W sobotę Anwil Włocławek zmierzy się na wyjeździe z Rosą Radom. W pierwszej piątce rywala zagra trzech zawodników, którzy pełnili w przeszłości ważne role w zespole Rottweilerów. Jednak to po stronie koszykarzy trenera Mariusza Niedbalskiego jest więcej podtekstów, presji i oczekiwań.
Sami sobie zgotowali ten los – można powiedzieć o włocławskich Rottweilerach. Po dwóch porażkach z teoretycznie słabszymi rywalami, teraz muszą spróbować „odkuć się” w starciu z nową siłą TBL, Rosą Radom. Łatwo nie będzie, bo rywal skompletował mocny skład i idąc krok po kroku do przodu ma w tym roku aspiracje medalowe. Potwierdził je dobrymi wynikami meczów sparingowych, a przeciętny start rozgrywek ligowych (bilans 1 -1) działa dodatkowo mobilizująco.
Ambicji nie zabraknie na pewno trzem koszykarzom, którzy swoje kariery oparli o włocławską drużynę, a teraz zagrają przeciwko niej. Mowa o Robercie Witce (140 meczów w Anwilu), Łukaszu Majewskim (59 meczów) i Michale Sokołowskim (86 meczów). Ten ostatni opuścił Włocławek w letniej przerwie, korzystając z zapisów kontraktu, które pozwoliły mu zerwać wieloletnią umowę. I tak jak wcześniej oddawał serce Rottweilerom, tak teraz robi wszystko, by je pogrążyć. W przedsezonowym sparingu był najwaleczniejszy na boisku, siłował się nawet z Seidem Hajriciem i do ostatniej syreny biegał do kontr jak nakręcony. 5, 10, 15 punktów przewagi – ciągle mu było mało.
Włocławianie muszą się więc nastawić na twardą walkę z „Sokołem” i jego kompanami. I to jest chyba klucz do odmiany naszej drużyny. Bez mocnej, męskiej gry nie da się osiągać korzystnych wyników. Obnażyli to torunianie i gdynianie. Młodzi zawodnicy, o dużo słabszych warunkach fizycznych ogrywali Rottweilery, bo ich obrona była zbyt bierna. Ambicją włocławian powinno być teraz udowodnienie, że potrafią stanowić monolit na własnej połowie.
- Rzeczywiście byliśmy zbyt pobłażliwi dla naszych rywali – mówi Grzegorz Surmacz. – Teraz pora pokazać przeciwnikom, że nie da się zdobywać łatwych punktów przeciw Anwilowi. Tutaj nie chodzi o faule, czy niesportową grę. Rzecz w tym, żeby samemu zebrać kilka siniaków i otarć przy grze obronnej. Musimy zrobić mur pod swoim koszem i zmusić rywali do oddawania rzutów z dalekich, nieprzygotowanych pozycji. Pora stanąć przed lustrem i odpowiedzieć sobie na pytanie, czy jesteśmy prawdziwymi facetami. Jeżeli tak, to trzeba grać jak mężczyźni. –
W sobotnim meczu nie zabraknie podtekstów związanych z indywidualnymi pojedynkami. Seid Hajrić nie może szukać wymówki w postaci różnicy wzrostu między nim a centrem rywali (John Turek mierzy niemal dokładnie tyle samo). Grzegorz Surmacz musi udźwignąć większy ciężar odpowiedzialności, jaki spadnie na niego pod nieobecność Brandona Browna. Dla Deonty Vaughna to ostatni gwizdek, żeby zacząć spełniać nadzieje w nim pokładane i udowodnić, że swoim atletyzmem jest w stanie przyćmić rozgrywających pokroju Dannego Gibsona. Z kolei Arvydas Eitutavicius powinien pokazać, że rywal taki jak Kamil Łączyński nie jest w stanie go przyćmić.
Jak zagrają Rottweilery? Przekonamy się w sobotni wieczór. Początek meczu o godz. 18:00. Płatna transmisja wideo na www.emocje.tv. Bezpłatna relacja radiowa na www.wloclawek.info.pl.