Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

KBC: Pierwszy dzień dla VEF-u i Tartu

Piątek, 14 Września 2012, 1:00, Michał Fałkowski

W meczu wieczoru Anwil Włocławek przegrał z VEF Ryga 64:75. Goście wykorzystali zgranie z minionego sezonu i doświadczenie z międzynarodowych rozgrywek i nie pozwolili ambitnie grającym rottweilerom na sprawienie niespodzianki. W pierwszym spotkaniu turnieju KBC Asseco Prokom uległ Tartu Ulikool 75:81.

W meczu wieczoru Anwil Włocławek przegrał z VEF Ryga 64:75. Goście wykorzystali zgranie z minionego sezonu i doświadczenie z międzynarodowych rozgrywek i nie pozwolili ambitnie grającym rottweilerom na sprawienie niespodzianki. W pierwszym spotkaniu turnieju KBC Asseco Prokom uległ Tartu Ulikool 75:81.
Mecz Anwilu z VEF w zasadzie rozstrzygnął się w pierwszej połowie. Zanim nasz zespół rozkręcił się na dobre rywal już kontrolował wszystkie wydarzenia na boisku, a przede wszystkim wynik. Przy stanie 7:19 trener Dainius Adomaitis poprosił o czas, który poskutkował o tyle, że przy kolejnych 7 punktach włocławian goście zdobyli tylko 10. Wtedy trener Anwilu znów wziął przerwę, raz jeszcze wytłumaczył jak unikać błędów w defensywie i stanowczo nakazał realizować te uwagi na boisku. I mecz się wyrównał. Na punkty VEF-u Anwil odpowiadał swoimi i pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 28:41.

Dobre wrażenie robił przede wszystkim Krzysztof Szubarga, który najwyraźniej jest już w formie. Rozdawał ważne asysty (5 w pierwszej połowie) i punktował spod tablicy oraz zza linii 6,75. Niestety, wielka praca jaką wykonywał przepychając się na zasłonach stawianych przez Donatasa Zavackasa i Antanasa Kavaliaciskasa sprawiła, że momentami musiał go zastąpić Kamil Maciejewski. Młody rozgrywający nie radził sobie już tak dobrze jak „Szubi”, co przy braku kontuzjowanego Tonego Weedena stanowiło duży handicap dla VEF-u.

Anwil próbował więc ukryć braki na obwodzie desygnując piłkę bliżej kosza. Dobrze radził sobie Ryan Wright, który w całym meczu uskładał 12 punktów. Kanadyjczyk odczuł jednak trudy rywalizacji z Łotyszami i później komplementował rywali: VEF to jest zespół, który może wygrać cały Kasztelan Basketball Cup. Ma w swoim składzie bardzo doświadczonych koszykarzy, którzy w swojej karierze ograli się w Eurolidze i VTB. W meczu z nami pokazali, że zasłużenie zostali mistrzami swojego kraju i otwarcie mogą mówić o tym, że w kolejnym sezonie też chcą być najlepsi.-

Anwil również nie musi się wstydzić. Ambitną grą w drugiej połowie doprowadził do tego, że zwycięstwo zaczęło się gościom wymykać z rąk. W ostatniej kwarcie prowadzili już tylko 61:57 i musieli się mocno natrudzić, żeby znów odskoczyć walecznym włocławianom. Pikanterii meczowi dodał jeszcze Donatas Zavackas, który w swoim stylu uderzył łokciem w twarz Michała Sokołowskiego. Niestety, Rottweilery nie wykorzystały tej chwili frustracji VEF-u. Skurcze zaczęły łapać Szubargę, rozgrywali Maciejewski z Ginyardem, a ręce drżały tym do których podawali.

Mecz skończył się wynikiem 64:75, ale nikogo to szczególnie nie załamało. Nie tylko dlatego, że to tylko mecz kontrolny, ale przede wszystkim z powodu atmosfery na trybunach. Kibice doczekali się ciekawego widowiska odwzajemniając się tworzeniem atmosfery święta koszykówki. Docenili to nawet goście z Rygi. – Już wcześniej wszyscy mówili mi, że Włocławek kocha koszykówkę. Przyjeżdżając tu spodziewałem się gorącej publiczności i nie zawiodłem się ani odrobinę. Turniej stoi na wysokim poziomie organizacyjnym, a ta publiczność dodaje mu pikanterii – mówił po meczu E.J. Ronald, zdobywca 12 punktów, 6 asyst i 5 zbiórek.

W pierwszym dniu turnieju zadebiutowały nowe tancerki Anwil Dance Team oraz wystąpili Tomasz Krajewski, Patryk Królikowski i Matriusz Bromirski, tańczący w Teatrze Buffo w Warszawie (znani z seriali telewizyjnych oraz „Mam Talent” i „Got to Dance”). Nad Halą Mistrzów latał balon Areoklubu Włocławskiego, a obserwujący go kibice mogli raczyć się piwem serwowanym przez Kasztelana.

Anwil Włocławek - VEF Ryga 64:75 (14:23, 14:18, 19:14, 17:20)

Anwil
: Szubarga 14 (5 zb., 6 as., 3 prz.), Wright 12, Boykin 10 (8 zb., 2 as.), Ginyard 9, Frasunkiewicz 6, Hajrić 6 (3 zb.), Bartosz 3, Seweryn 2, Sokołowski 2, Maciejewski 0

VEF: Janicenoks 16, Kavaliauskas 14, Daniels 12, Rowland 12, Bertans 9, Zavackas 8, Berzins 4, Loucks 0, Strelnieks 0

W pierwszym spotkaniu Kasztelan Basketball Cup 2012 spotkali się mistrz Polski Asseco Prokom Gdynia i wicemistrz Estonii Tartu Ulikool. Goście szybko uwidocznili swoją największą przewagę nad Asseco Prokomem, czyli grę pod koszem. Estończycy grali w swoim pełnym składzie, gdzie wysocy górowali siłą nad Robertem Witką i Drew Viney'm, którzy byli jedynymi zawodnikami podkoszowymi gdyńskiej drużyny.

To sprawiło, że najwięcej krzywdy mistrzom Polski sprawił były kolega Michała Ignerskiego z Niżnego Nowogrodu środkowy Ivan Nelyubov. Rosjanin w 21 minut spędzonych na parkiecie zdobył 18 punktów, trafiając siedem z dziewięciu rzutów z gry. Miał też cztery zbiórki i dwa przechwyty.

Jego gra sprawiła, że łatwiej grało się zawodnikom obwodowym Tartu. Korzystał na tym lider estońskiego zespołu Justin Ingram.  Amerykanin trafiał z dystansu i z bliższej odległości, raz za razem ogrywając pilnujących go obrońców Asseco Prokomu. Koszykarz ten zdobył 13 punktów, dokładając do tego również siedem asyst.

Asseco Prokom zaczął szybciej grać w trzeciej kwarcie. Wówczas Jerel Blassingame i Łukasz Koszarek pokazali próbkę swoich możliwości i to, jak może wyglądać ich współpraca w jednym zespole. Amerykanin rozgrywał piłki, a Koszarek wcielił się w rolę strzelca i trafił dwa razy z dystansu. Gdy zszedł z parkietu pałeczkę przejął Blassingame i dorzucił kolejne osiem punktów.

Dwóm zawodnikom obwodowym  świetnie wtórował wspomniany wcześniej Viney. Amerykanin potwierdzał swoje nieprzeciętne umiejętności rzutowe, co przy jego 204 cm wzrostu powodowało, że rywalom ciężko było go zablokować. Łącznie w całym spotkaniu skrzydłowy gdynian zdobył 19 punktów, na co złożyło się siedem celnych z 14 oddanych za dwa i trzy z sześciu prób z dystansu. Viney zanotował także osiem zbiórek.

Kulminacyjnym momentem był początek czwartej kwarty. Właśnie wtedy Estończycy zdobyli 11 kolejnych punktów i prowadzili 69:58 na pięć minut przed końcem spotkania. Koszykarze trenera Kestutisa Kemzury próbowali odrabiać, ale goście nie pozwolili odebrać sobie prowadzenia, które dowieźli do samego końca, notując pierwsze zwycięstwo w inauguracyjnym meczu Kasztelan Basketball Cup 2012.

Asseco Prokom Gdynia - Tartu Ulikool 75:81 (19:26, 14:17, 23:15, 19:23)

Asseco Prokom:
Viney 19, Blassingame 18 (13 as.), Witka 15, Koszarek 12, Szczotka 4, Pamuła 3, Ponitka 2, Śnieg 2, Berisha 0, Roszyk 0.

Tartu:
Nelyubov 18, Dimas 15, Ingram 13, Leppik 9, Allingu 6, Kurbas 6, Saage 6, Kriisa 5, Toome 3.