Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

M. Wołoszyn: Koszykówka jest w naszej rodzinie

Poniedziałek, 21 Grudnia 2009, 1:00, Michał Fałkowski

W sobotni wieczór w Hali Mistrzów miało dojść do pojedynku braci Wołoszynów. Niestety, z powodu kontuzji zagrać nie mógł Michał Wołoszyn. Na kilka dni przed spotkaniem, starszy z braci udzielił nam wywiadu.

W sobotni wieczór w Hali Mistrzów miało dojść do pojedynku braci Wołoszynów. Niestety, z powodu kontuzji zagrać nie mógł Michał Wołoszyn. Na kilka dni przed spotkaniem, starszy z braci udzielił nam wywiadu.
Po nie najlepszym początku sezonu, Stal Stalowa Wola rozkręca się i już pretenduje do górnej części tabeli. Dobrze się gra z pozycji beniaminka i drużyny, która w większości meczów nie jest faworytem?

Jak na razie takie „partyzanckie” podejście przynosi efekty i to jest najważniejsze. Na początku sezonu graliśmy z takimi przeciwnikami jak Asseco czy PGE Turów, więc trudno mówić, że nasze porażki były oznaką słabości. Później, z zespołami będącymi w naszym zasięgu, było już dużo lepiej, a trzeba powiedzieć, że mieliśmy duże szanse na przynajmniej jeszcze dwa zwycięstwa. Nie wiem, czy inne zespoły nas lekceważą, ale faktem jest, że do tej pory na pewno nas nie doceniano. W drugiej rundzie nasi przeciwnicy będą dużo bardziej ostrożni i czeka nas trudniejsza przeprawa.

We Włocławku również zdecydowanym faworytem jest Anwil. Czujecie szybsze tętno przed meczem z brązowym medalistą MP?

Bez względu na to, z kim i gdzie gramy, zawsze walczymy o zwycięstwo. Stanowimy zgrany zespół i wspólnie bijemy się o jak najlepsze rezultaty, również na parkiecie groźnego Anwilu. Mamy charakter i nie jedziemy do Włocławka na korepetycje. Chcemy wygrać i na pewno zrobimy wszystko, żeby tak się stało.

Jakie są w tej chwili ambicje Stalowej Woli?

Sytuacja w tym momencie jest świetna. Nikt jednak nie popada w hurraoptymizm. Walczymy o każde kolejne zwycięstwo z równym zapałem. Nie patrzymy daleko w przyszłość. W tej chwili liczy się dla nas tylko Anwil Włocławek. Wiemy, że dziś czeka nas ciężki mecz i to nas dodatkowo mobilizuje.

Dzisiejszy mecz będzie chyba pierwszą możliwością od wielu lat, żebyś znów zagrał oko w oko ze swoim bratem?

W gruncie rzeczy, to będzie pierwszy mecz na profesjonalnych parkietach, kiedy będziemy grać przeciw sobie. To, że występujemy na tej samej pozycji, dodaje smaczku, bo pewnie będziemy musieli się zmierzyć bezpośrednio ze sobą. Mam do Bartka mnóstwo szacunku, nie tylko jako brata, ale i zawodnika. Od dziecka bardzo ciężko pracował i to, jakim teraz jest koszykarzem, zawdzięcza dużemu wysiłkowi włożonemu w swój rozwój. Mam już pewne doświadczenie w rywalizacji z rodziną, bo miałem okazję grać przeciw tacie. To była dobra zaprawa.

Czego młodszy brat powinien się uczyć od starszego?

Nie wiem, czy Bartek mógłby się czegokolwiek nauczyć ode mnie. W końcu to on grał na Mistrzostwach Europy i w play-off Mistrzostw Polski. 

Na debiut w ekstraklasie musiałeś czekać o 6 lat dłużej. Czy ten fakt był niekiedy tematem braterskich żartów?

Nie, Bartek nigdy mi takich rzeczy nie wypomina. Miał ogromne szczęście, że zaraz po Szkole Mistrzostwa Sportowego trafił do takiego klubu jak Anwil. We Włocławku zainwestowano w jego rozwój i właściwie poprowadzono. Już jako młody chłopak miał okazję trenować ze świetnymi szkoleniowcami i dużo bardziej doświadczonymi koszykarzami. Cała opieka nad nim działała na jego korzyść. Ja miałem więcej pecha. Dwa lata temu miałem zadebiutować w ekstraklasie z Kagerem Gdynia. W meczach przedsezonowych grałem dużo i dobrze, a gdy przyszło do rozgrywek, klub nie wystartował.
Teraz jednak masz średnie nawet nieco lepsze od Bartka. Czy to oznacza, że zacisnąłeś zęby i mimo przeciwności, idziesz w jego ślady?

Chciałbym podkreślić, że jesteśmy z Bartkiem swoimi największymi kibicami. Nasza sytuacja znacznie się jednak różni. Bartek rywalizuje w klubie z dużo bardziej wymagającymi zawodnikami. Również Anwil jest inną marką niż Stal. W tym klubie dużo trudniej pokazać się z dobrej strony, bo tam po prostu nie ma słabych punktów. Poza tym Bartek nie miał możliwości normalnego przepracowania okresu przygotowawczego i jego dyspozycja jeszcze nie jest optymalna. Jestem pewny, że jego statystyki jeszcze pójdą w górę. Oczywiście mam też nadzieję, że moje nie będą gorsze.

Bartek przyznał, że nie oszczędzi ci łokcia, jeśli będzie trzeba…

Ja też się nie cofnę, jeśli będzie trzeba zagrać naprawdę twardo! Mecz to walka. Jak się wychodzi na boisko, to nikt się nie zastanawia, czy grasz przeciw bratu, siostrze czy zupełnie obcej osobie. Myślisz tylko o tym, żeby wygrać.

No właśnie, wspomniałeś o możliwości gry przeciw siostrze. W przypadku rodziny Wołoszynów to bardzo możliwe, bo wasza młodsza siostra również gra w koszykówkę, prawda?

Koszykówka jest w naszej rodzinie stale obecna, więc chyba Natalia nie miała innego wyjścia, jak tylko też pójść tą drogą. Predestynowały ją do tego też warunki fizyczne. Ma ponad 180 cm wzrostu i jeszcze rośnie. Fajnie, że złapała bakcyla koszykówki i staramy się ją wszyscy wspierać w jej karierze. W tej chwili gra w drużynie z koleżankami ze szkoły średniej, a rywalizują nawet z zespołami seniorskimi. Jest oczkiem w głowie taty-trenera.

Mimo że na parkiecie przebywasz krócej niż w I lidze, to zdobywasz więcej punktów. Ekstraklasa chyba ci pasuje?

Trener dał mi szansę i staram się z niej skorzystać. Nie jestem jeszcze zawodnikiem pierwszopiątkowym, ale pracuję, żeby mieć jak najwięcej minut na parkiecie. Nie jestem jedynym, który daje sobie radę na obydwu poziomach. Gdyby przefiltrować I ligę, to takich Wołoszynów jeszcze kilku by się znalazło.

To nie koniec personalnych smaczków w meczu Anwilu ze Stalą. Jak na naszą rywalizację zapatruje się Michał Gabiński?

Michał jest bardzo ambitnym zawodnikiem. Do każdego swojego zadania podchodzi ze 120-procentowym  zaangażowaniem i na pewno we Włocławku będzie tak samo. Jest ważnym punktem naszego zespołu, wykonuje świetną robotę w obronie i tak ma zagrać w sobotę. Liczymy na jego dobry występ. Są standardy, których nauczył się we Włocławku, i których domaga się w Stalowej Woli. Jeśli jego doświadczenie przełoży się na naszą rzeczywistość, to możemy być spokojni o wyniki.

Czego można życzyć Stalowej Woli przed świętami?

Zdrowia, bo jak pokazuje liga, gdy jesteśmy w pełni sił, to możemy być niebezpieczni dla każdego przeciwnika.


Wywiad ukazał się w ostatnim numerze czasopisma "Nasz Anwil".