? Bicie rekordów to zawsze coś fajnego i wyjątkowego. Tyle, że w grach zespołowych przychodzi przypadkiem. Dany mecz musi się nam po prostu ułożyć. Te mistrzostwa pokazują, że mogę skończyć spotkanie z trzema zbiórkami, a w kolejnym meczu zdobyć ich szesnaście. Wśród powierzonych mi zadań to wcale nie leży na pierwszym miejscu. Po prostu mam dawać z siebie wszystko w każdym elemencie.
Liderem reprezentacji Belgii, z którą zmierzycie się w półfinale, jest Vincent Kesteloot. Czy mimo, że on jest silnym skrzydłowym, a ty pełnisz w kadrze Polski rolę środkowego, to będzie szansa na bezpośredni pojedynek?
- Z pewnością. My gramy tak, że często wymieniamy się pozycjami, więc na pewno będę rywalizował z liderem Belgów. Generalnie, to czujemy, że jesteśmy o krok od sukcesu, jakim byłby ponowny awans do Dywizji A. Trzeba pokonać Belgów i cel zostanie zrealizowany. Będziemy w finale, będziemy mieli upragniony awans w kieszeni i bez obciążenia zagramy o zwycięstwo w całym turnieju.
Na koniec powiedz, czy w takim dniu jak dziś, gdy nie gracie meczu, myślisz o początku swojej profesjonalnej kariery i pierwszym sezonie w Anwilu?
- O swojej przyszłości w Anwilu dużo myślałem zanim rozpoczęły się mistrzostwa. Z chwilą gdy wylecieliśmy do Macedonii obiecałem sobie, że skupię się wyłącznie na mistrzostwach. Dlatego teraz raczej nie wybiegam myślami za daleko w przyszłość.
W takim razie powiedz, jakie wtedy miałeś oczekiwania względem gry we Włocławku?
- Postanowiłem sobie, że będę walczył o każdą minutę na parkiecie. Będę dawał z siebie wszystko i liczę, że to zaowocuje zaufaniem trenera. Chcę wystąpić w jak największej liczbie meczów i zdobyć jak najwięcej doświadczenia.
Reprezentacja Polski podczas mistrzostw Europy w Strumicy pokonała kolejno: Finlandię (64:52), Węgry (83:48), Macedonię (66:59), Danię (74:64), Holandię (66:50) i Estonię (67:52). W półfinale, który zostanie rozegrany w sobotę 27 lipca o 16:30 zmierzy się z Belgią. Dotychczasowe statystyki Mikołaja Witlińskiego: 6m.: 10,2 pkt., 8,5 zb., 1 as., 1 bl. Strona internetowa mistrzostw TUTAJ.