Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Michał Chyliński: Będzie świetne widowisko

Czwartek, 19 Stycznia 2012, 1:00, Michał Fałkowski

Już w piątek we włocławskiej Hali Mistrzów zostanie rozegrany mecz dwóch czołowych drużyn Tauron Basket Ligi - Anwilu Włocławek z PGE Turowem Zgorzelec. - Będzie to spotkanie bardzo wyrównanych drużyn, a to sprawia, że dla kibiców powinno być to świetne widowisko - mówi rzucający zgorzeleckiego zespołu Michał Chyliński.

Już w piątek we włocławskiej Hali Mistrzów zostanie rozegrany mecz dwóch czołowych drużyn Tauron Basket Ligi - Anwilu Włocławek z PGE Turowem Zgorzelec. - Będzie to spotkanie bardzo wyrównanych drużyn, a to sprawia, że dla kibiców powinno być to świetne widowisko - mówi rzucający zgorzeleckiego zespołu Michał Chyliński.
Jacek Seklecki: Tuż przed przyjazdem do Włocławka przegraliście w zaległym meczu w Koszalinie. Czy ta porażka będzie miała jakiś wpływ na waszą postawę przeciwko Anwilowi?

Michał Chyliński: Będziemy chcieli wyciągnąć wnioski z tego meczu, przeanalizować to, co zrobiliśmy źle i wykorzystać to na swoim korzyść w piątkowym spotkaniu. Przegrana w Koszalinie musi nas dodatkowo zmobilizować przed starciem z Anwilem. Poprawa błędów i dobre przygotowanie będzie dla nas priorytetem.

Co was zawiodło w meczu przeciwko AZS Koszalin?

- Był to bardzo wyrównany mecz od samego początku do końca. Wydaje się, że o wszystkim zaważyło kilka minut w trzeciej kwarcie, w których to gospodarze odskoczyli nam na 10 punktów, trafiając kilka ważnych rzutów za trzy z trudnych pozycji. Nam było już niezwykle ciężko odrobić tę stratę, ponieważ AZS bardzo dobrze się bronił. Pod sam koniec zniwelowaliśmy przewagę rywala do pięciu punktów, ale to nie wystarczyło, aby dogonić przeciwnika.

W pierwszej rundzie zmiażdżyliście Anwil na własnym parkiecie. Co musielibyście zrobić, aby powtórzyć taki wynik w Hali Mistrzów i czy w ogóle jest to możliwe?

- Myślę, że nie ma nawet co spodziewać się tego, aby mecz we Włocławku wyglądał tak, jak nasza pierwsza potyczka w Zgorzelcu. W Hali Mistrzów zawsze gra się bardzo ciężko, to jest gorący teren, także jesteśmy przygotowani na to, że mecz ten będzie wyrównany od pierwszej do ostatniej minuty i tak naprawdę będzie to spotkanie walki. Naszym celem będzie wykonanie założeń taktycznych, jakie postawi przed nami trener i walka o zwycięstwo.

Wtedy byliście niepokonani i o kilka punktów wyprzedzaliście całą stawkę. Teraz sytuacja w czołówce jest tak wyrównana, że każda porażka może mieć spore znaczenie w perspektywie najważniejszej części sezonu. Zdajecie sobie sprawę z wagi rywalizacji we Włocławku?

- Oczywiście, że zdajemy sobie sprawę, ale to nie tylko mecz z Anwilem jest w tej chwili bardzo ważny, ale każdy następny. W czołówce jest bardzo ciasno, także wszyscy zdają sobie sprawę, że w każdym spotkaniu trzeba walczyć o zwycięstwo. Taka jest sytuacja i trzeba sobie z tą presją radzić. Nie jest to dla nas żadna nowość - trzeba bić się o swoje i nie zwracać uwagi na tabelę, bowiem wygrywając wszystko po drodze nie będziemy musieli o nic się martwić.

Gdzie można upatrywać najsilniejszych stron Anwilu, a które elementy według Pana są najsłabszymi w grze włocławian?

- Drużyna Anwilu ma w swoim składzie kilku takich zawodników, których bezwzględnie musimy powstrzymać. Mowa tutaj o Corsley'u Edwardsie, Krzysztofie Szubardze, czy Dardanie Berishy. Nie można im pozwolić na rozpędzenie się i grę ich własnej, ulubionej koszykówki. Przeciwko nim musimy zagrać najlepszą defensywę jaką tylko potrafimy. Musimy także zatrzymać szybki atak Anwilu, który ekipa z Włocławka gra na wysokim poziomie. My jednak też mamy swoje silne strony. Nasza agresywna obrona powoduje, że często uruchamiany kontrataki, także wiem, iż będzie to spotkanie bardzo wyrównanych drużyn, a to sprawia, że dla kibiców powinno być to świetne widowisko.

Wspomniał Pan o Corsley'u Edwardsie. Od niego w drużynie Anwilu zależy najwięcej. Jeśli wystrzeli to rywal ma problem, jeśli z kolei Amerykanin nie zaliczy zbyt udanego meczu to włocławianie wpadają w tarapaty. Zgodzi się Pan z tym, że postawa tego zawodnika będzie kluczowa?

- Na pewno tak, ale w Anwilu gra nie tylko Corsley Edwards. Zdajemy sobie sprawę, że on swoje punkty i tak rzuci, mimo to będziemy chcieli, aby zdobył ich jak najmniej. Nie można jednak zapominać o pozostałych koszykarzach włocławian. Jeżeli damy im poszaleć to może być problem.

Przed wami nie tylko mecz z Anwilem, ale z całą czołówką tabeli. To może być swego rodzaju test zarówno dla was, jak i dla tych trzech pozostałych zespołów?

- Teraz czeka nas ten najcięższy okres w drugiej rundzie rozgrywek. Od dłuższego czasu przygotowujemy się do tej serii, bowiem już po świętach zaczęliśmy ciężkie treningi, także wydaje mi się, że jesteśmy na to gotowi. Chcemy osiągnąć coś tym sezonie, grać o medale, także takie spotkania musimy wygrywać.