Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

KBC: Słabszy dzień Anwilu. Triumf Tartu

Niedziela, 16 Września 2012, 1:00, Michał Fałkowski

Estoński Tartu Ulikool wygrał Kasztelan Basketball Cup 2012. Ostateczny triumf zapewniło mu pokonanie VEF Ryga i porażka Anwilu z Asseco Prokomem. Włocławianie przegrali, bo nie potrafili wykorzystać przewagi wzrostu, podczas gdy gdynianie wzorowo korzystali z sił Koszarka i Blassingame’a przeciw osamotnionemu Szubardze.

Estoński Tartu Ulikool wygrał Kasztelan Basketball Cup 2012. Ostateczny triumf zapewniło mu pokonanie VEF Ryga i porażka Anwilu z Asseco Prokomem. Włocławianie przegrali, bo nie potrafili wykorzystać przewagi wzrostu, podczas gdy gdynianie wzorowo korzystali z sił Koszarka i Blassingame’a przeciw osamotnionemu Szubardze.

Zaczęło się dobrze dla gospodarzy. Mając przewagę wzrostu i siły próbowali grać do wysokich i te akcje przynosiły powodzenie. Gdy Asseco Prokom odcinał od podań Ryana Wrighta i Rubena Boykina sprawy w swoje ręce brał Krzysztof Szubarga i wszystko szło po myśli włocławian. Niepokoiła, co prawda, dobra skuteczność mistrza Polski w rzutach za trzy, ale wydawało się, że tym jednym elementem nie jest on w stanie wygrać meczu.

Jeszcze przed przerwą okazało się jednak, że gdynianie nastawiają się nie tylko na trafienia za trzy, ale również nie zamierzają ułatwiać Anwilowi życia pod tablicami. Mimo, że z Seidem Hajriciem niejednokrotnie walczył Piotr Szczotka, a przeciw Mateuszowi Bartoszowi grał Mateusz Ponitka, to z tej różnicy sił nic nie wynikało. Szybcy i bojowo nastawieni goście uprzedzali włocławian, zbijali piłki i notowali kolejne zbiórki w ataku. W całym meczu zebrali 16 piłek z atakowanej tablicy, przy 4 Anwilu.

Kilkupunktowa przewaga Asseco Prokomu wzrosła, gdy za trzy trafił Mateusz Ponitka (48:39). Goście na dobre uwierzyli wtedy, że mogą pokonać Anwil i grali jeszcze pewniej. Starał się, co prawda, Seid Hajrić, kolegów i publiczność pobudzał Krzysztof Szubarga, ale to było zbyt mało. Z minuty na minutę różnica punktowa rosła, sięgając nawet 18 oczek. To był duży cios dla zapełnionych niemal do ostatniego miejsca trybun w Hali Mistrzów. Kibice oczekiwali triumfu swojej drużyny, tymczasem jednak jedyne powody do radości dawały im jedynie niesamowite występy młodych gimnastyczek oraz taneczne popisy Rotiego.

Kto liczył na to, że gospodarze zerwą się do odrabiania strat w ostatnich minutach przeżył rozczarowanie. Krzysztof Szubarga nie miał już sił w pojedynkę rywalizować z Jerelem Blassingamem i Łukaszem Koszarkiem, a amerykański zaciąg Anwilu w niczym nie przypominał skutecznej i pełnej energii ekipy z soboty. Gospodarze przegrali 55:71 i tym samym spadli na ostatnie miejsce w Kasztelan Basketball Cup 2012. Wynik meczu Anwilu z Asseco Prokomem był również znamienny dla losów rywalizacji o pierwszą lokatę.

Ostatecznie, triumfatorem turnieju został Tartu Ulikool, co może stanowić pewną niespodziankę. Przed ostatnim dniem turnieju stawiano bowiem bardziej na mistrzów Łotwy, ale koszykówka raz jeszcze udowodniła, że jest grą nieprzewidywalną. Nad przegraną Anwilu i ostatnim miejscem w towarzyskim turnieju raczej nie ma co ronić łez, bo już za dwa tygodnie rozpoczynają się ligowe zmagania na serio. Dodajmy, że włocławianie dwukrotnie w swojej historii zajmowali czwartą pozycję podczas Kasztelan Basketball Cup. Za każdym razem wetowali to sobie w lidze, zdobywając srebrne medale…

Po ostatnim meczu Kasztelan Basketball Cup 2012 nastąpiło wręczenie pucharów. Największy, z rąk Tomasza Zielińskiego, członka Zarządu i Dyrektora ds. Strategii i Działalności Operacyjnej Anwil S.A., odebrał oczywiście zespół Tartu. Z tej drużyny został również wyłoniony MVP, Egidijus Dimsa. Drugą nagrodę indywidualną wręczył Igor Griszczuk. Były zawodnik Anwilu uhonorował najbardziej charyzmatycznego zawodnika naszej drużyny, Krzysztofa Szubargę.



Anwil Wloclawek - Asseco Prokom Gdynia 55:71 (21:20, 11:18, 14:15, 9:18)

Anwil:
Hajrić 14, Szubarga 12, Wright 11, Boykin 9, Ginyard 6, Frasunkiewicz 2, Sokolowski 1, Bartosz 0, Maciejewski 0, Seweryn 0

Asseco Prokom: Koszarek 18, Viney 17, Pamuła 11, Blassingame 8, Ponitka 8, Szczotka 5, Witka 4, Berisha 0, Roszyk 0, Śnieg 0
W bezpośredniej konfrontacji dwóch zagranicznych uczestników Kasztelan Basketball Cup 2012 nie brakowało emocji. VEF chcąc zapewnić sobie pierwsze miejsce w turnieju zaczął od mocnego uderzenia i po trzech minutach prowadził 8:2. Z upływem czasu Estończycy z drużyny Tartu zwarli jednak szyki i grali coraz skuteczniej. Oni również mieli szanse na największy puchar w turnieju, ale musieli jeszcze liczyć na dobrą postawę Asseco Prokomu w meczu z Anwilem…

Występująca bez kontuzjowanego E.J. Rowlanda drużyna VEF-u nie mogła znaleźć recepty na rezerwowych Tartu. Do przerwy zdobyli oni ponad połowę ze wszystkich punktów i wyszli na prowadzenie 38:35. Brak doświadczonego amerykańskiego rozgrywającego w ekipie Ramunasa Butautasa sprawił, że Łotysze nijak nie mogli się pozbierać i zmienić wyniku. Przewaga Tartu wzrosła do 10 punktów i nawet trzy trójki Donatasa Zavackasa trafione w drugiej połowie nie pomogły.

Na rzuty byłego zawodnika Anwilu swoimi trafieniami odpowiadał Justin Ingram, a gdy odpoczywał godne zastępstwo dawał mu Kristo Saage (trafił m.in. z 9 metrów). W końcówce meczu VEF zniwelował nieco straty i udanie odcinał od piłek Ingrama, ale wtedy uaktywnili się jego koledzy i Tartu wygrało ostatecznie 75:65. Raz jeszcze świetny mecz rozegrał Egidijus Dimsa. Litewski silny skrzydłowy zdobył 12 punktów i 12 zbiórek, a jego średnie z całego Kasztelan Basketball Cup 2012 to: 15,7 punktu oraz 7,7 zbiórki. Niedzielnym występem zawodnik Tartu przyćmił wszystkich pozostałych liderów drużyn i w rezultacie został wybrany MVP turnieju.



Tartu Ulikool – VEF Ryga 75:65 (15:19, 23:16, 18:18, 19:12)

Tartu:
Ingram 17, Saage 17, Dimsa 12, Allingu 11, Kurbas 4, Nelyubov 4, Kriisa 3, Eichfuss 3, Toome 2, Leppik 2

VEF: Zavackas 19, Bertans 10, Berzins 8, Kavaliauskas 8, Janickenos 7, Strelnieks 4, Louks 4, Daniels 4, Blaus 1