Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

L. Hinnant: Wrócić na ścieżkę zwycięstwa

Czwartek, 23 Czerwca 2011, 1:00, Michał Fałkowski

Mierzący 193 cm wzrostu Amerykanin Louis Hinnant poprowadzi grę Anwilu w przyszłym sezonie. Mimo, że w tej chwili odpoczywa jeszcze w rodzinnych stronach, to zgodził się opowiedzieć nam trochę o sobie. Zapraszamy do lektury rozmowy z nowym rozgrywającym Rottweilerów.

Mierzący 193 cm wzrostu Amerykanin Louis Hinnant poprowadzi grę Anwilu w przyszłym sezonie. Mimo, że w tej chwili odpoczywa jeszcze w rodzinnych stronach, to zgodził się opowiedzieć nam trochę o sobie. Zapraszamy do lektury rozmowy z nowym rozgrywającym Rottweilerów.   


Co się z tobą działo odkąd na początku lutego wyjechałeś z Włocławka?

Louis Hinnant: Mówiąc najogólniej, to leczyłem uraz nogi i rehabilitowałem się, żeby dziś być do pełnej dyspozycji klubu z którym podpisałem kontrakt. Musiałem być cierpliwy i ze spokojem przejść cały okres rozbratu z koszykówką. Trochę mi się dłużyło, ale najważniejsze, że efekty są fantastyczne. Jestem zdrowy i zamierzam ciężko przepracować okres przygotowawczy. Mógłbym trenować choćby dziś.

Rozumiem, że jesteś głodny gry?

- Oj, tak. Nigdy wcześniej nie miałem kontuzji, która by uniemożliwiła mi grę i dlatego nie jestem przyzwyczajony do długiego odpoczynku. Na szczęście wszystko już za mną i teraz myślę tylko o nowym sezonie. Nie mogę się doczekać spotkania z trenerami i kolegami z drużyny. Brakuje mi też oczywiście fanów, dla których przecież gram. Jestem gotowy, by choćby teraz wbiec na boisko i trenować z moim nowym zespołem.

Można zaobserwować, że swoją karierę budujesz konsekwentnie krok po kroku zaliczając coraz lepsze kluby i wypracowując coraz lepsze wyniki. Co chciałbyś osiągnąć z Anwilem?

- Przede wszystkim chciałbym dać radość kibicom, klubowi i drużynie. A wiesz, co daje im największą przyjemność – zwycięstwa. I tego właśnie pragnę. Chcę tak grać dla zespołu, tak kierować jego grą, żebyśmy byli lepsi od rywali w każdym spotkaniu. Nie będę patrzył na własne statystyki, tylko skupiał się na wynikach całej drużyny. To jest prawdziwa wartość. Wiem, że w ubiegłym sezonie Anwil nie osiągnął tego co chciał i teraz pora wrócić na ścieżkę zwycięstwa. Zaczniemy od budowy dobrej atmosfery w zespole, a później postaramy się o dobre wyniki.

W polskiej lidze jesteś jeszcze anonimowy. Mógłbyś krótko scharakteryzować swoją grę?

- Trenerzy mówią, że jestem typem koszykarza, który gra pod zespół, a nie pod swoje indywidualne osiągnięcia. Zawsze staram się na boisku robić dokładnie to, czego ode mnie wymagają. Jestem dość wysoki jak na rozgrywającego, a przy tym szybki i sprawny. Dlatego zdarza się, że otrzymuję nietypowe zadania. Mogę np. włączyć się w walkę o zbiórki. Staram się grać tak, żeby moja drużyna utrzymywała określony rytm i nie notowała wahań dyspozycji w trakcie meczu.
Twój zmiennik jest utalentowanym, ale młodym zawodnikiem. Masz predyspozycje, by go czegoś nauczyć?

- Myślę, że będzie mógł czerpać z mojego doświadczenia. Od najmłodszych lat grałem w koszykówkę, skończyłem dobrą uczelnię, zaliczyłem kilka profesjonalnych klubów i już teraz mogę się pochwalić sporą bazą doświadczeń. Przy tym sam mam ciągłą ochotę rozwijać się i uczyć nowych rzeczy. W koszykówce nie możesz stać w miejscu. Musisz cały czas podglądać innych i starać się wyciągnąć od nich najlepsze umiejętności. Jeśli mój partner ma ochotę się uczyć, to na pewno pomogę mu we wszystkim. Będzie miał też do dyspozycji dobrych trenerów, bo takich właśnie zastałem we Włocławku. Obaj możemy się tu rozwinąć.

Dziś polskie dzieci rozpoczynają wakacje. Jak ty aktualnie spędzasz swój wolny czas?

- W tej chwili jestem w domu i większość czasu spędzam z rodziną i przyjaciółmi. Staram się nie omijać boiska do koszykówki i coraz częściej wolny czas wypełnia mi basket. Właściwie to dla mnie wakacje powoli się kończą. Za niespełna dwa miesiące rozpoczynamy we Włocławku przygotowania do sezonu i zamierzam przyjechać w dobrej formie. Wychodzi na to, że koszykówka jest całym moim życiem, bo nawet na wakacjach nie mogę bez niej wytrzymać. Cieszę się każdym dniem spędzonym z bliskimi, ale też bez przerwy myślę o kolejnych rozgrywkach i kolejnych wyzwaniach. Wakacje to taki miły moment, gdy obie te sfery (życie prywatne i koszykówkę) można łączyć. Nawet w naszych rozmowach jednym z ważniejszych tematów jest koszykówka.

I co mówią twoi bliscy, gdy opowiadasz, że kolejny rok spędzisz w Polsce?

- Już wiedzą, gdzie leży wasz kraj, bo sprawdziliśmy to przy mojej pierwszej wizycie w Polsce. Poszukaliśmy informacji i dowiedzieliśmy się, że nie zawsze jest u was tak zimno, jak w styczniu…  Oczywiście żartuję – wiem jaka pogoda panuje w waszej części Europy, bo przecież kilka miesięcy spędziłem na Ukrainie. Moja rodzina i znajomi wiedzą, że gra we Włocławku bardzo mi odpowiada i cieszą się razem ze mną.

Rozumiem, że powiedziałeś im kilka ciepłych słów o Włocławku…

- Właściwie, to nie mogłem mówić o szczegółach, bo byłem u was zbyt krótko, żeby poznać miasto. Doskonałe wrażenie zrobił na mnie natomiast wasz klub. Macie fajną halę i dobre podejście do koszykarzy. Wszyscy byli dla mnie bardzo mili, nawet gdy już wiadomo było, że muszę wracać do domu. Moja rodzina wie, że miałem w was wsparcie. Między innymi dlatego teraz wybrałem ofertę Anwilu. A Polskę zdążę jeszcze poznać.

W takim razie do zobaczenia w sierpniu.

- Do zobaczenia. Aťyczę wszystkim w Polsce udanych wakacji!