Będący asystentem w Anwilu Włocławek, trener Marcin Woźniak, zadebiutował w sztabie szkoleniowym reprezentacji Polski U20. Po tygodniu treningów w Giżycku wykorzystał krótką przerwę na przyjazd do Włocławka, a my natychmiast zapytaliśmy go o pierwsze wrażenia z pracy w kadrze.
Praca z kadrą U20 to dla pana zupełnie inny rodzaj obowiązków niż w klubie?
- Właściwie to wykonuję podobne zadania. W tej chwili mamy krótką przerwę po obozie w Giżycku, gdzie pomagałem trenerowi Mariuszowi Niedbalskiemu prowadzić treningi. Wkrótce zaczniemy rozgrywać pierwsze mecze sparingowe i do moich obowiązków dołączy przygotowanie materiałów informacyjnych o grze rywali, czyli tzw. skauting. Mamy to szczęście, że podczas zbliżających się turniejów zagramy z kilkoma rywalami z mistrzostw, innych będziemy obserwować i na pewno nie zabraknie materiału do analizy.
Czerwiec będzie wyjątkowo intensywny dla młodych koszykarzy. Jak sztab szkoleniowy motywuje ich do wysiłku w te słoneczne dni, gdy rówieśnicy myślą głównie o wakacjach?
- Przyznam, że nikogo nie trzeba szczególnie motywować. Trener Niedbalski na pierwszym treningu zapowiedział wszystkim, że jedynym kryterium, jakim będzie się kierował wybierając dwunastkę na Mistrzostwa Europy, jest praca wykonana w okresie przygotowawczym. Nie liczy się to, że ktoś przyjechał z klubu ekstraklasowego, a ktoś inny z „zaledwie” drużyny grającej w rozgrywkach juniorskich. Ten kto udowodni na treningu, że zasługuje na grę, ten będzie w reprezentacji. Chłopaki to rozumieją i naprawdę bardzo dobrze przykładają się do treningów. Widać, że chcą się rozwijać.
Ostatnio Andrzej Pluta udzielił dość cierpkiego wywiadu, w którym dostało się polskim zawodnikom za lenistwo. W kadrze U20 jest inaczej?
- Pracowałem z Andrzejem dwa lata i wiem jak wymagającym jest człowiekiem. To wielki wzór dla koszykarzy, a nie wszyscy potrafią, czy chcą, sprostać jego wymaganiom. Gdyby jednak przyjechał do nas do Giżycka, to myślę, że byłby pozytywnie zaskoczony. Ta grupa młodych zawodników ma naprawdę ogromny zapał do pracy. Oni wiedzą, że w ich roczniku nie ma wielkich gwiazd i dobre wyniki mogą się pojawić tylko wtedy, kiedy ciężko na nie zapracują. Aż miło się prowadzi treningi, gdy koszykarze z zaangażowaniem wykonują każde polecenie, a później jeszcze chcą pracować nad rzutem.
Jak na tym tle przedstawia się Mikołaj Witliński?
- Mikołaj ma szansę być naszym czołowym zawodnikiem i póki co potwierdza, że można na niego liczyć. Stara się, ostro trenuje i dąży do tego, żeby zbudować dobrą dyspozycję. Razem z Kacprem Borowskim z Energi Czarnych może stworzyć groźną dla każdego rywala parę podkoszowych.
Praca w reprezentacji jest dla pana czymś nowym. Pierwsze wrażenia są pozytywne?
- Jak najbardziej. Mamy profesjonalny sztab szkoleniowy, z bardzo wymagającym trenerem Niedbalskim na czele. Wszystko dopięte jest na ostatni guzik i od samego początku przygotowania idą tak jak byśmy chcieli. Dzięki temu, że organizacyjnie wszystko stoi na wysokim poziomie, to i mi łatwo było się zaaklimatyzować. Skupiam się wyłącznie na pracy i to przynosi mi satysfakcję.
Gratulował już pan trenerowi Miliji Bogiceviciowi angażu w Toruniu?
- Nie, nie miałem jeszcze okazji.
Przez dwa lata był pan jego asystentem, więc od strony zawodowej zna go pan jak nikt inny. Czego powinni się po nim spodziewać w beniaminku?
- Trener Bogicević ma duże doświadczenie z Tauron Basket Ligi i to chyba jest jego czołowy atut w pracy w drużynie, która dopiero przystępuje do startu w gronie najlepszych. Torunianie na pewno wiele skorzystają z jego wiedzy i kontaktów. Będzie mu łatwiej zbudować zespół niż komuś, kogo koszykarze nie znają i do kogo nie mają zaufania.
A pan? Jakie są pańskie plany na przyszły sezon?
- Rozmawiałem z prezesem Arkadiuszem Lewandowskim i wiem, że w tej chwili nasz klub skupia się na uporaniu się ze sprawami dotyczącymi sezonu 2013/2014. Wierzę, że wszystko się dobrze ułoży i za kilka tygodni będziemy budować drużynę na kolejne rozgrywki. Zarówno ja jak i klub jesteśmy zadowoleni z dotychczasowej współpracy i chcielibyśmy ją kontynuować.
Słyszałem, że miał pan propozycje z innych zespołów…
- W tej chwili priorytetem jest dla mnie Anwil. W pierwszej kolejności chciałbym, żeby tutaj wszystko się wyjaśniło.