Mamy dobrą informację dla kibiców, którzy w zorganizowanej grupie wybierają się na sobotni mecz Anwilu Włocławek z Asseco Prokomem Gdynia. Mimo wielkich trudności, udało się kupić wejściówki dla wszystkich członków klubów kibica, którzy deklarowali chęć przyjazdu na spotkania finałowe do Trójmiasta.
Mamy dobrą informację dla kibiców, którzy w zorganizowanej grupie wybierają się na sobotni mecz Anwilu Włocławek z Asseco Prokomem Gdynia. Mimo wielkich trudności, udało się kupić wejściówki dla wszystkich członków klubów kibica, którzy deklarowali chęć przyjazdu na spotkania finałowe do Trójmiasta.
Gdyński Klub Koszykówki Arka S.A. przygotował duże obostrzenia w zasadach dystrybucji biletów. Szczególnie trudno było nabyć wejściówki włocławskim fanom. Gospodarze zarezerwowali bowiem dla nich zaledwie 50 sztuk biletów, wydzielając im maleńki sektor w rogu obiektu. Jak okazało się dziś po otwarciu kas, kibice nie mieli również możliwości zakupu biletów w miejsca otaczające „włocławski” sektor. – Byłem jednym z pierwszych, którzy dostali się do okienka kasowego i mimo, że sprzedawanych było tylko po 5 biletów na osobę, to poinformowano mnie, że nie ma już wolnych miejsc w sektorach otaczających sektor kibiców z Włocławka – relacjonował dziś w rozmowie telefonicznej jeden z kibiców Anwilu.
Ograniczenie puli biletów zarezerwowanych dla włocławian oznaczało duży problem dla kolejnych pięćdziesięciu kibiców, którzy zaplanowali zorganizowany przyjazd na mecz. Na reakcję naszego klubu nie trzeba było długo czekać. Szanując zasady ustalone przez klub z Gdyni, w kolejce do kas ustawili się włodarze i pracownicy WTK S.S.A. Po 5 wejściówek dla włocławskich kibiców kupili m.in. prezes klubu Zbigniew Polatowski i dyrektor Hubert Hejman. – Chcieliśmy w ten sposób pomóc najlepszym kibicom koszykówki w Polsce, jakich ma Anwil Włocławek. Za dobry omen bierzemy strach, jaki panuje przed ich dopingiem w Gdyni – mówi Hubert Hejman.
Kłopotów z dostaniem się do gdyńskiej hali nie mieli natomiast koszykarze Anwilu. O godz. 19.00 odbyli pierwszy trening w obiekcie finałowego przeciwnika. Jedynym koszykarzem, który zajęcia obserwował z ławki był Andrzej Pluta. Polak dopingował swoich kolegów nawet podczas ćwiczeń rzutowych. Widać było, że bardzo chciałby pomóc drużynie, więc czynił to dodając otuchy pozostałym ćwiczącym. Taka postawa daje powody do optymizmu, bo przecież zgrana drużyna, to zwycięska drużyna!
Mecz Anwilu Włocławek z Asseco Prokomem Gdynia odbędzie się jutro o godz. 13.15. Mamy nadzieję, że mimo, iż włocławscy fani nie będą mogli zjednoczyć się w jednym dużym sektorze, ich doping będzie porywający.
Gdyński Klub Koszykówki Arka S.A. przygotował duże obostrzenia w zasadach dystrybucji biletów. Szczególnie trudno było nabyć wejściówki włocławskim fanom. Gospodarze zarezerwowali bowiem dla nich zaledwie 50 sztuk biletów, wydzielając im maleńki sektor w rogu obiektu. Jak okazało się dziś po otwarciu kas, kibice nie mieli również możliwości zakupu biletów w miejsca otaczające „włocławski” sektor. – Byłem jednym z pierwszych, którzy dostali się do okienka kasowego i mimo, że sprzedawanych było tylko po 5 biletów na osobę, to poinformowano mnie, że nie ma już wolnych miejsc w sektorach otaczających sektor kibiców z Włocławka – relacjonował dziś w rozmowie telefonicznej jeden z kibiców Anwilu.
Ograniczenie puli biletów zarezerwowanych dla włocławian oznaczało duży problem dla kolejnych pięćdziesięciu kibiców, którzy zaplanowali zorganizowany przyjazd na mecz. Na reakcję naszego klubu nie trzeba było długo czekać. Szanując zasady ustalone przez klub z Gdyni, w kolejce do kas ustawili się włodarze i pracownicy WTK S.S.A. Po 5 wejściówek dla włocławskich kibiców kupili m.in. prezes klubu Zbigniew Polatowski i dyrektor Hubert Hejman. – Chcieliśmy w ten sposób pomóc najlepszym kibicom koszykówki w Polsce, jakich ma Anwil Włocławek. Za dobry omen bierzemy strach, jaki panuje przed ich dopingiem w Gdyni – mówi Hubert Hejman.
Kłopotów z dostaniem się do gdyńskiej hali nie mieli natomiast koszykarze Anwilu. O godz. 19.00 odbyli pierwszy trening w obiekcie finałowego przeciwnika. Jedynym koszykarzem, który zajęcia obserwował z ławki był Andrzej Pluta. Polak dopingował swoich kolegów nawet podczas ćwiczeń rzutowych. Widać było, że bardzo chciałby pomóc drużynie, więc czynił to dodając otuchy pozostałym ćwiczącym. Taka postawa daje powody do optymizmu, bo przecież zgrana drużyna, to zwycięska drużyna!
Mecz Anwilu Włocławek z Asseco Prokomem Gdynia odbędzie się jutro o godz. 13.15. Mamy nadzieję, że mimo, iż włocławscy fani nie będą mogli zjednoczyć się w jednym dużym sektorze, ich doping będzie porywający.