Trefl Sopot kontra Anwil Włocławek. Druga drużyna tabeli przeciw trzeciej. Najlepszy strzelec ligi i formalny MVP grudnia, Adam Waczyński, kontra najlepszy strzelec ostatnich tygodni w Polsce i prawdziwy MVP grudnia, Deivdas Dulkys. Wszystko to w klimacie Hali 100-lecia Sopotu, w której rozegrały się największe koszykarskie wydarzenia minionej dekady.
Niedzielny mecz Trefla Sopot z Anwilem Włocławek to największy hit piętnastej kolejki Tauron Basket Ligi. Nic dziwnego, że spotkanie znalazło się w ramówce telewizyjnej i od godz. 19:45 pokazywać je będzie Polsat Sport News. Zanosi się na dobry, widowiskowy pojedynek, bo obie drużyny mierzą wysoko i obie konsekwentnie realizują swoje cele. Stoi za nimi również bogata historia rywalizacji włocławsko – sopockiej. Z perspektywy Anwilu, w ostatnich sezonach Trefl jest tym przeciwnikiem, o którym w sportowym żargonie mówi się, że „nie leży nam”. Przegrany ćwierćfinał 2011, późniejsza różnie układająca się rywalizacja i wreszcie porażka po dogrywce w pierwszej rundzie tego sezonu sprawiają, że jest za co się rewanżować.
Na kogo Anwilu musi uważać, żeby nie powtórzyć scenariusza sprzed dwóch miesięcy? Oczywiście, że na Adama Waczyńskiego, który posiadł umiejętność zdobywania ważnych punktów w meczach przeciw włocławianom, a do ponadto znajduje się obecnie w wyśmienitej formie. Przypomnijmy, została ona doceniona tytułem MVP grudnia w TBL, ale właśnie w niedzielnym meczu przekonamy się, czy słusznie. Jak bowiem wyliczono na podstawie danych statystycznych branych, ponoć, pod uwagę przy wyborze, najlepszym koszykarzem ligi powinien zostać Deividas Dulkys. Litwin z Anwilu miał wyższe średnie punktowe, rzucał z większą skutecznością, miał większy wpływ na komplet zwycięstw swojej drużyny. Dominował w asystach, przechwytach, wskaźniku evaluation i +/- oraz miał mniej strat. W jaki sposób Waczyński okazał się lepszy? Może dowiemy się w bezpośredniej, niedzielnej konfrontacji.
Inny ciekawy pojedynek toczyć się będzie pod koszem. Tam Seid Hajrić spotka się z Yemi Gadri-Nicholsonem i obaj panowie będą mieli okazję pokazać nie tylko umiejętności techniczne, ale również skorzystać ze swojej niesamowitej siły. Hajrić mocno koncentruje się na najbliższym pojedynku i nie bez powodu odpoczywał w ostatnim pucharowym meczu ze Stalą Ostrów Wielkopolski. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że rozgrywający Anwilu Dusan Katnić znajdzie sposób, żeby dograć kilka piłek do swojego centra i tak jak w końcówce spotkania z PGE Turowem, kapitan zespołu dostarczy mu pokaźną sumę punktów.
Rottweilery jadąc do Sopotu muszą pamiętać, że Trefl jest mistrzem swojego parkietu. Dotąd wygrał 8 z 9 meczów na własnym terenie, tyle tylko, że występując zazwyczaj w Ergo Arenie, a nie w swoim dawnym obiekcie, czyli „Hali 100-le,cia Sopotu”. Mała hala, która gościła pamiętne sopocko-włocławskie półfinały i finały w poprzedniej dekadzie, odkurzana jest teraz od wielkiego święta. I takim będzie na pewno niedzielny mecz. Początek o godz. 20:00.
Autor: Łukasz Pszczółkowski