Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Michał Ignerski: Anwil to klasowy zespół

Wtorek, 15 Maja 2007, 1:00, Michał Fałkowski

- Muszę szczerze powiedzieć, że nadal jestem pod wrażeniem półfinału Anwilu z Prokomem. Niestety ktoś musiał odpaść – rywalizację tą wygrał zespół lepszy, który miał po swojej stronie odrobinę więcej szczęścia. - mówi były zawodnik rottweilerów, obecny gracz Caja San Fernando, Michał Ignerski.

Sezon ligowy już dla Ciebie się zakończył, gdy byłeś w Hiszpanii interesowałeś się polską ligą i tym co dzieje się w naszym kraju?
- Oczywiście, że tak. Śledzę każdą kolejkę oraz jeśli jest to tylko możliwe, oglądam spotkania w telewizji. Muszę szczerze powiedzieć, że nadal jestem pod wrażeniem półfinału Anwilu z Prokomem. Niestety ktoś musiał odpaść – rywalizację tą wygrał zespół lepszy, który miał po swojej stronie odrobinę więcej szczęścia. Uważam, że były to pojedynki na dobrym, europejskim poziomie. 

Twoi byli pracodawcy przegrali rywalizację półfinałową. Śląsk uległ łatwo Turowowi, Anwil zaś toczył zacięty bój z Prokomem, spodziewałeś się, że obie drużyny odpadną już na tym etapie?
- Anwil to klasowy zespół, a w tym sezonie tylko potwierdził swoją markę. Włocławianie najpierw bili się o półfinał z Czarnymi, teraz zabrakło szczęścia w walce o finał. Patrzeć na pojedynki mistrza i wicemistrza Polski to czysta przyjemność. Mam nadzieję, że walka o złoto będzie nie mniej ciekawa. Anwilowi pozostało bić się o brąz ze Śląskiem, a w tej rywalizacji będzie na pewno gorąco! 

Sezon dobiegł końca, czy masz już plany na przyszłe rozgrywki? Chciałbyś pozostać w Caja San Fernando, czy też rozważasz inne możliwości?
- Nie muszę martwić się gdzie zagram w przyszłym sezonie, gdyż wcześniej podpisałem dwuletni kontakt z Caja. Cieszę się, że zostaję w ACB. 

Niedługo rozpoczną się przygotowania do ME w Hiszpanii, jednak do zgrupowania zostało jeszcze trochę czasu - jak zamierzasz go wykorzystać? Robisz sobie wolne od koszykówki, czy skupisz się na treningach?
- Najpierw wybieram się na małą przejażdżkę z Hiszpanii do Polski, odwiedzając po drodze kilka państw. Następnie przyjdzie czas na aktywny odpoczynek z rodziną. 

Rok temu w eliminacjach delikatnie mówiąc nie zachwyciłeś, choć liczono, ze będziesz czołową postacią reprezentacji. Myślisz, że w Hiszpanii możesz być liderem Polski?
- O poprzednim roku chciałbym zapomnieć. Miałem operację, która spowolniła wówczas moje przygotowania. Po drodze miałem drobne kontuzje i nie byłem w formie. Jeśli tylko znajdę się w składzie na mistrzostwa Europy w Hiszpanii, to zrobię wszystko, aby pomóc naszej drużynie. 

Rozmawiałeś, podczas pobytu w Hiszpanii, z trenerem Urlepem o swojej roli w kadrze?
- Oczywiście, jestem w ciągłym kontakcie z trenerem Urlepem. Co do roli w zespole, to moim zadaniem jest rzucać celnie i bronić szczelnie (śmiech). 

Choć do mistrzostw jeszcze sporo czasu, wszyscy zastanawiają się na co stać Polskę. Do kadry powrócą zawodnicy, którzy rok temu wypieli się na zespół, który grał w eliminacjach – Gortat i Lampe. Myślisz, że Polska ma szanse, na duży wynik w Hiszpanii?
- Indywidualnie - na papierze nie będziemy na pewno rzucać na kolana, ale jeśli stworzymy prawdziwy zespół to możemy powalczyć. Zostawmy już ekscesy z eliminacji, ważne jest aby ci zawodnicy, których w ubiegłym roku z nami nie było, na pierwszym miejscu stawiali sukces drużyny, a nie indywidualne osiągnięcia. 

Jednym z elementów przygotowań kadry to wyjazd na ligę letnią do USA, myślisz, że to dobry pomysł?
- Zaczynamy dużo wcześniej niż inne reprezentacje – nie wiem, czy dobrze to zaprocentuje. Nie słyszałem, aby inne drużyny narodowe wyjeżdżały na ligę letnią, ale to pomysły związku i trenera Urlepa. W takim wypadku nie pozostaje mi nic innego, jak do nich pozytywnie się ustosunkować.