Miło nam poinformować, że nasz redakcyjny kolega Jacek Seklecki został zwycięzcą konkursu rzutów za trzy punkty podczas 43. Mistrzostw Polski Dziennikarzy w Koszykówce. Finał turnieju wygrał dzięki 70-procentowej skuteczności z dystansu. Na mistrzostwach dobrze radzi sobie również drużyna złożona z przedstawicieli włocławskich mediów.
Miło nam poinformować, że nasz redakcyjny kolega Jacek Seklecki został zwycięzcą konkursu rzutów za trzy punkty podczas 43. Mistrzostw Polski Dziennikarzy w Koszykówce. Finał turnieju wygrał dzięki 70-procentowej skuteczności z dystansu. Na mistrzostwach dobrze radzi sobie również drużyna złożona z przedstawicieli włocławskich mediów.
Rozgrywany w Brennej „Tissot Media Cup 2010” na długo zostanie w pamięci dziennikarzy reprezentujących nasze miasto. Mimo, że mistrzostwa jeszcze trwają, to już wiadomo, że nasza drużyna osiągnie w nich najlepszy wynik w historii występów. Lokata mogłaby być jeszcze wyższa, gdyby nie o włos przegrany mecz z odwiecznym triumfatorem rozgrywek z Warszawy.
Włocławianie znakomicie spisali się w konkursach indywidualnych. Rzucając z linii osobistych zajęli drugie miejsce. Na najwyższym stopniu podium, w konkurencji rzutów za trzy stanął Jacek Seklecki. Tym samym dołączył on do króla trójek PLK Andrzeja Pluty. A ponieważ mistrz może być tylko jeden, to kto wie, może przy okazji jakiejś charytatywnej imprezy uda się obu włocławskich mistrzów namówić na wewnętrzną rywalizację?
Rozgrywany w Brennej „Tissot Media Cup 2010” na długo zostanie w pamięci dziennikarzy reprezentujących nasze miasto. Mimo, że mistrzostwa jeszcze trwają, to już wiadomo, że nasza drużyna osiągnie w nich najlepszy wynik w historii występów. Lokata mogłaby być jeszcze wyższa, gdyby nie o włos przegrany mecz z odwiecznym triumfatorem rozgrywek z Warszawy.
Włocławianie znakomicie spisali się w konkursach indywidualnych. Rzucając z linii osobistych zajęli drugie miejsce. Na najwyższym stopniu podium, w konkurencji rzutów za trzy stanął Jacek Seklecki. Tym samym dołączył on do króla trójek PLK Andrzeja Pluty. A ponieważ mistrz może być tylko jeden, to kto wie, może przy okazji jakiejś charytatywnej imprezy uda się obu włocławskich mistrzów namówić na wewnętrzną rywalizację?