Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Jest życie bez Dulkysa

Sobota, 15 Marca 2014, 6:45, Michał Fałkowski

W przedostatniej kolejce sezonu zasadniczego pięciu koszykarzy Anwilu Włocławek zaliczyło mecz na poziomie minimum 11 punktów. Najskuteczniejszy tego wieczora Jordan Callahan, dla którego było to starcie przeciwko swojemu byłemu klubowi, zdobył aż 20 punktów. Dzięki temu Anwil pokonał Kotwicę Kołobrzeg na wyjeździe 84:68.

Przed meczem fani Anwilu Włocławek z pewnością zastanawiali się nad jednym faktem: jak ich ulubieńcy będą grać bez tego, o którym mówiło się, że był nie tylko gwiazdą numer jeden w zespole, ale również najlepszym graczem ligi - Deividasa Dulkysa. Kibice rywala, Kotwicy Kołobrzeg, w braku litewskiego snajpera upatrywali natomiast szansę na piąte zwycięstwo dla swojej drużyny w sezonie. Jak się jednak okazało, Anwil to coś więcej niż tylko jeden zawodnik - Rottweilery pewnie pokonały Czarodziei z Wydm 84:68, kontrolując wynik od samego początku sobotniego starcia.

W buty po Dulkysie mieli wejść przede wszystkim dwaj koszykarze - Michał Sokołowski oraz Piotr Pamuła. Początek spotkania pokazał jednak coś zupełnie innego, wszak włocławianie większość swoich piłek kierowali do wysokich i dzięki siedmiu punktom Danilo Mijatovicia oraz sześciu Seida Hajricia objęli prowadzenie 22:13 po pierwszej kwarcie. Serb nie spudłował w tej części meczu żadnego rzutu, a kapitan Anwilu raz po raz ogrywał Rafała Bigusa pod atakowanym koszem, a także dobrze radził sobie z doświadczonym środkowym w defensywie. Jedynym mankamentem w grze włocławian były zbiórki - w pierwszej połowie gospodarze aż ośmiokrotnie ponawiali swoje akcje (w całym spotkaniu aż 18 razy, przy tylko czterech zebranych piłkach w ataku gości) i tylko skuteczna obrona Anwilu spowodowała, że nie wykorzystali swojej szansy.

Rottweilery prowadziły tymczasem do przerwy 42:34, głównie dlatego, że "krew" poczuł Piotr Pamuła. Polski rzucający wszedł na parkiet w 12. minucie, a już 60 sekund później trafił swoją pierwszą trójkę. Co prawda po chwili podobnym zagraniem pochwalił się Matthew Rosinski, lecz gracz Anwilu odpowiedział tym samym w kolejnej akcji. A kiedy przymierzył z daleka po raz trzeci w tej kwarcie, prowadzenie Anwilu wzrosło do 17 punktów, 38:21. 24-latek dołożył do swojego dorobku jeszcze cztery punkty i ogółem zakończył pierwszą połowę ze stuprocentową skutecznością (5/5) z gry. I gdyby tylko nie dwa spudłowane rzuty wolne można by mówić o występie perfekcyjnym... Warto dodać, że pojedynek Pamuły z J.J. Montgomerym był ozdobą drugiej kwarty, bo Amerykanin zdobył w tej części spotkania 11 oczek.

Anwil kontrolował wydarzenia na parkiecie i nawet gdy kołobrzeżanie zmniejszali straty, zawodnicy trenera Miliji Bogicevicia umieli odpowiednio zareagować. Tak było w pierwszej połowie i tak również po zmianie stron. Grzegorz Arabas zniwelował prowadzenie włocławian do jedynie siedmiu oczek (47:40) w 23. minucie, lecz Anwil potrzebował zaledwie kilku akcji by stonować zapędy miejscowych i jeszcze przed zakończeniem trzeciej kwarty wypracować sobie przewagę 61:43 (28. minuta meczu). Aktywniej w ataku zaczął grać wówczas Mateusz Kostrzewski oraz Mijatović, ale klasą dla siebie był Jordan Callahan.

Amerykanin, dla którego był to pojedynek ze swoim byłym zespołem, nie grał jak klasyczny playmaker, lecz często brał piłkę i po prostu sam kończył akcje. Dzięki temu zdobył w tej kwarcie osiem punktów ze swoich 20 punktów. Siedem oczek w czwartej odsłonie dodał natomiast Michał Sokołowski (w końcu pozytywny występ - poza 11 punktami również pięć zbiórek i tyle samo asyst), a gdy dwukrotnie z rzędu trafił Seid Hajrić, stało się jasne, że Anwil tego spotkania nie może przegrać. Było 74:56 dla przyjezdnych, zegar wskazywał zaledwie cztery minuty do końca pojedynku, a trener Bogicević za chwilę wpuścił na parkiet juniorów: Adriana Warszawskiego i Tomasza Krzywdzińskiego. W statystykach - dwiema zbiórkami i stratą - zapisał się jednak tylko ten drugi.

Anwil pokonał Kotwicę 84:68 i nie tylko zgarnął dwa punkty za zwycięstwo, ale również uciekł na dystans dwóch oczek piątej w tabeli Rosie Radom, która przegrała u siebie z Treflem Sopot, a z którą za kilka dni przyjdzie się zmierzyć w bezpośrednim starciu. Tym samym, włocławianie już na pewno przystąpią do fazy szóstek z czwartego miejsca. 

Kotwica Kołobrzeg - Anwil Włocławek 68:84 (13:22, 21:20, 13:19, 21:23)

Kotwica: Montgomery 23, Rosinski 19, Parks 11, Ciechociński 7, Arabas 2, Bigus 2, Piechowicz 2, Złoty 2, Lasota 0, Małetko 0, Aťołnierczuk 0

Anwil: Callahan 20, Mijatović 15, Pamuła 13, Hajrić 12, Sokołowski 11, Graham 7, Kostrzewski 6, Krzywdziński 0, Warszawski 0, Witliński 0

STATYSTYKI POMECZOWE