Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Kevyn Green: Liczę na świetny sezon

Poniedziałek, 10 Sierpnia 2009, 1:00, Michał Fałkowski

Kevyn Green był pierwszym zagranicznym zawodnikiem, który tego lata zdecydował się związać kontraktem z Anwilem Włocławek. Ponieważ Amerykanin nie grał jeszcze na europejskich parkietach i dla wielu kibiców może być postacią anonimową, postanowiliśmy nieco przybliżyć jego sylwetkę. Specjalnie dla nas Kevyn Green opowiada o sobie.

Kevyn Green był pierwszym zagranicznym zawodnikiem, który tego lata zdecydował się związać kontraktem z Anwilem Włocławek. Ponieważ Amerykanin nie grał jeszcze na europejskich parkietach i dla wielu kibiców może być postacią anonimową, postanowiliśmy nieco przybliżyć jego sylwetkę. Specjalnie dla nas Kevyn Green opowiada o sobie.

Opowiedz, jak to się stało, że wprost z uniwersytetu znalazłeś się w Anwilu?

 

- Wszystko zaczęło się, gdy zadzwonił do mnie mój agent, przedstawiając różne propozycje gry od kilku zainteresowanych mną zespołów. Szczegółowo opisał mi sytuację każdego z nich i wspólnie doszliśmy do wniosku, że najlepsze warunki do dalszego rozwoju miałbym w Anwilu. Tak się szczęśliwie złożyło, że gdy zadzwonił ponownie po kilku dniach, miał już dla mnie ofertę kontraktu z Włocławka. Przyjąłem ją z przyjemnością.

 

W takim razie powiedz, co wiedziałeś o Polsce i o Anwilu, zanim podpisałeś kontrakt? No i co wiesz teraz?

 

- Przyznam, że jeszcze kilka tygodni temu nie wiedziałem nic na temat Polski i Anwilu. Ostatnio jednak często przeglądam internet w poszukiwaniu informacji na temat mojej nowej drużyny. Oczywiście wiem już, że klub od wielu lat utrzymuje się w czołówce polskiej ligi i jest jedną z jej wizytówek. Wiem też, że ma wielu wiernych fanów.

 

Czy kiedykolwiek byłeś gdzieś poza Ameryką i czy nie boisz się życia w nowym kraju o innej kulturze?

 

- Nigdy nie byłem za oceanem. Natomiast zawsze pragnąłem poznawać nowe miejsca. To jest jedna z przyczyn, dlaczego nie boję się, ani nie denerwuję przed przylotem do Polski. Chciałbym spróbować życia w nowym otoczeniu i doświadczyć nowej kultury, obcych zwyczajów i tradycji. Bardzo mnie to ciekawi.

 

Opowiedz, jaki styl gry preferujesz?

 

- Gdybym miał siebie krótko opisać, to powiedziałbym, że jestem dobrze przygotowanym atletycznie koszykarzem, który potrafi naprawdę celnie rzucać. Kiedy trzeba, staram się kreować grę dla innych. Przyznam też, że koszykówkę traktuję bardzo poważnie. Moją ulubioną pozycją jest niski skrzydłowy, ale nie mam problemów, gdy trener ustawi mnie bliżej, bądź dalej od kosza. Wszystko zależy od trenera i przeciwnika. A nad czym powinienem popracować? Hmm… chciałbym lepiej odnajdować się w zagraniach pick and roll.

Co robiłeś od stycznia, gdy ukończyłeś uniwersytet? Zatęskniłeś za rywalizacją o stawkę?

- Po ukończeniu uniwersytetu wróciłem do mojego rodzinnego miasta Portland w stanie Oregon. Od tego czasu trenuję ze szkoleniowcem, który dba o to, żebym cały czas rozwijał swoje umiejętności i poszerzał wiedzę na temat koszykówki. Muszę zdecydowanie przyznać, że bardzo tęsknię za występami w prawdziwych meczach. Szczególnie trudno było mi, gdy obserwowałem jak koledzy z uczelni przystępowali do drugiej części sezonu, a ja z racji zakończenia szkoły nie mogłem z nimi grać.

 

Jaką rolę pełniłeś w drużynie Southeastern Louisiana i jakie masz oczekiwania wobec swojej pozycji w Anwilu?

 

- Moim najważniejszym zadaniem w zespole było bycie liderem w każdym tego słowa znaczeniu. Miałem przewodzić drużynie zarówno na parkiecie, jak i poza nim. Trener dawał mi dużo swobody na boisku wiedząc, że dostrzegę najlepsze rozwiązania i je wykorzystam. Przyznam, że byłem obdarzany dużym zaufaniem i stanowiłem główną broń do zdobywania ważnych punktów i zbiórek dla mojego zespołu. Jeśli chodzi o rolę w nowym zespole, to ona absolutnie zależy od tego, czego będziemy potrzebować do zwycięstw. Chciałbym być istotnym czynnikiem naszych sukcesów.

 

Jakim jesteś typem człowieka? Masz swoje motto?

                                     

- Jestem pogodną osobą, która lubi jasne sytuacje. Lubię spędzać czas z kolegami z drużyny i przyjaciółmi. Zawsze postępuję według hasła – trening czyni mistrza. To pozwala mi się ciągle rozwijać.

 

Czy chciałbyś na koniec przekazać coś kibicom Anwilu?

 

- Powiem krótko: nie mogę się doczekać kiedy dla was zagram i będę walczył dla drużyny, miasta i ligi. Liczę na świetny sezon, który nam wszystkim przyniesie mnóstwo satysfakcji.