Anwil Włocławek uległ w ostatnim meczu Kasztelan Basketball Cup 2010 Bnei Hasharon 87:82. Tym samym to Izraelczycy zajęli drugie miejsce w turnieju. Wygrał PGE Turów Zgorzelec, który pokonał w ostatnim swoim meczu BC Siauliai 66:58. MVP turnieju i jego najlepszym strzelcem został Lee Nailon z Bnei Hasharon.
Anwil Włocławek uległ w ostatnim meczu Kasztelan Basketball Cup 2010 Bnei Hasharon 87:82. Tym samym to Izraelczycy zajęli drugie miejsce w turnieju. Wygrał PGE Turów Zgorzelec, który pokonał w ostatnim swoim meczu BC Siauliai 66:58. MVP turnieju i jego najlepszym strzelcem został Lee Nailon z Bnei Hasharon.
Lee Nailon i Shawn James - ta para stwarzała najwięcej problemów drużynie Anwilu już od samego początku. Duet amerykańskich graczy świetnie dzielił się piłką i skutecznie grał pod koszem, dzięki czemu Bnei Hasharon prowadził już 11:5.
Wystarczyły jednak dwie akcje Paula Millera, który rzucił za trzy i spod kosza oraz celna trójka Andrzeja Pluty by to Anwil prowadził 13:11. To jednak nie był koniec dobrej gry włocławian. Swoje akcje, w postaci dwóch celnych trójek dołożył Nikola Jovanović, nadal dobrze prezentował się Miller i ekipa trenera Igora Griszczuka prowadziła 23:14, zdobywając 18 punktów, przy zaledwie trzech ekipy Bnei w kilku ostatnich minutach pierwszej kwarty.
Pierwsze minuty drugiej części gry należały do Dardana Berishy. Zawodnik ten zastąpił Andrzeja Plutę i najpierw świetnie obsłużył Sasę Mucicia, po czym trafił z dystansu. To samo w następnej akcji uczynił Łukasz Majewski i Anwil prowadził 35:22.
Problemem włocławian był Nailon. Amerykanin z pokaźną przeszłością w NBA po 12 minutach gry miał na swoim koncie 13 punktów i to on utrzymywał swój zespół w około dziesięciopunktowej od Anwilu.
Gdy gospodarze turnieju prowadzili 40:30 to coś w nich się zacięło. Kilka rzutów spudłował Sasa Mucić, dwie straty z rzędu zanotował Nikola Jovanović, a po przeciwnej stronie goście z Izraela wykorzystali kilka okazji spod kosza, w dwóch kolejnych akcjach Sharon Shason trafił za trzy i było tylko 44:42 dla Anwilu.
Shawn James podobnie jak na początku meczu, tak i w drugiej połowie pokazywał swoje wielkie umiejętności. Amerykanin korzystał z ogromnego zasięgu swoich ramion i w kilka minut zdobył sześć punktów dla swojej drużyny, a ta prowadziła 56:52 po czterech minutach trzeciej kwarty.
Anwil szybko odpowiedział dwiema trójkami Roberta Skibniewskiego i Nikoli Jovanovicia, ale James nadal kontynuował swoją dobrą grę. W jednej z akcji dwukrotnie zebrał piłkę w ataku, po czym zdobył punkty z faulem Paula Millera. Podkoszowy Bnei w 27. minucie meczu miał na swoim koncie już 21 punktów.
Bnei Hasharon grało bardzo skuteczną koszykówkę. James, a także inni wysocy rywala odrzucali naszych koszykarzy od obręczy, a na obwodzie wysoko kryli Filberto Rivera i Ben Rice. Po kolejnej dobrej akcji Izraelczyków było już 70:59 i właśnie takim wynikiem zakończyła się trzecia kwarta.
Dosłownie kilku chwil potrzebowali włocławianie, by zbliżyć się do rywala. Pod nieobecność Jamesa pod koszem rozegrał się Paul Miller, a swoje punkty dołożył także Pluta i było tylko 72:69 dla Bnei.
Jeszcze na dwie i pół minuty było ekipa z Izraela wgrywała 80:76, jednak wtedy po faulu Łukasza Majewskiego trzy rzuty wolne wykorzystał Sharon Shason i było już siedem punktów straty Anwilu.
Bnei Hasharon wygrał z gospodarzem turnieju 87:82 i z dwiema wygranymi zakończył turniej na drugim miejscu. Anwil Włocławek z jednym zwycięstwem uplasował się na trzeciej pozycji.
Anwil Włocławek - Bnei Hasharon 82:87 (25:16, 19:28, 15:26, 23:17)
Anwil: Jovanović 22 (4/7 za 2, 3/4 za 3, 8 zb., 2 as.), Thompson 14 (2/5 za 2, 2/4 za 3, 5 zb., 4 as.), Miller 13 (3/6 za 2, 2/2 za 3, 7 zb.), Pluta 13 (3/4 za 2, 1/6 za 3, 3 zb.), Majewski 9 (3/5 za 3, 3 zb., 6 as., 2 prz.), Berisha 6 (2/6 za 3), Skibniewski 3 (3 as), Mucić 2.
Bnei: Nailon 23, James 21, Rivera 16, Shason 12, Tamir 5, Katz 4, Steele 4, Reis 2.
Wystarczyły jednak dwie akcje Paula Millera, który rzucił za trzy i spod kosza oraz celna trójka Andrzeja Pluty by to Anwil prowadził 13:11. To jednak nie był koniec dobrej gry włocławian. Swoje akcje, w postaci dwóch celnych trójek dołożył Nikola Jovanović, nadal dobrze prezentował się Miller i ekipa trenera Igora Griszczuka prowadziła 23:14, zdobywając 18 punktów, przy zaledwie trzech ekipy Bnei w kilku ostatnich minutach pierwszej kwarty.
Pierwsze minuty drugiej części gry należały do Dardana Berishy. Zawodnik ten zastąpił Andrzeja Plutę i najpierw świetnie obsłużył Sasę Mucicia, po czym trafił z dystansu. To samo w następnej akcji uczynił Łukasz Majewski i Anwil prowadził 35:22.
Problemem włocławian był Nailon. Amerykanin z pokaźną przeszłością w NBA po 12 minutach gry miał na swoim koncie 13 punktów i to on utrzymywał swój zespół w około dziesięciopunktowej od Anwilu.
Gdy gospodarze turnieju prowadzili 40:30 to coś w nich się zacięło. Kilka rzutów spudłował Sasa Mucić, dwie straty z rzędu zanotował Nikola Jovanović, a po przeciwnej stronie goście z Izraela wykorzystali kilka okazji spod kosza, w dwóch kolejnych akcjach Sharon Shason trafił za trzy i było tylko 44:42 dla Anwilu.
Shawn James podobnie jak na początku meczu, tak i w drugiej połowie pokazywał swoje wielkie umiejętności. Amerykanin korzystał z ogromnego zasięgu swoich ramion i w kilka minut zdobył sześć punktów dla swojej drużyny, a ta prowadziła 56:52 po czterech minutach trzeciej kwarty.
Anwil szybko odpowiedział dwiema trójkami Roberta Skibniewskiego i Nikoli Jovanovicia, ale James nadal kontynuował swoją dobrą grę. W jednej z akcji dwukrotnie zebrał piłkę w ataku, po czym zdobył punkty z faulem Paula Millera. Podkoszowy Bnei w 27. minucie meczu miał na swoim koncie już 21 punktów.
Bnei Hasharon grało bardzo skuteczną koszykówkę. James, a także inni wysocy rywala odrzucali naszych koszykarzy od obręczy, a na obwodzie wysoko kryli Filberto Rivera i Ben Rice. Po kolejnej dobrej akcji Izraelczyków było już 70:59 i właśnie takim wynikiem zakończyła się trzecia kwarta.
Dosłownie kilku chwil potrzebowali włocławianie, by zbliżyć się do rywala. Pod nieobecność Jamesa pod koszem rozegrał się Paul Miller, a swoje punkty dołożył także Pluta i było tylko 72:69 dla Bnei.
Jeszcze na dwie i pół minuty było ekipa z Izraela wgrywała 80:76, jednak wtedy po faulu Łukasza Majewskiego trzy rzuty wolne wykorzystał Sharon Shason i było już siedem punktów straty Anwilu.
Bnei Hasharon wygrał z gospodarzem turnieju 87:82 i z dwiema wygranymi zakończył turniej na drugim miejscu. Anwil Włocławek z jednym zwycięstwem uplasował się na trzeciej pozycji.
Anwil Włocławek - Bnei Hasharon 82:87 (25:16, 19:28, 15:26, 23:17)
Anwil: Jovanović 22 (4/7 za 2, 3/4 za 3, 8 zb., 2 as.), Thompson 14 (2/5 za 2, 2/4 za 3, 5 zb., 4 as.), Miller 13 (3/6 za 2, 2/2 za 3, 7 zb.), Pluta 13 (3/4 za 2, 1/6 za 3, 3 zb.), Majewski 9 (3/5 za 3, 3 zb., 6 as., 2 prz.), Berisha 6 (2/6 za 3), Skibniewski 3 (3 as), Mucić 2.
Bnei: Nailon 23, James 21, Rivera 16, Shason 12, Tamir 5, Katz 4, Steele 4, Reis 2.
Po dwóch porażkach w pierwszych dwóch meczach zespół BC Siauliai wyszedł na mecz z PGE Turowem Zgorzelec z chęcią zwycięstwa w chociaż jednym spotkaniu Kasztelan Basketball Cup 2010. Widać to było po pierwszych minutach, w których pewny triumfu w turnieju Turów nie grał już tak skutecznie jak w piątek lub sobotę. Siauliai skrupulatnie budowało przewagę i po siedmiu minutach gry wygrywało 14:6.
Dobrze spisywał się przede wszystkim mierzący 220 cm wzrostu Roman Gumeniuk. Ukrainiec świetnie odnajdywał się pod koszem i w krótkim odstępie czasu efektownie zapakował piłkę do kosza, a to pozwoliło Litwinom utrzymywać kilkupunktową przewagę nad Turowem. Co więcej, pierwszą kwartę zawodnicy trenera Antanasa Sireiki wygrali różnicą 10 punktów, 25:15.
Turów próbował odrabiać straty. Dobrą zmianę dał Michael Kuebler, który kilka razy zgubił swojego obrońcę na zasłonach i cenie przymierzył z dystansu, a także z półdystansu. Zgorzelczanie zniwelowali straty do czterech punktów i przegrywali już tylko 27:31, ale Gumeniuk wraz z Dariusem Gvezdauskasem nie dali Turowowi wyjść na prowadzenie. Gra tej dwójki pozwoliła Litwinom na uzyskanie jeszcze większej przewagi, niż pod koniec kwarty, bowiem Siauliai prowadziło już 41:29.
Polski zespół nie zachwycał także po przerwie. Po raz pierwszy trener Jacek Winnicki skorzystał z usług Konrada Wysockiego, ale w dalszym ciągu trzymał na ławce rezerwowych najlepszego swojego zawodnika, Torey’a Thomasa. Po udanych akcjach Gumeniuka, który miał już na swoim koncie 15 punktów było 51:40 dla BC Siauliai.
Turów jednak otrząsnął się i jeszcze przed końcem trzecich dziesięciu minut zaczął zbliżać się do rywala. David Jackson łatwo wbijał się pod kosz, a w dalszym ciągu aktywny był Kuebler, którego celna trójka dwie minuty po rozpoczęciu czwartej kwarty dała Turowowi remis 54:54. Po tej akcji trener Sireika wziął czas, ale na niewiele się to zdało, bowiem tuż po wznowieniu gry Kuebler znów trafił z dystansu i wyprowadził swój zespół na prowadzenie.
Siauliai zatrzymało się w miejscu. Litwini nie potrafili zdobyć punktów w tej kwarcie, natomiast zgorzelczanie punktowali i po udanej kontrze, którą zakończył Bartosz Bochno prowadzili 62:54 na niespełna cztery minuty przed końcem.
Wyróżniał się w końcówce Ivan Koljević. Szybki rozgrywający byłych wicemistrzów Polski łatwo mijał rywala i trafiał z półdystansu. Siauliai swoje pierwsze punkty zdobyło dopiero po niespełna dziewięciu minutach, ale wtedy było już 10 oczek za Turowem i nadzieje na pierwsze zwycięstwo zmalały do zera.
Turów wygrał 66:58 i było to jego trzecie zwycięstwo w całym turnieju. Tym samym ekipa trenera Jacka Winnickiego zwyciężyła w całym Kasztelan Basketball Cup 2010.
PGE Turów Zgorzelec - BC Siauliai 66:58 (15:25, 16:18, 18:11, 17:4)
PGE Turów: Kuebler 18, Jackson 13, Brkić 9, Koljević 8, Wysocki 5, Jarecki 5, Zigeranović 3, Gabiński 3, Bochno 2, Jarmakowicz 0, Bukowiecki 0.
4. BC Siauliai 0-3
MVP turnieju: Lee Nailon (Bnei Hasharon)
Najlepszy strzelec turnieju: Lee Nailon (Bnei Hasharon)
Najlepszy nowy zawodnik Anwilu: D.J. Thompson
Najlepszy strzelec za 3: Andrzej Pluta (Anwil Włocławek)
Najlepszy zawodnik młodego pokolenia: Darius Gvezdauskas (BC Siauliai)
Najlepsza akcja turnieju: Roman Gumeniuk (BC Siauliai)
Dobrze spisywał się przede wszystkim mierzący 220 cm wzrostu Roman Gumeniuk. Ukrainiec świetnie odnajdywał się pod koszem i w krótkim odstępie czasu efektownie zapakował piłkę do kosza, a to pozwoliło Litwinom utrzymywać kilkupunktową przewagę nad Turowem. Co więcej, pierwszą kwartę zawodnicy trenera Antanasa Sireiki wygrali różnicą 10 punktów, 25:15.
Turów próbował odrabiać straty. Dobrą zmianę dał Michael Kuebler, który kilka razy zgubił swojego obrońcę na zasłonach i cenie przymierzył z dystansu, a także z półdystansu. Zgorzelczanie zniwelowali straty do czterech punktów i przegrywali już tylko 27:31, ale Gumeniuk wraz z Dariusem Gvezdauskasem nie dali Turowowi wyjść na prowadzenie. Gra tej dwójki pozwoliła Litwinom na uzyskanie jeszcze większej przewagi, niż pod koniec kwarty, bowiem Siauliai prowadziło już 41:29.
Polski zespół nie zachwycał także po przerwie. Po raz pierwszy trener Jacek Winnicki skorzystał z usług Konrada Wysockiego, ale w dalszym ciągu trzymał na ławce rezerwowych najlepszego swojego zawodnika, Torey’a Thomasa. Po udanych akcjach Gumeniuka, który miał już na swoim koncie 15 punktów było 51:40 dla BC Siauliai.
Turów jednak otrząsnął się i jeszcze przed końcem trzecich dziesięciu minut zaczął zbliżać się do rywala. David Jackson łatwo wbijał się pod kosz, a w dalszym ciągu aktywny był Kuebler, którego celna trójka dwie minuty po rozpoczęciu czwartej kwarty dała Turowowi remis 54:54. Po tej akcji trener Sireika wziął czas, ale na niewiele się to zdało, bowiem tuż po wznowieniu gry Kuebler znów trafił z dystansu i wyprowadził swój zespół na prowadzenie.
Siauliai zatrzymało się w miejscu. Litwini nie potrafili zdobyć punktów w tej kwarcie, natomiast zgorzelczanie punktowali i po udanej kontrze, którą zakończył Bartosz Bochno prowadzili 62:54 na niespełna cztery minuty przed końcem.
Wyróżniał się w końcówce Ivan Koljević. Szybki rozgrywający byłych wicemistrzów Polski łatwo mijał rywala i trafiał z półdystansu. Siauliai swoje pierwsze punkty zdobyło dopiero po niespełna dziewięciu minutach, ale wtedy było już 10 oczek za Turowem i nadzieje na pierwsze zwycięstwo zmalały do zera.
Turów wygrał 66:58 i było to jego trzecie zwycięstwo w całym turnieju. Tym samym ekipa trenera Jacka Winnickiego zwyciężyła w całym Kasztelan Basketball Cup 2010.
PGE Turów Zgorzelec - BC Siauliai 66:58 (15:25, 16:18, 18:11, 17:4)
PGE Turów: Kuebler 18, Jackson 13, Brkić 9, Koljević 8, Wysocki 5, Jarecki 5, Zigeranović 3, Gabiński 3, Bochno 2, Jarmakowicz 0, Bukowiecki 0.
BC Siauliai: Gumeniuk 17, Harris 14, Gvezdauskas 11, Zukauskas 6, Stanionis 6, Matulionis 3, Sarakauskas 0, Pauliukenas 0, Ruzgas 0.
Klasyfikacja Kasztelan Basketball Cup 2010:
1. PGE Turów Zgorzelec 3-0
2. Bnei Hasharon 2-1
3. Anwil Włocławek 1-2Klasyfikacja Kasztelan Basketball Cup 2010:
1. PGE Turów Zgorzelec 3-0
2. Bnei Hasharon 2-1
4. BC Siauliai 0-3
MVP turnieju: Lee Nailon (Bnei Hasharon)
Najlepszy strzelec turnieju: Lee Nailon (Bnei Hasharon)
Najlepszy nowy zawodnik Anwilu: D.J. Thompson
Najlepszy strzelec za 3: Andrzej Pluta (Anwil Włocławek)
Najlepszy zawodnik młodego pokolenia: Darius Gvezdauskas (BC Siauliai)
Najlepsza akcja turnieju: Roman Gumeniuk (BC Siauliai)