- Rywalizacja z Anwilem będzie dla nas ciężką przeprawą, ponieważ nasi rywale umiejętnie rozkładają nacisk na strefę podkoszową, a także grę na obwodzie. Będzie ciężko - mówi przed meczem z Anwilem Włocławek środkowy Trefla Sopot John Turek.
- Rywalizacja z Anwilem będzie dla nas ciężką przeprawą, ponieważ nasi rywale umiejętnie rozkładają nacisk na strefę podkoszową, a także grę na obwodzie. Będzie ciężko - mówi przed meczem z Anwilem Włocławek środkowy Trefla Sopot John Turek.
Jacek Seklecki: Mecz z Anwilem będzie dla was rewanżem za pechową porażkę we Włocławku?
John Turek: Myślę, że nie należy nazywać tego rewanżem. Doskonale pamiętamy w jakich okolicznościach przegraliśmy spotkanie we Włocławku i zwyczajnie będziemy chcieli teraz wygrać. Jednak nie ma tutaj znaczenia, że gramy z Anwilem. Z taką samą chęcią wygranej przystąpilibyśmy do każdego innego meczu.
Niemniej jednak porażka w takich okolicznościach musiała boleć.
- Oczywiście, żałowaliśmy, że nie udało nam się dowieźć korzystnego wyniku do samego końca. Jeszcze 40 sekund przed ostatnią syreną prowadziliśmy pięcioma punktami. Gospodarze trafiali jednak jak natchnieni i przede wszystkim rzucili decydujące punkty.
Co musicie zrobić, aby nie dopuścić do podobnej sytuacji w Sopocie?
- Wydaje mi się, że musimy być po prostu skoncentrowani przez pełne 40 minut, a nie tylko 39 z kawałkiem. Jeżeli od pierwszej do ostatniej minuty zagramy na wysokim poziomie, nie damy rywalom zdominować się, ani nie złapiemy kryzysu to wygramy ten mecz.
Anwil ma dwóch nowych koszykarzy Lawrence'a Kinnarda i Lorinzę Harringtona. Oni doskonale znają waszą halę.
- Obaj Amerykanie to bardzo dobrzy gracze, którzy na pewno rozszerzą rotację ekipy trenera Emira Mutapcicia i wzmocnią cały zespół. Teraz w Sopocie jest inna drużyna i myślę, że to iż grali u nas rok temu nie będzie miało większego znaczenia.
Jak oceniłby Pan drużynę Anwilu?
- Włocławianie to grupa bardzo utalentowanych koszykarzy, którzy w momencie pełnego zgrania mogą być naprawdę groźni i grać świetną koszykówkę. Rywalizacja z Anwilem będzie dla nas ciężką przeprawą, ponieważ nasi rywale umiejętnie rozkładają nacisk na strefę podkoszową, a także grę na obwodzie. Będzie ciężko.
Po meczu z Anwilem czeka was pojedynek z liderem tabeli Tauron Basket Ligi - Energą Czarnymi Słupsk. Czujecie, że te dwa mecze mogą być kluczowe w ustawieniu po sezonie zasadniczym?
- My skupiamy się teraz na naszym najbliższym meczu. W tej chwili nie myślimy o Enerdze Czarnych, ponieważ zwycięstwo nad Anwilem jest priorytetem. Jeśli osiągniemy nasz cel w sobotę to skupimy się na rozpracowaniu słupszczan.
John Turek: Myślę, że nie należy nazywać tego rewanżem. Doskonale pamiętamy w jakich okolicznościach przegraliśmy spotkanie we Włocławku i zwyczajnie będziemy chcieli teraz wygrać. Jednak nie ma tutaj znaczenia, że gramy z Anwilem. Z taką samą chęcią wygranej przystąpilibyśmy do każdego innego meczu.
Niemniej jednak porażka w takich okolicznościach musiała boleć.
- Oczywiście, żałowaliśmy, że nie udało nam się dowieźć korzystnego wyniku do samego końca. Jeszcze 40 sekund przed ostatnią syreną prowadziliśmy pięcioma punktami. Gospodarze trafiali jednak jak natchnieni i przede wszystkim rzucili decydujące punkty.
Co musicie zrobić, aby nie dopuścić do podobnej sytuacji w Sopocie?
- Wydaje mi się, że musimy być po prostu skoncentrowani przez pełne 40 minut, a nie tylko 39 z kawałkiem. Jeżeli od pierwszej do ostatniej minuty zagramy na wysokim poziomie, nie damy rywalom zdominować się, ani nie złapiemy kryzysu to wygramy ten mecz.
Anwil ma dwóch nowych koszykarzy Lawrence'a Kinnarda i Lorinzę Harringtona. Oni doskonale znają waszą halę.
- Obaj Amerykanie to bardzo dobrzy gracze, którzy na pewno rozszerzą rotację ekipy trenera Emira Mutapcicia i wzmocnią cały zespół. Teraz w Sopocie jest inna drużyna i myślę, że to iż grali u nas rok temu nie będzie miało większego znaczenia.
Jak oceniłby Pan drużynę Anwilu?
- Włocławianie to grupa bardzo utalentowanych koszykarzy, którzy w momencie pełnego zgrania mogą być naprawdę groźni i grać świetną koszykówkę. Rywalizacja z Anwilem będzie dla nas ciężką przeprawą, ponieważ nasi rywale umiejętnie rozkładają nacisk na strefę podkoszową, a także grę na obwodzie. Będzie ciężko.
Po meczu z Anwilem czeka was pojedynek z liderem tabeli Tauron Basket Ligi - Energą Czarnymi Słupsk. Czujecie, że te dwa mecze mogą być kluczowe w ustawieniu po sezonie zasadniczym?
- My skupiamy się teraz na naszym najbliższym meczu. W tej chwili nie myślimy o Enerdze Czarnych, ponieważ zwycięstwo nad Anwilem jest priorytetem. Jeśli osiągniemy nasz cel w sobotę to skupimy się na rozpracowaniu słupszczan.