Krzysztof Szblowski jest asystentem trenera Igora Griszczuka w Anwilu i w reprezentacji narodowej. Dzień przerwy w przygotowaniach kadry spędził we Włocławku, dając nam okazję, by zadać mu kilka pytań dotyczących spraw obydwu ekip, którymi się zajmuje.
Krzysztof Szblowski jest asystentem trenera Igora Griszczuka w Anwilu i w reprezentacji narodowej. Dzień przerwy w przygotowaniach kadry spędził we Włocławku, dając nam okazję, by zadać mu kilka pytań dotyczących spraw obydwu ekip, którymi się zajmuje.
Jaką ocenę trenerzy kadry wystawiliby swoim podopiecznym na dotychczasowym etapie przygotowań?
Krzysztof Szablowski: Trudno mówić o jakiejś jednej ocenie, bo tak naprawdę, to dopiero od meczów ze Słowacją dysponujemy pełnym składem. Widać, że reprezentacja cały czas się rozwija i jej gra wygląda coraz lepiej. Z każdym meczem i treningiem obserwujemy progres. Najważniejszym zadaniem minionego okresu było wdrożenie systemu, jakim ta drużyna ma grać. Idziemy w dobrym kierunku, ale do ideału jeszcze sporo brakuje.
Czy ten system jest podobny do stylu gry jaki prezentował Anwil?
- Tak, trener Griszczuk ma swoją filozofię gry i nie zmienia jej niezależnie od tego, czy prowadzi zespół ligowy, czy reprezentację. Oczywiście, szkoleniowiec nie chciał, żeby była to wierna kopia Anwilu, ale styl będzie podobny. System jest zmieniony tak, aby jak najefektywniej wykorzystać umiejętności poszczególnych reprezentantów Polski.
We wtorek kadra rozpoczyna ostatnią fazę przygotowań do eliminacji Mistrzostw Europy. Na czym będzie się skupiać?
- Podczas treningów w Bydgoszczy zwrócimy uwagę na wyeliminowanie błędów, które cały czas się przydarzają. Analiza meczów ze Słowacją pozwala wskazać pewne mankamenty i jest podstawą do tego, by w ostatnich dniach przygotowań postarać się je skorygować. Równocześnie prowadzone będą zajęcia taktyczne pod kątem Gruzji.
Czy piątka koszykarzy, która rozpoczynała mecze ze Słowacją jest już ostatecznie pierwszym składem reprezentacji Polski?
- Trener Griszczuk zawsze powtarza, że dla niego nie ma pierwszej, czy drugiej piątki. W doborze zawodników przebywających na parkiecie liczy się dyspozycja dnia, profil przeciwnika itd. Natomiast nie ma co ukrywać, że koszykarze, którzy zaczynali mecze ze Słowacją są czołowymi postaciami tej drużyny i mają duże szanse na to, żeby w innych meczach również wybiegać w pierwszych minutach. Liderami tej reprezentacji będą Maciek Lampe, Tomas Kelati i Marcin Gortat. Chciałbym jednak podkreślić, że wszyscy zawodnicy pokazali, że mogą coś wnieść do zespołu i wszyscy są tak samo potrzebni. Wielka szkoda, że kontuzji doznał Adam Waczyński, bo on również stanowił ważne ogniwo reprezentacji.
Znaczącym atutem w zrozumieniu systemu trenera Igora Griszczuka jest fakt, że na pozycji rozgrywającego gra dwóch koszykarzy z przeszłością w Anwilu. Czy to daje się odczuć na treningach? A może Łukasz Koszarek zmienił styl pod wpływem występów w lidze włoskiej?
- Rzeczywiście, dobre zrozumienie zasad gry trenera Griszczuka jest dużym atutem naszych rozgrywających. Wiedzą jak pokierować kolegami i jak najlepiej wykonać powierzone im zadania. Co do Łukasza – i myślę, że on sam o tym wie – to rok temu będąc podstawowym rozgrywającym w Anwilu miał większą pewność siebie. We Włoszech był ważnym zawodnikiem, ale nie tak jak we Włocławku i to widać. Teraz, w meczach kadry znów spoczywa na nim większa odpowiedzialność i wydaje się, że powoli wraca stary, dobry „Koszar”.
Skoro o personaliach mowa, to jak spisuje się przedstawiciel Anwilu w kadrze, Dardan Berisha?
- Pokazuje się z bardzo dobrej strony. Jego umiejętności koszykarskie oceniamy wysoko i teraz czas, by nauczył się grać z kolegami stanowiącymi o sile drużyny na równi z nim. Trzeba pamiętać, że do tej pory Dardan był liderem młodej ekipy i musi minąć troszkę czasu, by odnalazł się w nowych realiach. Widać, że potrafi dzielić się piłką, współpracować z kolegami, a gdy trzeba być egzekutorem. W reprezentacji uczy się zupełnie nowych dla siebie rzeczy, ale cieszy nas, że nie krępuje go ta sytuacja i nie ulega presji. Robi ciągłe postępy i w naszej opinii będzie w przyszłości wyróżniającym się zawodnikiem.
Czy wobec tego, że w kadrze pracuje i gra dużo osób związanych z Anwilem, to tematy klubowe często są dyskutowane? Znajdujecie na to czas?
- Oczywiście, że tak, przecież jesteśmy na etapie tworzenia drużyny i nie sposób pomijać tego tematu. Staramy się jednak nie mieszać spraw kadry ze sprawami klubowymi. Zazwyczaj wieczorem, gdy już jesteśmy po zajęciach związanych z reprezentacją, dyskutujemy sprawy Anwilu. Zbudowanie silnej drużyny jest dla nas szalenie ważne.
Krzysztof Szablowski: Trudno mówić o jakiejś jednej ocenie, bo tak naprawdę, to dopiero od meczów ze Słowacją dysponujemy pełnym składem. Widać, że reprezentacja cały czas się rozwija i jej gra wygląda coraz lepiej. Z każdym meczem i treningiem obserwujemy progres. Najważniejszym zadaniem minionego okresu było wdrożenie systemu, jakim ta drużyna ma grać. Idziemy w dobrym kierunku, ale do ideału jeszcze sporo brakuje.
Czy ten system jest podobny do stylu gry jaki prezentował Anwil?
- Tak, trener Griszczuk ma swoją filozofię gry i nie zmienia jej niezależnie od tego, czy prowadzi zespół ligowy, czy reprezentację. Oczywiście, szkoleniowiec nie chciał, żeby była to wierna kopia Anwilu, ale styl będzie podobny. System jest zmieniony tak, aby jak najefektywniej wykorzystać umiejętności poszczególnych reprezentantów Polski.
We wtorek kadra rozpoczyna ostatnią fazę przygotowań do eliminacji Mistrzostw Europy. Na czym będzie się skupiać?
- Podczas treningów w Bydgoszczy zwrócimy uwagę na wyeliminowanie błędów, które cały czas się przydarzają. Analiza meczów ze Słowacją pozwala wskazać pewne mankamenty i jest podstawą do tego, by w ostatnich dniach przygotowań postarać się je skorygować. Równocześnie prowadzone będą zajęcia taktyczne pod kątem Gruzji.
Czy piątka koszykarzy, która rozpoczynała mecze ze Słowacją jest już ostatecznie pierwszym składem reprezentacji Polski?
- Trener Griszczuk zawsze powtarza, że dla niego nie ma pierwszej, czy drugiej piątki. W doborze zawodników przebywających na parkiecie liczy się dyspozycja dnia, profil przeciwnika itd. Natomiast nie ma co ukrywać, że koszykarze, którzy zaczynali mecze ze Słowacją są czołowymi postaciami tej drużyny i mają duże szanse na to, żeby w innych meczach również wybiegać w pierwszych minutach. Liderami tej reprezentacji będą Maciek Lampe, Tomas Kelati i Marcin Gortat. Chciałbym jednak podkreślić, że wszyscy zawodnicy pokazali, że mogą coś wnieść do zespołu i wszyscy są tak samo potrzebni. Wielka szkoda, że kontuzji doznał Adam Waczyński, bo on również stanowił ważne ogniwo reprezentacji.
Znaczącym atutem w zrozumieniu systemu trenera Igora Griszczuka jest fakt, że na pozycji rozgrywającego gra dwóch koszykarzy z przeszłością w Anwilu. Czy to daje się odczuć na treningach? A może Łukasz Koszarek zmienił styl pod wpływem występów w lidze włoskiej?
- Rzeczywiście, dobre zrozumienie zasad gry trenera Griszczuka jest dużym atutem naszych rozgrywających. Wiedzą jak pokierować kolegami i jak najlepiej wykonać powierzone im zadania. Co do Łukasza – i myślę, że on sam o tym wie – to rok temu będąc podstawowym rozgrywającym w Anwilu miał większą pewność siebie. We Włoszech był ważnym zawodnikiem, ale nie tak jak we Włocławku i to widać. Teraz, w meczach kadry znów spoczywa na nim większa odpowiedzialność i wydaje się, że powoli wraca stary, dobry „Koszar”.
Skoro o personaliach mowa, to jak spisuje się przedstawiciel Anwilu w kadrze, Dardan Berisha?
- Pokazuje się z bardzo dobrej strony. Jego umiejętności koszykarskie oceniamy wysoko i teraz czas, by nauczył się grać z kolegami stanowiącymi o sile drużyny na równi z nim. Trzeba pamiętać, że do tej pory Dardan był liderem młodej ekipy i musi minąć troszkę czasu, by odnalazł się w nowych realiach. Widać, że potrafi dzielić się piłką, współpracować z kolegami, a gdy trzeba być egzekutorem. W reprezentacji uczy się zupełnie nowych dla siebie rzeczy, ale cieszy nas, że nie krępuje go ta sytuacja i nie ulega presji. Robi ciągłe postępy i w naszej opinii będzie w przyszłości wyróżniającym się zawodnikiem.
Czy wobec tego, że w kadrze pracuje i gra dużo osób związanych z Anwilem, to tematy klubowe często są dyskutowane? Znajdujecie na to czas?
- Oczywiście, że tak, przecież jesteśmy na etapie tworzenia drużyny i nie sposób pomijać tego tematu. Staramy się jednak nie mieszać spraw kadry ze sprawami klubowymi. Zazwyczaj wieczorem, gdy już jesteśmy po zajęciach związanych z reprezentacją, dyskutujemy sprawy Anwilu. Zbudowanie silnej drużyny jest dla nas szalenie ważne.