Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

KBC 2010 dzień II: Turów nadal niepokonany

Sobota, 25 Września 2010, 1:00, Michał Fałkowski

PGE Turów Zgorzelec zwyciężył w spotkaniu polskich zespołów drugiego dnia Kasztelan Basketball Cup 2010 Anwil Włocławek 74:61. Zgorzelczanie przez cały mecz grali równo i zasłużenie wygrali. W innym spotkaniu Bnei Hasharon odniosło pierwszy triumf w turnieju, bowiem drużyna ta pokonała 84:83 BC Siauliai.

PGE Turów Zgorzelec zwyciężył w spotkaniu polskich zespołów drugiego dnia Kasztelan Basketball Cup 2010 Anwil Włocławek 74:61. Zgorzelczanie przez cały mecz grali równo i zasłużenie wygrali. W innym spotkaniu Bnei Hasharon odniosło pierwszy triumf w turnieju, bowiem drużyna ta pokonała 84:83 BC Siauliai.
Mocnym uderzeniem w mecz polskich drużyn podczas Kasztelan Basketball Cup 2010 wszedł PGE Turów Zgorzelec. Drużyna trenera Jacka Winnickiego wykorzystywała siłę podkoszowego Ivana Zigeranovicia, z dystansu skuteczni byli Konrad Wysocki i Torey Thomas i Turów prowadził 10:6. Ogromnemu Serbowi ze Zgorzelca nie dawał się jednak podkoszowy Anwilu, Paul Miller. Amerykanin rzucił rywalowi trójkę sprzed nosa, a później wymusił na nim przewinienie i dołożył punkt z linii rzutów wolnych.

Pod koniec pierwszej kwarty dobry moment miał kapitan Anwilu, Andrzej Pluta. Rzucający Anwilu dwukrotnie łatwo zwiódł Davida Jacksona i trafił najpierw za dwa, a po chwili za trzy. W ekipie Turowa dobrze spisywał się Thomas. Filigranowy Amerykanin łatwo wbiegał pod kosz, miał na swoim koncie już siedem punktów po siedmiu minutach gry i było 19:18 dla Turowa.

Przygraniczna drużyna dobrze prezentowała się także na początku drugiej kwarty. Aktywny Koljević umiejętnie kierował grą, a indywidualne pojedynki wygrywał David Jackson i było 32:23 dla Turowa, a po chwili nawet 35:25.

Włocławian zawodziła skuteczność. Mylili się Sasa Mucić, Łukasz Majewski i Dardan Berisha. Ten ostatni nie umiał poradzić sobie także z Jackiem Jareckim. Zawodnik Turowa dwukrotnie ograł Berishę i zdobył punkty dla swojego zespołu, dzięki czemu zgorzelczanie prowadzili do przerwy 39:31. Przez 20 minut gry Anwil trafił 38 procent rzutów za dwa, podczas gdy skuteczność byłych wicemistrzów Polski wynosiła 58 procent.

W dwie i pół minuty trzeciej kwarty Turów zdobył aż 13 punktów. Swoją siłę pod koszem pokazywał Zigeranović, a z dystansu zabójczo skuteczny był Konrad Wysocki. Anwil odpowiedział w tym czasie tylko dwoma punktami i przegrywał już 33:52.

Akcje ofensywne włocławian zaczęły w końcu przynosić punkty. Włocławianie trafili kilka razy spod kosza, z dystansu trzy punkty dorzucił Andrzej Pluta i strata drużyny trenera Igora Griszczuka zmalała do ośmiu punktów, 57:49 dla Turowa.

Podopieczni trenera Winnickiego znów jednak złapali swój wiatr w żagle. W kolejnych minutach zdobyli dziewięć punktów, tracąc tylko jeden i w 32. minucie meczu prowadzili 66:50.

Turów do końca zagrał już solidnie i nie pozwolił Anwilowi na odrobienie strat. Zgorzelczanie triumfowali w całym meczu 74:61 i nadal pozostają niepokonani w szóstej edycji Kasztelan Basketball Cup 2010.

PGE Turów Zgorzelec - Anwil Włocławek 74:61(24:20, 15:11, 23:19, 12:11)

PGE Turów: Wysocki 17, Zigeranović 12, Thomas 8, Koljević 7, Bochno 6, Gabiński 6, Jarmakowicz 5, Jackson 4, Jarecki 4, Brkić 3, Kuebler 2.

Anwil: Pluta 16 (2/2 za 2, 3/4 za 3, 2 prz.), Jovanović 11 (4/8 za 2, 5 zb.), Miller 8 (1/5 za 2, 1/1 za 3, 4 zb., 2 prz.), Thompson 8 (2/6 za 2, 5 zb., 2 as., 2 prz.), Mucić 7 (3/7 za 2, 11 zb.), Majewski 6 (1/2 za 2, 1/4 za 3, 3 zb., 2 as.), Berisha 3 (1/2 za 2, 3 zb.), Okoye 2 (1/3 za 2, 3 zb.), Skibniewski 0.
Pojedynek na trójki urządzili sobie na początku meczu koszykarze Bnei Hasharon i BC Siauliai. Po stronie litewskiego zespołu skuteczni byli Mindaugas Zukauskas, Vytautas Sarakauskas i Edvinas Ruzgas, a wśród Izraelczyków brylował Lee Nailon i Ben Reis. Po niespełna czterech minutach gry było 12:12.

Od tego momentu Bnei Hasharon przejęło inicjatywę w spotkaniu. Drużyna trenera Dana Shamira zdobyła osiem kolejnych punktów i wyszła na prowadzenie 20:12, a po chwili nawet wygrywała 22:13. Po obu stronach parkietu dobrze prezentował się Shawn James. Podkoszowy Bnei Hasharon łatwo ogrywał swoich rywali, a pod bronioną obręczą wykorzystywał swój zasięg ramion i popisowo blokował rzuty Litwinów.

Młody zespół Siauliai wrócił jednak do gry. Sześć minut przed zakończeniem drugiej kwarty po celnym rzucie Edgarasa Stanionisa było tylko 28:27 dla Bnei, a gdy z półdystansu trafił mierzący 220 cm wzrostu Roman Gumeniuk Litwini prowadzili 29:28. Jednak w dalszym ciągu to zespół z Izraela nadawał tempo grze. Shason Sharon i Ben Rice trafiali z dystansu i to pozwoliło prowadzić ekipie Dana Shamira 40:33 po 20 minutach gry.

Większą część trzeciej kwarty potrzebowali koszykarze BC Siauliai, aby zbliżyć się do rywala. W tym czasie Sarakauskas i Ruzgas skuteczni byli w ataki, a to w połączeniu z bierną postawą Izraelczyków spaliło, że było tylko 52:51 dla Bnei. Ci jednak mieli doświadczonego Lee Nailona, który w dwóch kolejnych akcjach zdobył punkty i udanie absorbował obronę drużyny z Siauliai i zespół ten przegrywał 51:56.

Podobnie, jak na początku, tak i w ostatniej kwarcie oba zespoły toczyły wyrównany bój. Sześć minut przed końcem było 67:67 i sprawa wyniku pozostawała otwarta. Co ciekawe, im bliżej końca to BC Siauliai zyskiwało przewagę, mimo, że przez 35 minut przegrywało. W36. minucie wygrywali jednak już 76:72.

Ostatnie trzy i pół minuty należały do Bnei Hasharon. Koszykarze tego zespołu zdobyli w tym czasie 12 punktów, tracąc siedem, w tym trzy ostatnie równo z końcową syreną, ale to nie przeszkodziło zwyciężyć 84:83. To pierwsza wygrana Izraelczyków w Kasztelan Basketball Cup 2010.

BC Siauliai - Bnei Hasharon 83:84 (19:25, 14:15, 26:21, 24:23)

BC Siauliai: Harris 25, Ruzgas 13, Gumeniuk 10, Sarakauskas 9, Matulionis 8, Gvezdauskas 6, Stanionis 5, Zukauskas 4, Pauliukenas 3, Jucikas 0.

Bnei: Nailon 28, James 15, Shason 13, Reis 12, Rivera 10, Katz 3, Steele 3, Marciano 0.