Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Krzysztof Szubarga: Były momenty nadziei

Piątek, 28 Maja 2010, 1:00, Michał Fałkowski

- Ciężko gra się przeciwko takiej drużynie jak Asseco Prokom, która ma bardzo szeroką ławkę – mówi po trzeciej porażce swojego zespołu w finale Krzysztof Szubarga. Anwil będzie grał już z nożem na gardle, bowiem porażka w sobotnim meczu będzie oznaczała koniec sezonu.

- Ciężko gra się przeciwko takiej drużynie jak Asseco Prokom, która ma bardzo szeroką ławkę – mówi po trzeciej porażce swojego zespołu w finale Krzysztof Szubarga. Anwil będzie grał już z nożem na gardle, bowiem porażka w sobotnim meczu będzie oznaczała koniec sezonu.

Jacek Seklecki: Po porażce w trzecim meczu przegrywacie już 0-3.

Krzysztof Szubarga: Jest już bardzo ciężko. W tym meczu nie mogliśmy w stu procentach skorzystać z Dru Joyce’a, który zatruł się i jego występ stał pod znakiem zapytania. Zagrał właściwie na własną prośbę, ponieważ chciał się pokazać i pomóc drużynie. Dodatkowo w drugiej kwarcie straciliśmy Mujo Tuljkovicia, który prawdopodobnie nabawiał się poważnej kontuzji kolana, a także musieliśmy radzić sobie bez Rasharda Sullivana, który ukarany został przewinieniem dyskwalifikującym. Ciężko gra się przeciwko takiej drużynie jak Asseco Prokom, która ma bardzo szeroką ławkę, będą w sytuacji, gdy dwóch podstawowych zawodników wypada ze składu.

Straciliście dwóch zawodników, ale to właśnie w drugiej połowie wyszliście na parkiet niezwykle zmotywowani i zyskaliście kilka punktów przewagi, które utrzymywaliście do połowy czwartej kwarty.

- Walczyliśmy z Asseco Prokomem przez całe 40 minut meczu. Niestety nie udało się dowieźć przewagi do końca meczu. Świetnie w końcówce zagrał David Logan. To właśnie wtedy nasza przewaga stopniała a rzucający gdynian wyprowadził swój zespół na prowadzenie, które utrzymali do samego końca.

Za to Qyntel Woods nie zagrał rewelacyjnych zawodów.

- I to najdobitniej pokazuje, że Asseco Prokom to nie tylko Woods, ale także inni świetni zawodnicy. W tym meczu największy problem mieliśmy z Davidem Loganem. Szkoda, że się nie udało, ale będziemy walczyć dalej.

Patrząc na dwa poprzednie mecze to był chyba najcięższy i najbardziej wyrównany do tej pory.

- Każde spotkanie jest ciężkie. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że w każdym z tych meczów mogło się wygrać, ale niestety nie udało się to. Od pierwszego meczu do trzeciego w każdym mieliśmy pewne momenty nadziei, które pozwalały wierzyć w zwycięstwo. Ale ponownie czegoś zabrakło.

Teraz zagracie już z nożem na gardle. Zwycięstwo albo koniec sezonu.

- Do tego czwartego meczu podejdziemy tak samo, jak do każdego w tej serii. Będziemy walczyć o każdy metr parkietu i zrobimy wszystko, aby zwyciężyć.

Aťadnej dodatkowej presji, że to nie będzie już zwykła porażka, tylko oznaczająca zakończenie rozgrywek?

- Nie, myślę, że to nie będzie nam w głowie siedziało. Każdy zdaje sobie sprawę z tego, że następna porażka oznacza koniec finału i koniec marzeń o złocie, dlatego tak jak poprzednio zagramy o zwycięstwo.