W drugim meczu o brązowy medal Mistrzostw Polski Anwil Włocławek przegrał z AZS Koszalin 64:75. Tym samym batalia o podium została ostatecznie rozstrzygnięta na korzyść Akademików. Jest to pierwszy medal w dorobku tego klubu. Włocławianie muszą się zadowolić czwartym miejscem.
W drugim meczu o brązowy medal Mistrzostw Polski Anwil Włocławek przegrał z AZS Koszalin 64:75. Tym samym batalia o podium została ostatecznie rozstrzygnięta na korzyść Akademików. Jest to pierwszy medal w dorobku tego klubu. Włocławianie muszą się zadowolić czwartym miejscem.
Gra układała się Anwilowi przez 20 minut. Tak długo przewaga była po ich stronie i tak długo skuteczność z gry przekraczała 50 procent. Pierwszą połowę włocławianie zakończyli z 4-punktową zaliczką (37:33), a były momenty gdy prowadzili nawet 10 punktami (17:7). Grą w ataku czarował Marcus Ginyard, a na tablicach dzielnie walczyli Seid Hajrić i Michał Sokołowski. Goście starali się narzucać swoją koszykówkę i wydawało się, że głęboko schowane medale w środowy wieczór nie ujrzą światła dziennego.
- Pierwszą połowę Anwil zagrał znakomicie, ale my nie przestawaliśmy wierzyć w siebie. Po przerwie wróciliśmy na parkiet pełni nadziei na zwycięstwo i to poniosło nas do ataku – ocenił po meczu uradowany Igor Milicić. To właśnie on rzutem za trzy w 21. minucie dał Akademikom sygnał do natarcia. Wkrótce w ślady Milicicia poszli Łukasz Wiśniewski i Bartłomiej Wołoszyn, a AZS 5 minut otwierających trzecią kwartę wygrał 18:4. Anwil w tym czasie zupełnie nie potrafił zawiązać składnego ataku. Błędnymi decyzjami i niecelnymi rzutami raził wcześniejszy bohater Marcus Ginyard, na blok Darrella Harrisa nadział się Michał Sokołowski, a Krzysztof Szubarga dalej szukał formy utraconej w czasie niedawnego odpoczynku spowodowanego kontuzją.
W 29. minucie Akademicy prowadzili już 54:43 i publiczność oglądająca niemal cały mecz na stojąco przeczuwała, że obok transparentu upamiętniającego zdobycie Pucharu Polski 2010 wkrótce zawiśnie drugi, z tytułem brązowego medalisty 2013. Na szczęście dla Anwilu, na przełomie trzeciej i czwartej kwarty jego stan punktowy wreszcie drgnął. Pięć rzutów wolnych z rzędu trafił Krzysztof Szubarga, trójkę z rogu dorzucił Michał Sokołowski i zrobiło się tylko 59:51 dla AZS. Niestety, włocławianie nie poszli za ciosem i nie zdołali doprowadzić do zaciętej końcówki. 3,5 minuty przed ostatnim gwizdkiem przegrywali 68:53 i tylko odwlekali ostateczne rozstrzygnięcie.
Decydujące minuty trwały bardzo długo, bo trenerzy wykorzystali wszystkie czasy, a w dodatku było mnóstwo fauli i zmian. Anwil starał się tym sposobem wybić przeciwnika z rytmu, ale na nic zdały się takie fortele. Zawodnicy z Koszalina i miejscowa publiczność czekali cierpliwie i doczekali się. Ostatnie punkty dla AZS zdobył Igor Milicić, lay-up’em odpowiedział Tony Weeden i skończyło się na 75:64.
Jak się okazało podczas dekoracji, punkty Igora Milicicia na koniec meczu zwieńczyły również jego bogatą karierę, w której złotem zapisał się Włocławek. – Wiedząc, że to mój ostatni mecz w karierze miałem ogromną tremę przed wyjściem na parkiet. Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów. Na szczęście udało się zagrać na dobrym poziomie, zakończyć boiskowe życie medalem i pożegnać z honorem. W moim sercu jest miejsce dla kibiców z Koszalina, ale i dla fanów z Włocławka, których zawsze będę wspominał z szacunkiem. Pierwszy złoty medal zdobyłem z Anwilem, ostatni brązowy z AZS. To wzruszające i piękne zwieńczenie kariery – wyznał odchodzący kapitan Akademików.
Po spotkaniu fanom Anwilu podziękował również kapitan Rottweilerów, Krzysztof Szubarga: - Chciałbym szczeg&oacuoacute;lnie podziękować kibicom, którzy przyjechali tu do Koszalina, a także tym wszystkim, którzy wspierali nas w innych meczach tego sezonu. Mam nadzieję, że przyszłoroczne rozgrywki będą bardziej szczęśliwe dla Włocławka.-
AZS Koszalin – Anwil Włocławek 75:64 (12:19, 21:18, 21:9, 21:18)
AZS: Wiśniewski 13, Harris 12, Milicić 11, Jones 10, Mielczarek 10, Wołoszyn 9, Leończyk 7, Henry 3, Bigus 0
Anwil: Szubarga 11, Ginyard 11, Hajrić 10, Sokołowski 9, Weeden 7, Bartosz 7, Jovanović 5, Eitutavicius 4, Boykin 0.
SZCZEGÓŁOWE STATYSTYKI
- Pierwszą połowę Anwil zagrał znakomicie, ale my nie przestawaliśmy wierzyć w siebie. Po przerwie wróciliśmy na parkiet pełni nadziei na zwycięstwo i to poniosło nas do ataku – ocenił po meczu uradowany Igor Milicić. To właśnie on rzutem za trzy w 21. minucie dał Akademikom sygnał do natarcia. Wkrótce w ślady Milicicia poszli Łukasz Wiśniewski i Bartłomiej Wołoszyn, a AZS 5 minut otwierających trzecią kwartę wygrał 18:4. Anwil w tym czasie zupełnie nie potrafił zawiązać składnego ataku. Błędnymi decyzjami i niecelnymi rzutami raził wcześniejszy bohater Marcus Ginyard, na blok Darrella Harrisa nadział się Michał Sokołowski, a Krzysztof Szubarga dalej szukał formy utraconej w czasie niedawnego odpoczynku spowodowanego kontuzją.
W 29. minucie Akademicy prowadzili już 54:43 i publiczność oglądająca niemal cały mecz na stojąco przeczuwała, że obok transparentu upamiętniającego zdobycie Pucharu Polski 2010 wkrótce zawiśnie drugi, z tytułem brązowego medalisty 2013. Na szczęście dla Anwilu, na przełomie trzeciej i czwartej kwarty jego stan punktowy wreszcie drgnął. Pięć rzutów wolnych z rzędu trafił Krzysztof Szubarga, trójkę z rogu dorzucił Michał Sokołowski i zrobiło się tylko 59:51 dla AZS. Niestety, włocławianie nie poszli za ciosem i nie zdołali doprowadzić do zaciętej końcówki. 3,5 minuty przed ostatnim gwizdkiem przegrywali 68:53 i tylko odwlekali ostateczne rozstrzygnięcie.
Decydujące minuty trwały bardzo długo, bo trenerzy wykorzystali wszystkie czasy, a w dodatku było mnóstwo fauli i zmian. Anwil starał się tym sposobem wybić przeciwnika z rytmu, ale na nic zdały się takie fortele. Zawodnicy z Koszalina i miejscowa publiczność czekali cierpliwie i doczekali się. Ostatnie punkty dla AZS zdobył Igor Milicić, lay-up’em odpowiedział Tony Weeden i skończyło się na 75:64.
Jak się okazało podczas dekoracji, punkty Igora Milicicia na koniec meczu zwieńczyły również jego bogatą karierę, w której złotem zapisał się Włocławek. – Wiedząc, że to mój ostatni mecz w karierze miałem ogromną tremę przed wyjściem na parkiet. Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów. Na szczęście udało się zagrać na dobrym poziomie, zakończyć boiskowe życie medalem i pożegnać z honorem. W moim sercu jest miejsce dla kibiców z Koszalina, ale i dla fanów z Włocławka, których zawsze będę wspominał z szacunkiem. Pierwszy złoty medal zdobyłem z Anwilem, ostatni brązowy z AZS. To wzruszające i piękne zwieńczenie kariery – wyznał odchodzący kapitan Akademików.
Po spotkaniu fanom Anwilu podziękował również kapitan Rottweilerów, Krzysztof Szubarga: - Chciałbym szczeg&oacuoacute;lnie podziękować kibicom, którzy przyjechali tu do Koszalina, a także tym wszystkim, którzy wspierali nas w innych meczach tego sezonu. Mam nadzieję, że przyszłoroczne rozgrywki będą bardziej szczęśliwe dla Włocławka.-
AZS Koszalin – Anwil Włocławek 75:64 (12:19, 21:18, 21:9, 21:18)
AZS: Wiśniewski 13, Harris 12, Milicić 11, Jones 10, Mielczarek 10, Wołoszyn 9, Leończyk 7, Henry 3, Bigus 0
Anwil: Szubarga 11, Ginyard 11, Hajrić 10, Sokołowski 9, Weeden 7, Bartosz 7, Jovanović 5, Eitutavicius 4, Boykin 0.
SZCZEGÓŁOWE STATYSTYKI