W sobotę Anwil zmierzy się z Polpharmą Starogard Gdański. Od tego meczu może zależeć ostateczny rezultat trwającego sezonu. Zapytaliśmy Marko Brkicia, czy czuje ciężar gatunkowy tego spotkania?
Gratulacje za ostatni mecz. Pokazałeś, że potrafisz rzucać nie tylko z dystansu.
Marko Brkić - Dziękuję. To rzeczywiście był dobry mecz w moim wykonaniu, ale przecież pomogła mi cała drużyna. Takie było zamierzenie, żeby grać więcej piłek pod kosz. Trenowaliśmy to przez dwa tygodnie i osiągnęliśmy dobry efekt. Trener polecił mi grę bliżej deski i to się sprawdziło.
Jednak cały czas wydaje się, że gra ofensywna Anwilu opiera się na rzutach zza linii 6,25.
- Tak rzeczywiście jest, ale trener stara się zbilansować grę z dala od kosza z grą pod deskę. Fakt, że im bliżej tablicy, tym większe mieliśmy do tej pory problemy. Działo się nawet tak, że gdy zawodziły rzuty z daleka, to zespół stawał w miejscu. Teraz jednak, po ostatnich ciężkich treningach wszystko zmierza ku lepszemu. Naprawdę mocno pracujemy nad poprawą elementów, które szwankowały w przegranych meczach.
Najbliższa okazja, by się przekonać, czy zrobiliście postęp już w sobotę. Co będzie kluczem do pokonania Polpharmy?
- Polpharma gra bardzo szybką koszykówkę, więc w obronie będą się liczyły przede wszystkim sprawne powroty na własną połowę. Nie możemy im również pozwalać na zbyt łatwe rzuty. Najczęściej biorą się one z przechwytów, więc musimy być uważni przy rozgrywaniu piłki. To są właśnie dwa największe atuty Polpharmy – szybkość i umiejętność zdobywania punktów po przechwytach. Jeśli ograniczymy ich poczynania w tych elementach, powinno być dużo łatwiej.
Przeciw Polpharmie zanotowałeś swoje najlepsze jak dotąd statystyki w polskiej lidze – 18 punktów i 15 zbiórek. Czy jest możliwe powtórzenie tego rezultatu przed włocławską publicznością?
- Będę się bardzo starał, ale niczego nie mogę obiecać. To, że w pierwszym meczu przeciw Polpharmie udało mi się osiągnąć dobre rezultaty niczego nie przesądza. Tak to już jest, że w ciągu całego sezonu zdarzają się mecze lepsze i gorsze. Tamto spotkanie pamiętam doskonale. Gdy tylko miałem trochę miejsca na parkiecie, trafiałem. Jeśli w sobotę goście znów dadzą mi takie prezenty, to będę z nich korzystał.
Od sobotniego meczu zależy być może nawet drugie miejsce dla Anwilu przed rundą play-off. Czy czujecie już rangę tego spotkania?
- Oczywiście, że tak. Mówi się, że każdy mecz w sezonie jest ważny i tak do tego podchodzimy. Jednak, gdy losy zespołu ważą się w ostatnich spotkaniach, to presja jest jeszcze większa. Wiemy i czujemy, że wiele zależy od występu przeciw Polpharmie. Gramy przecież nie tylko o miejsce w tabeli, ale również o występy w Pucharze Polski. To ważna dla nas impreza i zrobimy wszystko, żeby na niej wystąpić. Do tego potrzebujemy zwycięstw nad Polpharmą i Zniczem. Mogę tylko obiecać, że damy z siebie wszystko.
Chciałbyś coś powiedzieć fanom Anwilu przed tym meczem?
- Tak, chciałbym ich zaprosić do hali i poprosić o głośny doping. Dużo łatwiej gra nam się przy takim wsparciu, jakie otrzymaliśmy na przykład w meczu z Asseco. To co się działo wtedy w hali przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Nigdy czegoś takiego nie widziałem, a już na pewno nie w Polsce. Duże brawa dla Was kibice! Bądźcie z nami również w sobotę, bo to będzie niezwykle ważny i trudny mecz.