Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Ho-Ho przed Świętami

Czwartek, 20 Grudnia 2012, 1:00, Michał Fałkowski

Stelmet to jeden z najbardziej ofensywnych zespołów w lidze. Ton jego poczynaniom w ataku nadaje duet „Ho-Ho”, czyli Hodge – Hosley. Przed pojedynkiem w Zielonej Górze Anwil ma jednak podstawy, by myśleć o neutralizacji ofensywy gospodarzy. Nasz zespół, jako jedyny w lidze zatrzymał rywali na granicy 70 punktów.

Stelmet to jeden z najbardziej ofensywnych zespołów w lidze. Ton jego poczynaniom w ataku nadaje duet „Ho-Ho”, czyli Hodge – Hosley. Przed pojedynkiem w Zielonej Górze Anwil ma jednak podstawy, by myśleć o neutralizacji ofensywy gospodarzy. Nasz zespół, jako jedyny w lidze zatrzymał Stelmet na granicy 70 punktów.
W meczu we Włocławku Stelmet zdobył tylko 68 punktów, co jest jego najsłabszym wynikiem w tym sezonie w TBL. Średnio rzuca rywalom 83.4 punktu, wykorzystując ofensywne inklinacje swoich liderów. Dość powiedzieć, że aż 45% dorobku drużyny jest autorstwa duetu Walter Hodge – Quinton Hosley. Obaj panowie uwielbiają brać ciężar gry na siebie i do granic możliwości wykorzystują cierpliwość pozostałych członków zespołu. Drużyna zbudowana jest tak, żeby umiejętnie wykorzystywać kreatywność Amerykanów i czerpać z umiejętności pozostałych zawodników dopiero wtedy, gdy liderzy uznają to za stosowne.

- Wiemy doskonale, że ton grze Stelmetu nadaje Walter Hodge. To już jego trzeci sezon w Polsce i ciągle się rozwija. Mając za partnera Quintona Hosleya czuje się jeszcze pewniej i bardzo trudno go zatrzymać. Widzieliśmy już jednak nie raz, że receptę na Hodge’a ma „Szubi”. Nasz rozgrywający najlepiej wie jak wybić z rytmu playmakera Stelmetu. Do tego wiele cennych uwag przekazał nam trener Milija Bogicević i myślę, że w Zielonej Górze postawimy gospodarzom trudne warunki – mówi Michał Sokołowski.

Anwil może zaskoczyć Stelmet, jeśli uda mu się szybko wprowadzić do drużyny Nikolę Jovanovicia. Problemem włocławian było dotąd zdobywanie punktów (mniej rzuca tylko Kotwica i Start) i Serb może być tym, który otworzy ten worek. Silny skrzydłowy był zawsze główną opcją ataku Anwilu i jeśli okaże się, że nadal jest w formie, to możemy liczyć na dobre, ofensywne widowisko. Pytanie, czy trener Milija Bogicević zdecyduje się zaryzykować i swoim zwyczajem wystawić nieoczekiwaną pierwszą piątkę, na przykład z Nikolą Jovanoviciem na „czwórce”? Naszym zdaniem nie, bo bez względu, kto z pary Oliver Stević - Rob Jones stanie naprzeciw włocławskiemu skrzydłowemu, zyska niesamowitą przewagę siły.

W pojedynku Anwilu ze Stelmetem liczyć się może również to, co będzie się działo na trybunach. Do Zielonej Góry wybiera się duża grupa włocławskich kibiców, którzy będą chcieli zaskoczyć gospodarzy głośnym dopingiem dla Rottwielerów. Jeśli jednak miejscowym, zwykle zgromadzonym w komplecie, uda się przekrzyczeć niebiesko-biało-zielonych, to szóstego zawodnika zyska Stelmet.

Dla obydwu drużyn ostatnie, przedświąteczne spotkanie ma szczególne znaczenie. Nie tylko ukształtuje humory na czas krótkiej przerwy od koszykówki, ale przede wszystkim, zamiesza w tabeli. Jeśli Stelmet wygra, umocni swoją pozycję w górnej szóstce. W przypadku zwycięstwa Anwilu, obie drużyny zrównają się punktami i dalej toczyć będą walkę o pierwszeństwo.

Mecz Stelmet Zielona Góra – Anwil Włocławek w sobotę o 17:30. Transmisja w TVP Sport oraz w Radio GRA.