Anwil Włocławek przegrał w Starogardzie Gdańskim z tamtejszą Polpharmą 74:70. Podopieczni Emira Mutapcicia grali bardzo nierówno, zaliczając fenomenalne fragmenty (10 punktów z rzędu w III kwarcie) jak i długie minuty kompletnej niedyspozycji (końcówka drugiej odsłony).
Mecz przebiegał po myśli trenera Emira Mutapcicia tylko do 7. minuty. Anwil wypracował sobie w tym czasie siedmiopunktową przewagę (18:11), grając koszykówkę, jakiej życzyliby sobie wszyscy we Włocławku. Skuteczny na obwodzie był Nikola Jovanović, a punkty spod kosza zdobywał Paul Miller. Udawało się przy tym w porę wracać do obrony i skutecznie rozbijać akcje gospodarzy.
Niestety, od tego momentu aż do przerwy Anwil zdobył tylko 14 punktóoacute;w, podczas gdy starogardzianie 34. W ataku brylowali Brian Gilmore i Tomasz Cielebąk, którzy w sumie zdobyli 21 punktów w trakcie dwóch kwart. Zupełnie nie radzili sobie z nimi wysocy Anwilu, czego wyrazem był m.in. niesportowy faul Jovanovicia w 14. minucie. Decydujące o wysokiej różnicy punkty rzucił tuż przed przerwą niedawny gracz Anwilu, Kamil Chanas.
Anwil nie tylko nie umiał zatrzymać Polpharmy, ale również z wielkim trudem budował własne akcje. Nie pomógł nawet wariant z Chrisem Thomasem i DJ Thompsonem jednocześnie przebywającymi na boisku. Trener Emir Mutapcić mógł sobie pozwolić na taki manewr dzięki obecności na parkiecie Seida Hajricia, który początkowo pełnił rolę drugiego Polaka obok Bartosza Diduszko, a później Łukasza Majewskiego.
Gra włocławian diametralnie poprawiła się w połowie trzeciej kwarty. Od stanu 51:41 Anwil zdobył dziesięć punktów z rzędu i po raz pierwszy od dłuższego czasu zagroził gospodarzom. W pogoni za Polpharmą niezwykle cenne były trójki Andrzeja Pluty i Łukasza Majewskiego. Szczególnie ten drugi był bardzo pożyteczny na terenie, gdzie grał jeszcze w ubiegłym sezonie. Przydawał się nie tylko w ataku, ale i w obronie, w której wreszcie wszyscy dobrze się rozumieli. To właśnie defensywa była kluczem do tego, że na przestrzeni ostatnich minut Anwil doszedł Polpharmę i znów walczył o zwycięstwo.
Pierwszy remis (55:55) stał się faktem po trójce DJ Thompsona i dwóch punktach Łukasza Majewskiego. Polak minimalnie nadepnął na linię rzutów za trzy punkty i tylko dlatego Anwil nie osiągnął prowadzenia. Historia powtórzyła się po trzech minutach, gdy Majewski raz jeszcze wkroczył na linię 6,75 i rzutem zaliczonym „za dwa” dał remis 59:59. Niestety, wtedy trzecią trójką popisał się Brian Gilmore i Polpharma znów odskoczyła. Dopisało jej też szczęście, bo po kilku chwilach akrobatyczny rzut trafił specjalista od tego typu zagrań, Kamil Chanas i było 66:61.
Wtedy w poczynania Anwilu znów wkradła się nerwowość. Zawodnicy zatracili pewność siebie w obronie i dopuścili gospodarzy do kilku pozycji strzeleckich. Zemściło się to stratą kolejnych pięciu punktów i na 1:40 do końca włocławianie przegrywali 71:61. Nasi zawodnicy ambitnie próbowali jeszcze odrobić te straty, ale czas grał na ich niekorzyść. Trafili za trzy, dorzucili punkty z linii osobistych i z kontry, ale to już nie wystarczyło, by udanie zrewanżować się Polpharmie za porażkę w pierwszej rundzie. Ostatecznie Anwil przegrał 74:70 i była to druga porażka w starciach z ekipą ze Starogardu Gdańskiego w tym sezonie.
W meczu z powodu urazu kolana nie mógł zagrać Dardan Berisha.
Polpharma Starogard Gdański – Anwil Włocławek 74:70 (20:20, 25:12, 10:18, 19:20)
Polpharma: Gilmore 16, Cielebąk 13, Chanas 11, Mirković 11, Skibniewski 7, Archibegue 6, Hicks 5, Vaughn 5,
Anwil: Majewski 14, Jovanović 13, Miller 11, Thomas 10, Thompson 10, Pluta 8, Modrić 2, Hajrić 2, Diduszko 0.