Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

KBC: Anwil zwycięski, VEF blisko triumfu

Sobota, 15 Września 2012, 1:00, Michał Fałkowski

Anwil Włocławek pokonał Tartu Ulikool 83:73 w swoim drugim meczu Kasztelan Basketball Cup 2012. Blisko triumfu w całym turnieju jest mistrz Łotwy VEF Ryga, który zwyciężył Asseco Prokom Gdynia 74:61.

Anwil Włocławek pokonał Tartu Ulikool 83:73 w swoim drugim meczu Kasztelan Basketball Cup 2012. Blisko triumfu w całym turnieju jest mistrz Łotwy VEF Ryga, który zwyciężył Asseco Prokom Gdynia 74:61.
Zespołowa gra i wielka intensywność w atakach Anwilu Włocławek sprawiły, że gospodarze Kasztelan Basketball Cup 2012 odnieśli pierwszą wygraną w turnieju. Bardzo dobre spotkanie rozegrał środkowy włocławian Ryan Wright, który już do przerwy miał na swoim koncie 14 punktów, a cały mecz zakończył z dorobkiem 16.

Amerykanin od pierwszych minut był bardzo aktywny pod tablicami. Ufali mu koledzy, którzy w wielu akcjach właśnie jemu dostarczali piłkę, a ten odwdzięczał się potężnymi wsadami. Dodatkowo Wright walczył o zbiórki i po ponowieniach zdobywał kolejne punkty. Efektowna gra podkoszowego drużyny trenera Dainiusa Adomaitisa dała Anwilowi prowadzenie 11:3.

Tartu Ulikool szybko wrócił do gry. Skuteczny był Justin Ingram, ale sporo krzywdy gospodarzom sprawił Egidijus Dimsa. Środkowy wicemistrza Estonii był niemal bezbłędny w grze pod koszem, ale oprócz umiejętności, jakimi się wykazywał sprzyjało mu szczęście. Pod koniec pierwszej kwarty oddał szalony rzut z własnej połowy, który okazał się celny. W całym meczu zdobył 20 punktów trafiając dziewięć z 11 rzutów z gry.

Włocławian to jednak nie podłamało. W dalszym ciągu cały zespół był mocno zaangażowany w wydarzenia na parkiecie i tylko w pierwszej połowie ośmiu graczy po stronie Anwilu zdobywało punkty, a jedynymi zawodnikami bez zdobyczy byli tylko Michał Sokołowski i Kamil Maciejewski. Dodatkowo siedmiu z nich asystowało przy punktach swoich partnerów, co dodatkowo pokazuje zespołowość w drużynie z Włocławka. Dominacja gospodarzy dała im prowadzenie 50:39 w 20. minucie gry.

Druga połowa nie była już tak intensywna jak pierwsza część gry. Nie zmieniło to jednak faktu, że Anwil i przy wolniejszym tempie spotkania prezentował się bardzo dobrze. Zespołowa gra włocławian pozwalała utrzymywać zdobytą w pierwszej połowie przewagę, a nawet ją powiększać. Siedem minut przed końcem meczu trójkę trafił Mateusz Bartosz, czym wyprowadził gospodarzy na prowadzenie 69:53.

Goście ambitnie próbowali walczyć z dobrze dysponowanym Anwilem, ale tego dnia brakował im argumentów, które spowodowałyby, że włocławianie daliby się zaskoczyć. Nawet chwilowe problemy i rzadko popełnianie przez koszykarzy trenera Adomaitisa straty nie psuły dobrego obrazu gry drużyny z Włocławka.

Anwil Włocławek - Tartu Ulikool 83:73 (25:22, 25:17, 13:12, 20:22)

Anwil: Wright 16 (12 zb.), Boykin 13, Ginyard 13, Szubarga 13, Hajrić 12, Bartosz 5, Frasunkiewicz 5, Seweryn 3, Sokolowski 3, Maciejewski 0.

Tartu: Dimsa 20, Ingram 14, Toome 11, Allingu 9, Kurbas 6, Saage 5, Kriisa 3, Nelyubov 3, Eicfuss 2, Leppik 0.
Druga porażka Asseco Prokomu Gdynia w Kasztelan Basketball Cup 2012 stała się faktem. Mistrz Polski w drugim dniu turnieju nie sprostał najlepszej drużynie Łotwy VEF Ryga, przegrywając 61:74.

Gdynianie tylko w pierwszych minutach tego spotkania utrzymywali się blisko ekipy VEF, a to wszystko za sprawą świetnej skuteczności w rzutach z dystansu. W całej pierwszej połowie koszykarze trenera Kestutisa Kemzury trafili aż osiem z 13 oddanych rzutów za trzy punkty, będąc w tym elemencie lepszymi od rywala, który również grał z bardzo dobrym procentem w tym elemencie gry (7/14).

Na nic to się jednak zdawało, gdyż w rubryce rzutów za dwa Asseco Prokom miał tylko trzy celne rzuty z aż 18 wykonywanych! To była główna przyczyna porażki mistrza Polski. Wobec nieobecności dwóch środkowych litewski trener gdynian często na pozycjach podkoszowych musiał korzystać z usług nominalnych niskich skrzydłowych, czyli Drew Viney'a i Piotra Szczotki, a jedynym wysokim w zespole znad morza był Robert Witka.

To spowodowało, że Kaspars Berzins, Antanas Kavaliauskas i silni skrzydłowi z Donatasem Zavackasem na czele z łatwością dominowali pod koszami. Berzins zdobył 16 punktów, dziewięć dodał Kavaliauskas, a cała drużyna tylko do przerwy miała niemal tyle samo zbiórek pod tablicą bronioną przez Asseco Prokom, co polski zespół.

Gdynianie w swoje zwycięstwo uwierzyli siedem minut przed końcem spotkania. Wówczas kolejne punkty z dystansu trafił Mateusz Ponitka i jego drużyna przegrywała 55:59, a cztery minuty później różnica wynosiła tylko sześć punktów (59:65).

Trener Ramunas Batautas szybko zareagował i ponownie desygnował do gry swoich pierwszoplanowych koszykarzy, czego efektem była błyskawicznie rosnąca przewaga VEF Ryga.  Ostatecznie Łotysze zwyciężyli 74:61, co w pełni odzwierciedliło różnicę sił obu drużyn w tym dniu. Koszykarze z zagranicy wygrali już swój drugi mecz w Kasztelan Basketball Cup 2012 i są bliscy ostatecznego triumfu w ósmej edycji włocławskiego turnieju.

Asseco Prokom Gdynia - VEF Ryga 61:74 (14:22, 19:24, 15:13, 13:15)

Asseco Prokom: Ponitka 12, Viney 10, Blassingame 10, Koszarek 10, Witka 5, Pamuła 4, Szczotka 4, Roszyk 3, Berisha 3, Śnieg 0.

VEF: Berzins 16, Bertans 13, Daniels 10, Kavaliauskas 9, Zavackas 9, Janicenoks 8, Rowland 7, Blaus 2, Strelnieks 0, Loucks 0.