Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Jak w kalejdoskopie. Szczęście po naszej stronie!

Niedziela, 08 Lutego 2015, 7:46, Michał Fałkowski

20 zmian prowadzenia, osiem wyników remisowych, kapitalny mecz Deonty Vaughna, decydujące punkty Chase'a Simona oraz dużo szczęścia po naszej stronie w końcówce meczu - Anwil Włocławek pokonał King Wilki Morskie Szczecin 78:77 i zgarnął ósme zwycięstwo w sezonie.

20 zmian prowadzenia, osiem wyników remisowych, kapitalny mecz Deonty Vaughna, decydujące punkty Chase'a Simona oraz dużo szczęścia po naszej stronie w końcówce meczu - Anwil Włocławek pokonał King Wilki Morskie Szczecin 78:77 i zgarnął ósme zwycięstwo w sezonie.

Do końca meczu pozostawały zaledwie dwie minuty, gdy Marcin Flieger zdobył swój 15. i 16. punkt i wyprowadził King Wilki Morskie Szczecin na prowadzenie 77:76. Konrad Wysocki chciał odpowiedzieć możliwie jak najszybciej, ale jego próba nie wpadła do kosza i wydawało się, że gospodarze zakończą mecz zwycięstwem. Tym bardziej, że gdy w kolejnej akcji piłkę zza łukiem otrzymał Radosław Bojko, miał czystą pozycję do rzutu...

Na szczęście dla Rottweilerów, niski skrzydłowy szczecińskiej drużyny nie trafił nawet w obręcz, a po chwili Chase Simon wkręcił w parkiet swojego obrońcę i zdobył dwa punkty rzutem z półdystansu. Anwil wyszedł na prowadzenie 78:77, a do końca spotkania pozostawała równo minuta. 60 sekund, w których o zimną krew było trudno, natomiast błędów i zbyt pochopnych rzutów nie brakowało. Ostatecznie spotkanie wygrali zawodnicy Predraga Krunicia, którzy trzykrotnie w ciągu tego czasu wymusili na graczach miejscowych niecelne próby z gry. Dwukrotnie pomylił się Rodney Green, raz Vitali Kovalenko i to goście mogli unieść ręce w górę zwycięstwa.

Zwycięstwa, które raz po raz wymykało się włocławianom z rąk. Rottweilery bardzo dobrze rozpoczęły niedzielne spotkanie, ale pierwszą kwartę lepiej zakończyli gospodarze (21:17). W drugiej z kolei włocławianie nie pozwolili sobie już na jakiekolwiek pomyłki i prowadzili do przerwy 45:42. W połowie trzeciej kwarty natomiast było już 57:50 i wydawało się, że Anwil w pełni kontroluje wydarzenia na parkiecie, ale wystarczyła tylko chwila nieuwagi by na koniec odsłony zrobiło się 63:64. I wreszcie czwarta część spotkania, w której prowadzenie raz po raz przechodziło z rąk do rąk, by ostatecznie zostać w dłoniach zawodników z Włocławka.

Pomimo straty w końcówce pojedynku, Deonta Vaughn został bohaterem niedzielnego starcia, kończac zawody z dorobkiem 20 punktów, pięciu zbiórek, pięciu asyst i trzech przechwytów. Wymiernie pomógł mu w ataku Andrea Crosariol (16 punktów, cztery zbiórki), który był podstawową opcją ofensywną drużyny w pierwszej i trzeciej kwarcie. Cieszy również powrót do lepszej formy kapitana zespołu, Seida Hajricia (10 punktów, pięć zbiórek), a także bardzo dobra zmiana Krzysztofa Krajniewskiego, którzy w ciągu sześciu minut zdobył siedem punktów i popisał się pięknym blokiem.

Włocławianie wygrali po raz ósmy w sezonie i tym samym nadal liczą się w grze o play-off. 

King Wilki Morskie Szczecin - Anwil Włocławek 77:78 (21:17, 21:28, 22:18, 13:15)

King Wilki Morskie: Kikowski 17, Flieger 16, Green 15, Nikolić 14, Wright 5, Bojko 4, Kovalenko 4, Marinković 2

Anwil: Vaughn 20, Crosariol 16, Hajrić 10, Simon 10, Wysocki 10, Krajniewski 7, Surmacz 5, Raczyński 0, Witliński 0

STATYSTYKI Z MECZU