Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Marek Piechowicz: Przełamać złą passę!

Piątek, 11 Kwietnia 2008, 1:00, Michał Fałkowski

- Wszyscy w drużynie liczą, że ta zła passa zostanie przerwana. Na razie staramy się skupić na pierwszej rundzie playoff. Trzeba się przełamać i wygrać najbliższe spotkania - mówi Marek Piechowicz.

Łukasz Brylski: W Sopocie Anwil występował w turnieju o Puchar Polski, niestety nie udało Wam się obronić tytułu, ponieważ ponieśliście sromotną porażkę. Co możesz powiedzieć o meczu z Prokomem?


Marek Piechowicz: Tak naprawdę to nie wiem co się stało. Cały tydzień ciężko pracowaliśmy i przygotowywaliśmy się do gry w Pucharze Polski. Zależało nam na obronie tytułu, który wywalczyliśmy przed rokiem. Niestety już od samego początku spotkania było widać przewagę sopocian, byli nie do powstrzymania w ataku, ale także świetnie bronili. W efekcie czego, po kilku akcjach przegrywaliśmy 17-0. Potem cały czas próbowaliśmy ich gonić, ale gospodarze nie pozwolili nam na zbyt wiele.

 Po tak wysokiej porażce można postawić sobie następujące pytanie: co się dzieje z Anwilem?

- Nikt nie wie co się dzieje, bo wyniki które osiągamy są zaprzeczeniem naszej pracy i zaangażowania. Na treningach każdy z nas daje z siebie wszystko. Chcemy odnosić zwycięstwa na parkietach Dominet Bank Ekstraligi. Mam nadzieje, że w najbliższej przyszłości nasz los się odmieni.

Wierzysz, że uda Wam się wyjść z kryzysu i powalczyć o medal Mistrzostw Polski?

- Wszyscy w drużynie liczą, że ta zła passa zostanie przerwana. Na razie staramy się skupić na pierwszej rundzie playoff. Trzeba się przełamać i wygrać najbliższe spotkania. To pozw
oli nam z optymizmem patrzeć w przyszłość i przybliży nas do walki w finale o tytuł Mistrzów Polski.

Spodziewałeś się, że trener Ales Pipan będzie dawał Tobie tyle szans na grę w DBE, w tym sezonie?

- Nie, nie liczyłem na to, że aż tyle pogram w tym sezonie. Podświadomie jednak chciałem wyjść na parkiet i pokazać na co mnie stać. Trener dał mi więcej szans na grę, w sytuacji, kiedy moi doświadczeni koledzy doznali kontuzji. Musiałem ich zastąpić, dzięki temu przekonałem do siebie trenera Pipana.


Wywiad ukazał się w Tygodniku BASKET.