Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

M. Ignerski: Przegraliśmy z naszej winy!

Niedziela, 14 Maja 2006, 1:00, Michał Fałkowski

Znamy swoją wartość i wiemy na co nas stać. Wierzymy nadal w nasz złoty medal i tak łatwo nie damy go sobie odebrać – mówił po przegranym meczu z Prokomem, Michał Ignerski.

To był bardzo emocjonujący mecz do samego końca i tak naprawdę trudno winić Was za porażkę, bo daliście z siebie wszystko.

Przegraliśmy jak najbardziej z naszej winy! Nie wykorzystaliśmy wielu rzutów osobistych, nie zastawialiśmy dobrze zawodników Prokomu i zbierali nam za łatwe piłki. Było kilka takich gwizdków, które nam nie pomogły, ale my na nikogo nic nie zwalamy- po prostu my nie mieliśmy pomysłu na grę. Nie dotrwaliśmy do końca, przegraliśmy, trudno.

Zawsze podkreślasz, że obrona jest najważniejsza. Jak jest w Twojej opinii bronił dzisiaj Anwil?

Zrobiliśmy co mogliśmy! Naprawdę nasi rozgrywający ponownie dali z siebie wszystko i być może, dlatego że przez cały mecz agresywnie broniliśmy, to w czwartej kwarcie zabrakło tej precyzji. Nie trafialiśmy osobistych, nie trafialiśmy innych rzutów.

Bardzo szybko łapiecie dużo przewinień i póŸniej gracie z dużym obciążeniem psychicznym.

Tak to jest. Może bierze się to stąd, że staramy się wypracować od początku jakąś większą przewagę. Sędziowie jednak gwiżdżą tak, a nie inaczej.

Chyba nie możesz być do końca zadowolony ze swojej gry w dzisiejszym meczu? Wszystkie punkty jakie zdobyłeś, to były rzuty z obwodu.

Nie, nie jestem zadowolony. Wiem, że mogłem wnieść troszeczkę więcej, szczególnie na tablicach. Miałem trochę za mało okazji do grania w ostatniej kwarcie. Teraz trzeba po prostu wyciągnąć wnioski po tym meczu i jak najszybciej o nim zapomnieć.

Udało Wam się wyłączyć skutecznie z gry Dalmau, Jagodnika, a nawet Atkinsa, a na Adama Wójcika zabrakło już sposobu?

My się nie nastawiamy na zawodników, tak, żeby ich wyłączyć. Na każdego z zawodników Prokomu trzeba uważać. Wymienieni gracze dzisiaj może akurat zrobili mniej, ale swoją robotę dla drużyny wykonali, bo w końcu wygrali ten mecz. Ale tak jak mówiłem w Sopocie trzeba uważać na wszystkich, bo tutaj jest loteria i trudno przewidzieć, kto dzisiaj będzie miał swój dzień. Dzisiaj akurat przegraliśmy, ale przed nami następne mecze i będziemy walczyć. Znamy swoją wartość i wiemy na co nas stać. Wierzymy nadal w nasz złoty medal i tak łatwo nie damy go sobie odebrać.

rozmawiała: Aleksandra Hupało