Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Maciej Raczyński: Cierpliwie czekam

Wtorek, 12 Lutego 2008, 1:00, Michał Fałkowski

- Cały czas czekam na swoją szansę. Pomimo tego, że gram mało, to postanowiłem zostać we Włocławku do końca sezonu. Tutaj mam okazję pracować pod okiem bardzo dobrego szkoleniowca - mówi Maciej Raczyński.

Energa Czarni Słupsk w poprzedniej kolejce przerwali waszą zwycięską serię. Jak z perspektywy czasu oceniasz ten mecz?

- Wydaje mi się, że duży wpływ na naszą porażkę miała słabsza pierwsza połowa. Zwłaszcza w drugiej kwarcie gra nie ułożyła się po naszej myśli. Czarni wyprowadzili kilka kontr, po których zdobywali łatwe punkty. Z tego właśnie wzięła się ich duża przewaga. Po przerwie staraliśmy się odrobić straty. Doszliśmy koszykarzy ze Słupska na sześć "oczek", ale w decydującym momencie zabrakło skuteczności.

Teraz Anwil czeka pojedynek z ASCO Śląskiem Wrocław. Przegrana w Słupsku nie wpłynie na zespół demobilizująco?

- Oczywiście, że nie. Przecież nie można rozpamiętywać tej porażki w nieskończoność. Wyciągnęliśmy z niej wnioski i jesteśmy bojowo nastawieni na spotkanie we Wrocławiu. Wiadomo, że to spotkanie jest bardzo prestiżowe, dlatego też jesteśmy podwójnie zmobilizowani. Zaprezentujemy walkę od pierwszej do ostatniej minuty.

Ostatnio do zespołu dołączył Tomas Gaidamavicius. Jak oceniasz tego zawodnika?

- To dobry zawodnik, który z każdym dniem prezentuje się coraz lepiej. Jego debiut nie wyszedł dobrze, ale to wiadomo, przecież bardzo krótko był z nami. Teraz kiedy poznał taktykę, zagrywki, pokaże że ma spore umiejętności. Najbliższa okazja będzie we Wrocławiu.

Kibice narzekają jednak, że nie jest to gracz formatu Gerroda Hendersona.

- Każdy koszykarz jest inny. Wszyscy widzieli jaki na boisku był Gerrod. On kreował naszą grę na parkiecie. Jednak zdecydował się odejść co było sporym zaskoczeniem dla wszystkich. Za niego pojawił się Tomas. Tak jak już powiedziałem to dobry zawodnik, ale potrzebuje trochę czasu by wkomponować się do składu. Co do liderowania w zespole, to mamy dobrą sytuację, ponieważ u nas jest kilku graczy, którzy mogą na siebie wziąć odpowiedzialność na parkiecie.

Na parkiecie pojawiasz się sporadycznie. Na pewno nie tego się spodziewałeś, kiedy wracałeś do Włocławka?

- Cóż tak już bywa. Pomimo tego, że gram mało, to postanowiłem zostać we Włocławku do końca sezonu. Tutaj mam okazję pracować pod okiem bardzo dobrego szkoleniowca. Mogę także wiele się nauczyć od swoich bardziej doświadczonych kolegów. To wszystko zaprocentuje w niedalekiej przyszłości.

Jakiś czas temu mówiło się, że interesuje się Tobą Politechnika Poznań, która gra na zapleczu Dominet Bank Ekstraligi. Może lepiej byłoby dograć sezon właśnie tam?

- Pewnego dnia dostałem telefon z Poznania, ale po namyśle stwierdziłem, że lepiej będzie jeśli zostanę we Włocławku. Tak więc jak sam widzisz tamten temat to przeszłość. Czekam na swoją szansę w Anwiliu.