W niedzielę Anwil Włocławek podejmie w Hali Mistrzów Rosę Radom. O podzielenie się przewidywaniami dotyczącymi tego starcia poprosiliśmy trenera Miliję Bogicevicia: 'Sam jestem ciekawy, co radomianie wymyślą w odpowiedzi na czwartkową porażkę. Jestem przekonany, że Anwil bardzo ich zaskoczył, bo sądzili, że po pokonaniu ścisłej czołówki z nami pójdzie im łatwo. Okazało się, że tak nie jest i w niedzielę też czeka wszystkich mecz walki.'
Gratulacje za zwycięstwo w Radomiu. Co pańskim zdaniem odegrało kluczową rolę w tym spotkaniu?
- Bez wątpienia obrona. Po tym jak w naszym zespole nastąpiły zmiany personalne postanowiłem, że trzeba dostosować grę w defensywie do możliwości aktualnego składu. Popracowaliśmy i przyniosło to efekt w postaci wygranej.
Przez niemal pełne 40 minut broniliście strefą. To dość ryzykowne w meczu z zespołem, który tak dobrze rzuca za trzy…
- Jak widać ryzyko popłaciło. Może poza dwiema akcjami, cały czas staliśmy zoną i to wyraźnie zaskoczyło Rosę.
W ataku królował Jordan Callahan, który tym razem skupił się na rzucaniu, a nie na podaniach. Tak miało być?
- Nie, nie było takich założeń, ale tak ułożyło się to spotkanie. Jordan był skuteczny, więc trzeba było to wykorzystać. Zagrał solidny mecz i sądzę, że jeszcze nie raz nam bardzo pomoże. Widzę w nim potencjał i to mnie cieszy.
A co zrobić, żeby już od najbliższego meczu Callahanowi pomógł Paul Graham? Jego skuteczność ostatnimi czasy jest poniżej oczekiwań.
- To jest problem wynikający przede wszystkim z tego, że Paul był długo kontuzjowany. Teraz jego przygotowanie do gry jest na innym etapie niż reszty drużyny. W identycznej sytuacji jest Piotrek Pamuła. Trudno zbilansować ich dyspozycję z dyspozycją całego zespołu. Nie ma jednak wyjścia i robimy wszystko, żeby sprawy szły w odpowiednim kierunku. Wracając do Paula, to on musi sam odpowiedzieć sobie na pytanie, czy jest w stanie podołać wyzwaniu. Reszta drużyny i sztab szkoleniowy są z nim, ale i tak klucz leży w jego głowie.
Niedzielny mecz będzie wyglądał podobnie do czwartkowego?
- Na pewno Rosa lepiej przygotuje się na naszą obronę, ale i my chcemy zrobić kolejny krok do przodu. Trzeba poprawić mankamenty, które pojawiły się w defensywie i całą masę błędów z ataku. I ten ostatni czynnik może się tu okazać decydujący. Jeżeli nie popełnimy do przerwy tylu strat co w Radomiu, to do szatni możemy zejść będąc w zupełnie innej sytuacji.
Znów stanie strefa?
- Na pewno.
A panu, jako trenerowi, odpowiada taka sytuacja, że mimo, iż mamy sezon zasadniczy, to w ciągu trzech dni gramy dwa razy z tym samym rywalem?
- To jest ciekawe doświadczenie dla drużyny i atrakcyjna formuła dla kibiców. Coś jak preplay-off i namiastka tego co czeka nas za kilka tygodni. Nie mam nic przeciwko.
Bardzo prawdopodobne, że w ćwierćfinale Anwil zagra właśnie z Rosą. Czy niedzielny mecz będzie kluczem do dobrego startu w tej fazie? Może przecież przybliżyć nas do przewagi parkietu, a jak wczoraj widzieliśmy, w Radomiu łatwo nie jest…
- Radom to trudny teren. Klub, chociaż ma niewielki staż w lidze, to dysponuje zawodnikami z doświadczeniem. Oni umieją wykorzystać dłuższą ławkę rezerwowych, własny parkiet i indywidualne umiejętności poszczególnych graczy. Wystarczy spojrzeć na ich dokonania w bieżącym sezonie. Idą przebojem. W ubiegłym roku zapłacili frycowe, a teraz w walce o górną szóstkę wyprzedzili Asseco, Śląsk i AZS. Co więcej, do meczu z nami byli niepokonani w drugim etapie. To znaczy, że okrzepli w walce i bez względu, czy będą startować z czwartej, czy piątej pozycji, będą faworytami. Dla nas więc każdy niuans, który będzie przemawiał za Anwilem zyska podwójną wagę. Jeżeli własny parkiet może nam pomóc, to będziemy się o niego bili.
Czy zatem najbliższy mecz będzie najważniejszy w tej części sezonu?
- Nie robiłbym takiej presji. Ona nam nie pomaga. Lepiej przyznać prawdę, że Rosa ma większy potencjał, a naszą rolą jest atakowanie faworyta. Niech oni myślą, że „muszą”, my, że „możemy”.
Czy sądzi pan, że Rosa będzie oszczędzać Archibequea w niedzielę?
- Kirk to bardzo honorowy zawodnik, którego szanuję i z którym osobiście rozmawiałem przed ostatnim meczem. Przyznał, że jego uraz nie jest groźny, ale dla bezpieczeństwa lepiej, żeby trochę odpoczął. Wiele zdrowia kosztowało go poprowadzenie zespołu do zwycięstw nad Czarnymi, Stelmetem, Treflem i Turowem. Nie chcąc, żeby przemęczenie zamieniło się w poważną kontuzję pauzował przeciw Anwilowi.
Wrócę do pytania: czy center radomian zagra w niedzielę? Wie pan, dla kibiców to ważna sprawa, bo jego obecność może zupełnie zmienić oblicze meczu.
- Myślę, że Rosa zrobi wszystko, żeby mieć przewagę boiska w play-off i przygotuje Archibequea na niedzielę.
Czeka nas więc ciekawe widowisko.
- Bez wątpienia. Bardzo chcemy wygrać ten pojedynek i po ostatnim meczu jeszcze mocniej uwierzyliśmy, że jesteśmy w stanie to zrobić. Sam jestem ciekawy, co radomianie wymyślą w odpowiedzi na czwartkową porażkę. Jestem przekonany, że Anwil bardzo ich zaskoczył, bo sądzili, że po pokonaniu ścisłej czołówki z nami pójdzie im łatwo. Okazało się, że tak nie jest i w niedzielę też czeka wszystkich mecz walki.
Mecz Anwil Włocławek – Rosa Radom rozegrany zostanie w niedzielę, 13 kwietnia o godz. 17:00 w Hali Mistrzów we Włocławku.