W Meczu Gwiazd Tauron Basket Ligi Północ z zawodnikami Anwilu w składzie pokonała Południe 151:135. MVP widowiska został Corsley Edwards, który popisywał się nie tylko potężnymi wsadami, ale również trafił za trzy (!) i w sumie zdobył 23 punkty. Ekscytującym wydarzeniem było również zwycięstwo Andrzeja Pluty w konkursie trójek.
W Meczu Gwiazd Tauron Basket Ligi Północ z zawodnikami Anwilu w składzie pokonała Południe 151:135. MVP widowiska został Corsley Edwards, który popisywał się nie tylko potężnymi wsadami, ale również trafił za trzy (!) i w sumie zdobył 23 punkty. Ekscytującym wydarzeniem było również zwycięstwo Andrzeja Pluty w konkursie trójek.
Corsley Edwards zaczął swój show zanim jeszcze w katowickim Spodku rozległ się pierwszy gwizdek dający sygnał do gry. Wybiegając na prezentację pożyczył pompony od jednej z cheerleaders i na parkiet wkroczył w tanecznych ruchach. Jego późniejsza gra również była koncertowa. Po 3 minutach miał już na swoim koncie 6 punktów i z nieskrywaną radością pracował na kolejne. Ostatecznie swoje konto zamknął dorobkiem 23 oczek (11/15 z gry), 6 zbiórek i 2 asyst. Złożyły się na to efektowne wsady, celny rzut za trzy, a także akcja w której przekozłował piłkę przez całe boisko, spenetrował strefę podkoszową niczym najlepszy rozgrywający i zdobył 2 punkty.
Będąc najskuteczniejszym koszykarzem zespołu Północy Corsley Edwards został wybrany MVP Meczu Gwiazd. Było to ostatnie, najważniejsze wyróżnienie tego wieczoru, ale nie jedyne dla gracza związanego z Włocławkiem. Kilkanaście minut wcześniej konkurs rzutów za trzy wygrał bowiem… Andrzej Pluta. Były kapitan Anwilu, który w przeszłości siedmiokrotnie zwyciężał w tej konkurencji, został zaproszony do finału, w którym rywalizował z Łukaszem Koszarkiem i Tonym Weedenem. Pokonał obydwu w stylu, który nie pozostawia złudzeń, że na sportowej emeryturze też można utrzymać wybitną formę.
- Dałem dziś sygnał kilku zespołom, że gdyby szukały strzelca na play-off, to warto odkurzyć mój numer telefonu – mówił później ze śmiechem. Ciesząc się ze zwycięstwa nie zapomniał o naszym zespole: Miałem przygotowaną narzutkę z czasów mojej gry we Włocławku. Cały czas utożsamiam się z Anwilem i gdybym nie dostał stroju od organizatorów, to chętnie znów pokazałbym się w niebieskim kostiumie. A co do moich celnych rzutów, to tej techniki nie da się zapomnieć. Jestem bardzo zadowolony i wdzięczny organizatorom, że miałem okazję jeszcze raz zaprezentować swoje umiejętności.-
Z dobrej strony pokazali się też Dardan Berisha i Krzysztof Szubarga. Obaj zdobyli po 18 punktów i w tej klasyfikacji dali się wyprzedzić tylko Edwardsowi. Trio z Anwilu zaliczyło łącznie 59 punktów, efektownymi akcjami wielokrotnie podrywając publiczność, która tłumnie przybyła do Spodka. Atmosferę podgrzewały zespoły cheerleaders z Gdyni i Wrocławia, a także muzyczna gwiazda, Ewa Farna. Tylko konkurs wsadów pozostawił niedosyt, bo w finale LaMarshall Corbett i Qa’rraan Calhoun częściej gubili piłki niż umieszczali je w koszu. Pokaz uratował ubiegłoroczny zwycięzca, Łukasz Biedny. Polak zaprezentował kilka efektownych dunków, w tym jeden z lotem nad samochodem.
Katowicki Mecz Gwiazd bez wątpienia można nazwać jednym z najlepszych w historii polskiej ligi, a fakt, że główne role odgrywali w nim koszykarze związani z Anwilem cieszy dodatkowo.
Południe – Północ 135:151 (37:45, 36:41, 30:27, 32:38)Będąc najskuteczniejszym koszykarzem zespołu Północy Corsley Edwards został wybrany MVP Meczu Gwiazd. Było to ostatnie, najważniejsze wyróżnienie tego wieczoru, ale nie jedyne dla gracza związanego z Włocławkiem. Kilkanaście minut wcześniej konkurs rzutów za trzy wygrał bowiem… Andrzej Pluta. Były kapitan Anwilu, który w przeszłości siedmiokrotnie zwyciężał w tej konkurencji, został zaproszony do finału, w którym rywalizował z Łukaszem Koszarkiem i Tonym Weedenem. Pokonał obydwu w stylu, który nie pozostawia złudzeń, że na sportowej emeryturze też można utrzymać wybitną formę.
- Dałem dziś sygnał kilku zespołom, że gdyby szukały strzelca na play-off, to warto odkurzyć mój numer telefonu – mówił później ze śmiechem. Ciesząc się ze zwycięstwa nie zapomniał o naszym zespole: Miałem przygotowaną narzutkę z czasów mojej gry we Włocławku. Cały czas utożsamiam się z Anwilem i gdybym nie dostał stroju od organizatorów, to chętnie znów pokazałbym się w niebieskim kostiumie. A co do moich celnych rzutów, to tej techniki nie da się zapomnieć. Jestem bardzo zadowolony i wdzięczny organizatorom, że miałem okazję jeszcze raz zaprezentować swoje umiejętności.-
Z dobrej strony pokazali się też Dardan Berisha i Krzysztof Szubarga. Obaj zdobyli po 18 punktów i w tej klasyfikacji dali się wyprzedzić tylko Edwardsowi. Trio z Anwilu zaliczyło łącznie 59 punktów, efektownymi akcjami wielokrotnie podrywając publiczność, która tłumnie przybyła do Spodka. Atmosferę podgrzewały zespoły cheerleaders z Gdyni i Wrocławia, a także muzyczna gwiazda, Ewa Farna. Tylko konkurs wsadów pozostawił niedosyt, bo w finale LaMarshall Corbett i Qa’rraan Calhoun częściej gubili piłki niż umieszczali je w koszu. Pokaz uratował ubiegłoroczny zwycięzca, Łukasz Biedny. Polak zaprezentował kilka efektownych dunków, w tym jeden z lotem nad samochodem.
Katowicki Mecz Gwiazd bez wątpienia można nazwać jednym z najlepszych w historii polskiej ligi, a fakt, że główne role odgrywali w nim koszykarze związani z Anwilem cieszy dodatkowo.
Południe: Wysocki 20, Kickert 19, Ponitka 13, Hodge 13, Skibniewski 11, Karnowski 11, Chanas 10, Archibeque 10, Pamuła 8, Miller 8, Calhoun 6, Kulig 6
Północ: Edwards 23, Szubarga 18, Berisha 18, Weeden 15, Harris 14, Turek 14, Wiśniewski 12, Reese 12, Hinson 7, Dylewicz 6, Koszarek 6, Leończyk 6, Dylewicz 6