Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Krzysztof Szubarga: Przewaga nas uśpiła

Niedziela, 07 Marca 2010, 1:00, Michał Fałkowski

- Przewaga z początku meczu nam nie pomogła, wręcz uśpiła nas trochę – mówi po meczu z Energą Czarnymi, Krzysztof Szubarga. Rozgrywający Anwilu po raz drugi z rzędu miał przynajmniej 10 asyst w meczu, dodał do tego 14 punktów i trzy zbiórki.

- Przewaga z początku meczu nam nie pomogła, wręcz uśpiła nas trochę – mówi po meczu z Energą Czarnymi, Krzysztof Szubarga. Rozgrywający Anwilu po raz drugi z rzędu miał przynajmniej 10 asyst w meczu, dodał do tego 14 punktów i trzy zbiórki.

Jacek Seklecki: Bardzo dobrze rozpoczęliście to spotkanie i już na początku prowadziliście różnicą ponad 10 punktów. Miało to jakiś wpływ na dalszą część meczu?

Krzysztof Szubarga: Nie, nie miało, ponieważ Energa Czarni później nas dogonili i wyszli nawet na prowadzenie. Taka zaliczka z początku meczu w cale nas nie ustawiła w lepszej pozycji przed dalszą częścią spotkania. Wręcz przeciwnie - uśpiła nas trochę. W drugiej kwarcie mieliśmy problem z pressingiem rywala, dobrze, że trener Griszczuk szybko zareagował, poukładał nas na boisku i tego problemu już nie było.

Z czego to wynikało. Energa Czarni zaczynali bronić na całym parkiecie, a wy od razu się gubiliście.

- Zaskoczyli nas takim agresywnym graniem, mimo, że byliśmy przygotowani na to, że mogą tak zagrać. Na świeżo nie jestem w stanie powiedzieć z czego to wynikało, ale najważniejsze, że tylko chwilami mieliśmy ten problem, a później już się to nie powtarzało i wygraliśmy spotkanie.

14 punktów i 10 asyst w Pana wykonaniu. To drugi mecz z rzędu w Pana wykonaniu z przynajmniej dziesięcioma asystami na koncie. Jaka recepta na tak dobrą grę?

- Cieszę się, że moje podania pomagają zdobywać punkty naszemu zespołowi. Koledzy ustawiają się na dobrych pozycjach. Gdy tylko to widzę od razu wysyłam podanie. Dobrze, że cały zespół grał na świetnej skuteczności, gdyż to było kluczem do wygranej, a i dzięki temu przy moim nazwisku taka liczba asyst.

Po raz kolejny świetnie gracie w końcówkach. Gdyby nie kilka szczęśliwych rzutów gości, gdy wynik był już rozstrzygnięty to przewaga na pewno była by wyższa.

- Dziesięciu wyrównanych zawodników oznacza, że przed 40 minut gramy na sto procent. To daje efekty właśnie w ostatnich fragmentach meczów, tak jak przeciwko Enerdze Czarnym, czy w innych spotkaniach.

Hala Mistrzów nadal niezdobyta. Na własnym parkiecie gra wam się zdecydowanie lepiej.

- Na pewno tak. Kibice pomagają nam przez całe 40 minut, za co wielkie dzięki dla nich. Cieszymy się, że jeszcze żadnej drużynie nie udało się zdobyć naszego terytorium i przed nami cel, aby utrzymać taki stan rzeczy jak najdłużej, nawet do końca sezonu