W sobotę o godz. 16.00 Anwil Włocławek stanie do arcytrudnego meczu z Asseco Prokomem Gdynia. Po serii czterech ligowych porażek podopieczni trenera Emira Mutapcicia postarają się o przełamanie. Kluczem do równorzędnej walki z mistrzem Polski ma być coraz solidniejsza obrona włocławian.
W sobotę o godz. 16.00 Anwil Włocławek stanie do arcytrudnego meczu z Asseco Prokomem Gdynia. Po serii czterech ligowych porażek podopieczni trenera Emira Mutapcicia postarają się o przełamanie. Kluczem do równorzędnej walki z mistrzem Polski ma być coraz solidniejsza obrona włocławian.
Historia pokazuje, że będący w dołku koszykarze Anwilu potrafią się sprężyć na najtrudniejsze mecze sezonu, jakimi niewątpliwie są wyjazdy do Asseco Prokomu. W 2008 roku, po serii pięciu przegranych z rzędu nasz zespół wygrał z ekipą Tomasa Pacesasa 86:93, sprawiając największą niespodziankę rundy. Z koszykarzy, którzy wybiegną na parkiet w sobotę, tamten mecz pamiętają tylko Andrzej Pluta i Adam Łapeta. – Tak jak wtedy, tak i teraz musimy zrozumieć, że może być tylko lepiej. Nasza gra cały czas się poprawia i w końcu nadejdą tego efekty. Po to trenujemy ciężko, żeby nie myśleć o rywalu, tylko o własnej postawie – mówi kapitan Anwilu.
I właśnie wyeliminowania błędów we własnym wykonaniu oczekuje od swoich podopiecznych trener Emir Mutapcić: Gramy z mistrzem Polski i jednym z najsolidniejszych zespołów w Europie. W takich spotkaniach o zwycięstwie zwykle decydują szczegóły i tak zapewne będzie w sobotę. My niestety ostatnio okazywaliśmy się gorsi od przeciwników w tych drobnych elementach. Dlatego teraz będę zwracał swoim koszykarzom jeszcze większą uwagę na to, żeby szanowali piłkę w końcówce meczu i nie pozwalali sobie ani na sekundę dekoncentracji. –
Roztargnienie może drogo kosztować. Asseco Prokom powoli skupia swoją uwagę na polskiej lidze, w której wszystkie trofea są jeszcze do wzięcia. Wiadomo na pewno, że zakończyła się przygoda polskiego reprezentanta w Eurolidze i nie ma też szans na awans do kolejnej fazy rozgrywek VTB. Wobec tego gdynianie kierują wszystkie siły na rodzime rozgrywki, których są zdecydowanym faworytem. W TBL mają najlepszy bilans zwycięstw do porażek i gdyby nie mniejsza liczba rozegranych spotkań byliby z pewnością w czubie tabeli.
Szansę na zwycięstwo z gospodarzami niesie na pewno reorganizacja w szeregach Asseco Prokomu. Trener Tomas Pacesas dokonuje roszad w składzie, z którego w trakcie sezonu wypadło już siedmiu zawodników, w tym Jan Jagla i J.R. Giddens. Dwa dni temu z zespołem pożegnał się Dawid Przybyszewski (zasilił SIDEn Toruń), który w Gdyni pełnił jednak marginalną rolę. Stratą, którą warto odnotować jest natomiast brak Przemysława Frasunkiewicza, który w ostatnim meczu złamał kość śródręcza.
Mimo powyższego, warto zaznaczyć, że żadna absencja nie jest w stanie odebrać Asseco Prokomowi miana faworyta. Cały czas w składzie pozostają znakomici Daniel Ewing, Coultrney Eldrige, którzy walczyć będą z Chrisem Thomasem i DJ Thompsonem. Z kolei pod koszem naszych zawodników czeka trudna przeprawa z Ratko Vardą i pomagającymi mu Adamem Łapetą i Adamem Hrycaniukiem. Kluczem do zwycięstwa będzie zredukowanie ich potencjału ofensywnego. Anwil musi zagrać maksymalnie skupiony na obronie. Dopiero, gdy panować będzie nad sytuacją po własnej stronie parkietu, może myśleć o skutecznym budowaniu własnych akcji.
Bezpośrednią transmisję z meczu przeprowadzi TVP Sport (początek godz. 16.00).
Historia pokazuje, że będący w dołku koszykarze Anwilu potrafią się sprężyć na najtrudniejsze mecze sezonu, jakimi niewątpliwie są wyjazdy do Asseco Prokomu. W 2008 roku, po serii pięciu przegranych z rzędu nasz zespół wygrał z ekipą Tomasa Pacesasa 86:93, sprawiając największą niespodziankę rundy. Z koszykarzy, którzy wybiegną na parkiet w sobotę, tamten mecz pamiętają tylko Andrzej Pluta i Adam Łapeta. – Tak jak wtedy, tak i teraz musimy zrozumieć, że może być tylko lepiej. Nasza gra cały czas się poprawia i w końcu nadejdą tego efekty. Po to trenujemy ciężko, żeby nie myśleć o rywalu, tylko o własnej postawie – mówi kapitan Anwilu.
I właśnie wyeliminowania błędów we własnym wykonaniu oczekuje od swoich podopiecznych trener Emir Mutapcić: Gramy z mistrzem Polski i jednym z najsolidniejszych zespołów w Europie. W takich spotkaniach o zwycięstwie zwykle decydują szczegóły i tak zapewne będzie w sobotę. My niestety ostatnio okazywaliśmy się gorsi od przeciwników w tych drobnych elementach. Dlatego teraz będę zwracał swoim koszykarzom jeszcze większą uwagę na to, żeby szanowali piłkę w końcówce meczu i nie pozwalali sobie ani na sekundę dekoncentracji. –
Roztargnienie może drogo kosztować. Asseco Prokom powoli skupia swoją uwagę na polskiej lidze, w której wszystkie trofea są jeszcze do wzięcia. Wiadomo na pewno, że zakończyła się przygoda polskiego reprezentanta w Eurolidze i nie ma też szans na awans do kolejnej fazy rozgrywek VTB. Wobec tego gdynianie kierują wszystkie siły na rodzime rozgrywki, których są zdecydowanym faworytem. W TBL mają najlepszy bilans zwycięstw do porażek i gdyby nie mniejsza liczba rozegranych spotkań byliby z pewnością w czubie tabeli.
Szansę na zwycięstwo z gospodarzami niesie na pewno reorganizacja w szeregach Asseco Prokomu. Trener Tomas Pacesas dokonuje roszad w składzie, z którego w trakcie sezonu wypadło już siedmiu zawodników, w tym Jan Jagla i J.R. Giddens. Dwa dni temu z zespołem pożegnał się Dawid Przybyszewski (zasilił SIDEn Toruń), który w Gdyni pełnił jednak marginalną rolę. Stratą, którą warto odnotować jest natomiast brak Przemysława Frasunkiewicza, który w ostatnim meczu złamał kość śródręcza.
Mimo powyższego, warto zaznaczyć, że żadna absencja nie jest w stanie odebrać Asseco Prokomowi miana faworyta. Cały czas w składzie pozostają znakomici Daniel Ewing, Coultrney Eldrige, którzy walczyć będą z Chrisem Thomasem i DJ Thompsonem. Z kolei pod koszem naszych zawodników czeka trudna przeprawa z Ratko Vardą i pomagającymi mu Adamem Łapetą i Adamem Hrycaniukiem. Kluczem do zwycięstwa będzie zredukowanie ich potencjału ofensywnego. Anwil musi zagrać maksymalnie skupiony na obronie. Dopiero, gdy panować będzie nad sytuacją po własnej stronie parkietu, może myśleć o skutecznym budowaniu własnych akcji.
Bezpośrednią transmisję z meczu przeprowadzi TVP Sport (początek godz. 16.00).